Kuba Bernacik po wypadku. Czy pokonał niemożliwe?

19-letni Kuba Bernacik z Chełma, określany mianem wojownika, od siedmiu lat toczy walkę o powrót do sprawności po tragicznym wypadku. Jako 12-latek uległ poważnemu niedotlenieniu, a lekarze nie dawali mu szans na przeżycie ani na powrót do normalnego funkcjonowania. Jego mama, Anna, nie poddała się, wspierając syna w intensywnej rehabilitacji, która przynosi zaskakujące efekty.

Długi, monochromatyczny korytarz rozciąga się w głąb obrazu, zbiegając się w odległym, jasno oświetlonym prostokątnym otworze, który jest otoczony przez coraz mniejsze, identyczne otwory, tworząc efekt perspektywy. Ściany i sufit korytarza składają się z równoległych, zaokrąglonych, pionowych paneli o teksturowanej powierzchni, przyciemnionych na krawędziach i rozjaśnionych w centrum, gdzie światło odbija się od paneli. Gładka, lśniąca podłoga odbija światło z końca korytarza, tworząc świetliste smugi, które zanikają w mroku bliżej obserwatora. Cała scena utrzymana jest w odcieniach czerni, bieli i szarości.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Długi, monochromatyczny korytarz rozciąga się w głąb obrazu, zbiegając się w odległym, jasno oświetlonym prostokątnym otworze, który jest otoczony przez coraz mniejsze, identyczne otwory, tworząc efekt perspektywy. Ściany i sufit korytarza składają się z równoległych, zaokrąglonych, pionowych paneli o teksturowanej powierzchni, przyciemnionych na krawędziach i rozjaśnionych w centrum, gdzie światło odbija się od paneli. Gładka, lśniąca podłoga odbija światło z końca korytarza, tworząc świetliste smugi, które zanikają w mroku bliżej obserwatora. Cała scena utrzymana jest w odcieniach czerni, bieli i szarości.

Tragiczny wypadek Kuby Bernacika

W 2018 roku, 12-letni wówczas Kuba Bernacik z Chełma, uległ tragicznemu wypadkowi podczas zabawy z rówieśnikami. Chłopcy, bawiąc się w komandosów, nieszczęśliwie przywiązali go liną do ogrodzenia, co doprowadziło do ciężkiego niedotlenienia organizmu. Zdarzenie miało miejsce 28 sierpnia, tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego, kiedy Kuba próbował wykorzystać ostatnie chwile wakacji.

Po przewiezieniu na OIOM, stan Kuby był krytyczny. Lekarze informowali jego matkę, Annę Bernacik, że musi przygotować się na najgorsze, sugerując, że syn albo umrze, albo do końca życia będzie w stanie wegetatywnym. Potworne niedotlenienie spowodowało wyłączanie się kolejnych organów, a medyczne prognozy były bardzo pesymistyczne.

Walka matki o syna

Mimo dramatycznych diagnoz, Anna Bernacik od początku odmówiła zaakceptowania losu syna. Jej ulubione powiedzenie, "rzuć mnie wilkom na pożarcie, a wrócę dowodząc watahą", stało się mottem w walce o zdrowie Kuby. Matka z determinacją podjęła walkę o każdy, nawet najmniejszy postęp, nie słuchając zaleceń lekarzy dotyczących pasywnej opieki nad synem.

Jeszcze podczas długiej hospitalizacji neurologicznej, Anna Bernacik doprowadziła do pierwszych sukcesów. Gdy lekarze zalecali jedynie sadzanie Kuby na łóżku, oni w tajemnicy podejmowali próby wstawania. Matka obiecała Kubie frytki, jeśli będzie łykał papki, co stało się silną motywacją do podjęcia wysiłku. Te drobne zwycięstwa budowały nadzieję na dalszą poprawę.

"Powiedzieli mi, że mam szykować się na śmierć syna" - wspomina i szybko dodaje, że ich po prostu... nie słuchała. Jakby mówili do kogoś stojącego za nią, pomyślała sobie wtedy nawet, że ten to ma przechlapane...

Niesamowity postęp w rehabilitacji

Po latach intensywnej i kosztownej rehabilitacji, która jest możliwa dzięki wsparciu darczyńców, Kuba Bernacik zaczął stopniowo wracać do sprawności. Zaczął mówić, chodzić i wykonywać codzienne czynności, co było nieosiągalne według pierwotnych prognoz lekarskich. Każdy dzień przynosi nowe wyzwania i postępy, udowadniając jego niezwykłą siłę woli.

Przełomowym momentem, symbolicznym powrotem do normalności, było samodzielne przygotowanie jajecznicy dla mamy z parówkami. To wydarzenie, które miało miejsce rok temu, w grudniu, pokazało ogromny wysiłek Kuby i jego determinację do odzyskania samodzielności. Był to kolejny przykład wygranej walki z chorobą i ograniczeniami, o czym z dumą wspomina jego mama.

"Nigdy nie była taka pyszna" - wspomina pani Ania.

Kuba uczy się samodzielności

Obecnie Kuba Bernacik kontynuuje naukę samodzielności w Akademii Umiejętności Małego Księcia w Chełmie. Tam zdobywa nowe umiejętności i poznaje wiele codziennych rzeczy, co przyczynia się do dalszego budzenia jego uśpionej głowy. Jego chęć do działania i nauki jest kluczowa dla dalszych postępów.

Pani Anna podkreśla, że oboje są gotowi na nowe wyzwania, bo "nie możemy stanąć w miejscu, bo zaczniemy się cofać". Rehabilitacja wymaga stałego zaangażowania i znacznych środków finansowych. Miesięczne koszty liczone są w tysiącach złotych, a ich pokrycie jest możliwe dzięki ofiarności darczyńców, którym rodzina jest niezmiernie wdzięczna.

"Kuba bardzo chce wrócić do normalności" - mówi mama Ania.

Jak zmieniło się życie Kuby?

Siedem lat temu życie Kuby wyglądało zupełnie inaczej. Był aktywnym 12-latkiem, trenował zapasy, grał w piłkę i pięknie rysował. Był pogodnym dzieckiem, pełnym planów i marzeń. Wypadek 28 sierpnia 2018 roku drastycznie zmienił jego los, stawiając przed nim i jego rodziną niewyobrażalne wyzwania.

Dziś Kuba, mimo trudności w mowie i ruchu, opowiada o swoich planach i marzeniach z szelmowskim uśmiechem, dowcipkując z otoczeniem. Osoby znające go od lat z podziwem obserwują, jak młody mężczyzna się zmienia. Jego walka i postępy są inspiracją dla wielu, pokazując, że determinacja może przezwyciężyć nawet najbardziej pesymistyczne prognozy.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.