Studencka miłość w Paragrafie
Historia miłości Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich rozpoczęła się w niezwykle typowy dla tamtych czasów sposób – w studenckim klubie „Paragraf”. Przyszły prezydent, wówczas przewodniczący Rady Uczelnianej, szybko dostrzegł śliczną studentkę w zielonym sweterku i dżinsach, ale jego pierwsze zaloty spotkały się z odmową. Nie zraził się jednak i od razu wiedział, że to właśnie Jolanta zostanie jego żoną, co zresztą oznajmił swoim kolegom.
Droga do serca Jolanty nie była prosta, a Aleksander Kwaśniewski musiał wykazać się niemałą determinacją i cierpliwością. Początkowo przyszła pierwsza dama stanowczo odmawiała jego prośbom o rękę, co z pewnością stanowiło dla niego wyzwanie. Dodatkowo, zdobycie akceptacji przyszłych teściów było utrudnione, ponieważ bardzo lubili oni jej poprzedniego chłopaka, więc Aleksander musiał przełamać pewne bariery.
"Przewodniczący Rady Uczelnianej Olek Kwaśniewski, nasz guru: charyzmatyczny, zawsze uśmiechnięty i zawsze otoczony wianuszkiem adoratorek. Przyszedł do nas, do Paragrafu, i stał koło Olka Koprowskiego i Tomka Krzemińskiego. Tego dnia występowałam, potem były tańce, trwał miły wieczór, a mój mąż od razu powiedział do Krzemińskiego: ja się z Jolą ożenię. Nawet dosyć szybko poprosił mnie o rękę, chciał, żebyśmy się pobrali. Ale powiedziałam: nie" - wspominała po latach Jolanta Kwaśniewska w książce "Pierwsza dama. Jolanta Kwaśniewska w rozmowie z Emilią Padoł".
"Nie było mu łatwo na początku, ale potem stał się ogromną miłością i mamy, i taty. Jego dobry charakter i ciepło spowodowały, że wkradł się w łaski całej rodziny" - mówiła we wspomnianej książce była pierwsza dama.
Czy mieszkanie wymusiło ślub?
Mimo początkowych trudności, w 1979 roku Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy stanęli na ślubnym kobiercu. Decyzja o przyspieszeniu ceremonii, jak ujawnił Aleksander Kwaśniewski w swojej biografii "Prezydent. Aleksander Kwaśniewski w rozmowie z Aleksandrem Kaczorowskim", była podyktowana prozaiczną potrzebą. W tamtych czasach tylko małżeństwa mogły starać się o mieszkanie, co z pewnością przyspieszyło formalności.
Ich ślub cywilny, choć skromny, był jedynym, jaki kiedykolwiek zawarli. Przez lata narosło wiele plotek na temat rzekomego ślubu kościelnego, jednak była pierwsza dama wielokrotnie je dementowała. Para nigdy nie zdecydowała się na sakramentalne "tak", co jasno wynika z relacji samych zainteresowanych i ich biografii.
Wpadka pana młodego przed USC
Wszystko wskazywało na to, że uroczystość w Urzędzie Stanu Cywilnego w Gdańsku przebiegnie bez zakłóceń, jednak los, a raczej przyszły pan młody, miał inne plany. Tuż przed kluczowym momentem doszło do zupełnie niespodziewanej i, co tu dużo mówić, kuriozalnej wpadki. Sytuacja ta, choć z perspektywy czasu może wydawać się zabawna, wówczas z pewnością taka nie była.
Aleksander Kwaśniewski, z typowym dla siebie poczuciem humoru, sam opowiedział o tym zdarzeniu w swojej biografii. Szczegóły dotyczące feralnego bukietu i samego "nieszczęścia", które zgotował swojej wybrance, stały się anegdotą krążącą w rodzinnych wspomnieniach i książkach, choć nie zostały w pełni ujawnione w tym fragmencie opowieści.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.