Lodowisko na Placu Litewskim. Dlaczego powrót po latach budzi tyle emocji?

2025-12-22 8:49

Sztuczne lodowisko na Placu Litewskim w Lublinie to jeden z najbardziej wyczekiwanych powrotów sezonu zimowego. Już po kilku dniach od otwarcia widać, że inwestycja okazała się strzałem w dziesiątkę, przyciągając tłumy spragnionych łyżwiarskiej rozrywki. Ta symboliczna reaktywacja miejsca z widokiem na urokliwe centrum miasta to nie tylko okazja do aktywnego spędzania czasu, ale także sentymentalna podróż dla wielu mieszkańców. Czym zaskakuje nowa odsłona ślizgawki i co wyróżnia ją na tle innych obiektów?

Na lodowisku pod otwartym niebem ślizga się wiele osób, a pierwsze trzy postaci są widoczne na pierwszym planie od lewej: kobieta w czarnej kurtce i szarej czapce, młody mężczyzna w czarnej kurtce i jasnej czapce oraz drugi mężczyzna w ciemnej kurtce i czarnej czapce, noszący wzorzyste rękawiczki. Za nimi, na tafli lodu, poruszają się inne, rozmyte postaci, niektóre z nich to dzieci, w tym jedno w różowej kurtce. W tle widać miejski krajobraz z budynkami i drzewami, oświetlony rzędem ciepłych, żółtych światełek zawieszonych nad lodowiskiem, tworzących