Lech Poznań wygrywa w Zabrzu. Czy to koniec kryzysu "Kolejorza"?

2026-02-07 22:21

Mecz Górnika Zabrze z Lechem Poznań, anonsowany jako hit 20. kolejki PKO BP Ekstraklasy, miał być piłkarskim świętem. Chociaż kibice w Zabrzu stworzyli godną oprawę, a obie drużyny dążyły do zwycięstwa, to sportowo spotkanie nie do końca spełniło wygórowane oczekiwania. Jeden gol, zdobyty przez Mikaela Ishaka, przesądził o wyniku, ale czy był to faktycznie szlagier, na który wszyscy czekali? „Kolejorz” przełamał złą passę, ale styl pozostawił niedosyt.

Na zielonej, równej murawie boiska sportowego znajduje się czarno-biała piłka do gry w piłkę nożną, umieszczona tuż za białą linią. W tle rozciąga się duży stadion z rzędami trybun, częściowo wypełnionych rozmytymi sylwetkami ludzi, co sugeruje obecność kibiców. Całe boisko jest intensywnie oświetlone przez jaskrawe reflektory umieszczone na górze konstrukcji stadionu, co kontrastuje z ciemnym, niemal czarnym niebem widocznym ponad nimi.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na zielonej, równej murawie boiska sportowego znajduje się czarno-biała piłka do gry w piłkę nożną, umieszczona tuż za białą linią. W tle rozciąga się duży stadion z rzędami trybun, częściowo wypełnionych rozmytymi sylwetkami ludzi, co sugeruje obecność kibiców. Całe boisko jest intensywnie oświetlone przez jaskrawe reflektory umieszczone na górze konstrukcji stadionu, co kontrastuje z ciemnym, niemal czarnym niebem widocznym ponad nimi.

Sobotni szlagier w Zabrzu

Spotkanie Górnika Zabrze z Lechem Poznań zapowiadano jako prawdziwy hit 20. kolejki PKO BP Ekstraklasy, starcie na szczycie, które miało dostarczyć niezapomnianych emocji. Gospodarze, po zwycięstwie nad Piastem Gliwice, przystępowali do meczu w znacznie lepszych humorach, z pozycji wicelidera tabeli, co czyniło ich delikatnym faworytem. Forma "Kolejorza" budziła natomiast poważne wątpliwości, po dwóch bolesnych porażkach.

Lech Poznań musiał pilnie zmazać plamy z wcześniejszych spotkań, gdzie najpierw uległ Lechii Gdańsk 1:3, a następnie został pokonany przez Piasta. Trener Frederiksen stanął przed trudnym zadaniem, próbując odnaleźć odpowiedni skład i mentalność dla swojej drużyny. Czy wizyta w Zabrzu okazała się przełomem dla zespołu, który wciąż szukał swojej drogi w nowym roku?

Zmiany w składach drużyn

Przed tym ważnym pojedynkiem, trener Frederiksen zdecydował się na gruntowne roszady w wyjściowej jedenastce Lecha, poszukując iskry, która rozruszałaby jego zespół. Na ławce rezerwowych, dość niespodziewanie, znaleźli się tacy gracze jak Luis Palma czy Ali Gholizadeh, co świadczyło o determinacji w szukaniu nowych rozwiązań. Również w Górniku Zabrze nie obyło się bez osłabień, z powodu kontuzji pleców zabrakło Jarosława Kubickiego, co z pewnością wpłynęło na strategię zespołu.

Miejsce w ataku Górnika przypadło Sondre Lisethowi, który wygrał rywalizację z Borislavem Rupanovem, co zwiastowało dynamiczną walkę na boisku. Obie drużyny, choć w różnym stopniu, musiały zmierzyć się z kadrowymi wyzwaniami, co tylko podgrzewało atmosferę przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Ostateczny kształt obu jedenastek zapowiadał taktyczną batalię, w której każdy szczegół mógł zadecydować o zwycięstwie.

Decydujący cios Lecha

Gospodarze z Zabrza rozpoczęli spotkanie z wyraźną inicjatywą, próbując narzucić swój styl gry i szybko objąć prowadzenie. Już w 6. minucie Michał Rakoczy wprawił kibiców w euforię, trafiając do siatki Bartosza Mrozka, jednak radość była przedwczesna – sędzia słusznie odgwizdał spalonego. To jednak Lech Poznań, pomimo początkowych problemów, zadał decydujący cios, który przesądził o losach całego meczu.

Po kilku minutach, po odbitym strzale Walemarka i rzucie rożnym, goście wyszli na prowadzenie. Leo Bengtsson sprytnie przedłużył piłkę, a Mikael Ishak, wygrywając pojedynek z Sackiem, pewnie pokonał bramkarza Górnika. To była bramka w całości przygotowana przez reprezentantów "Trzech Koron", ponieważ z rzutu rożnego zagrywał Walemark, co świadczyło o świetnym zgraniu szwedzkich zawodników "Kolejorza".

Pierwsza połowa i zmiany

Po zdobyciu bramki Lech Poznań kontrolował przebieg wydarzeń, choć Górnik Zabrze nie ustawał w próbach odrobienia strat. Szwedzki zawodnik Lecha miał jeszcze jedną okazję, ale jego uderzenie z woleja minęło bramkę Łubika, pozostawiając nadzieję gospodarzom. Zaledwie z trzech metrów Rakoczy chybił, a później Mrozek zatrzymał Lisetha, co podkreślało brak skuteczności Zabrzan.

Padający deszcz z pewnością nie ułatwiał zadania piłkarzom, a pierwsza połowa, choć z golem, pozostawiła pewien niedosyt pod względem widowiska. Obaj trenerzy, Michal Gasparik i Niels Frederiksen, zdecydowali się na korekty w przerwie. Po stronie Górnika na boisku pojawili się Lukoszek i Rupanov, natomiast w Lechu Skrzypczak zastąpił Milicia, co miało odświeżyć grę obu zespołów i odwrócić losy spotkania.

Parady Mrozka i ostatnie szanse

Druga połowa meczu obfitowała w dramatyczne momenty i imponujące interwencje, które ostatecznie przypieczętowały zwycięstwo Lecha Poznań. W 52. minucie kibice w Zabrzu wstrzymali oddech, gdy Hellebrand huknął zza pola karnego, ale Bartosz Mrozek popisał się fenomenalną paradą, odbijając piłkę na rzut rożny. Była to kluczowa interwencja, która podtrzymała prowadzenie "Kolejorza".

Trener Niels Frederiksen, widząc, że Górnik naciska, wprowadził na boisko świeże siły – Palmę i Gholizadeha, którzy mieli uspokoić grę i stworzyć zagrożenie pod bramką rywala. Obaj zmiennicy mieli swoje okazje, lecz je zmarnowali, co mogło przypomnieć o dawnych problemach Lecha ze skutecznością. W 85. minucie Mrozek ponownie stanął na wysokości zadania, zatrzymując Lukoszka, a w samej końcówce Agnero zmarnował wyborną szansę dla Lecha, co jednak nie zmieniło faktu, że "Kolejorz" wygrał pierwszy mecz w 2026 roku.

Kibice Górnika i Lecha nie zawiedli

Mimo niezbyt porywającego widowiska, zwłaszcza w drugiej połowie, kibice obu drużyn stworzyli na trybunach Areny Zabrze wspaniałą atmosferę. Fani Górnika Zabrze i "Kolejorza" pokazali, że potrafią wspierać swoje zespoły niezależnie od wyniku i warunków atmosferycznych. Ich zaangażowanie było godne podziwu, tworząc niepowtarzalną oprawę tego ekstraklasowego starcia.

Choć Górnik Zabrze przegrał u siebie, to postawa kibiców stanowiła jasny sygnał wsparcia dla drużyny w trudnym momencie. Natomiast fani Lecha Poznań mogli cieszyć się z przełamania złej passy i pierwszego zwycięstwa w tym roku, które daje nadzieję na lepszą przyszłość. Mecz pokazał, że polska piłka nożna ma wiernych fanów, którzy są z nią na dobre i na złe, czego dowodem są dostępne zdjęcia z tego wydarzenia.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.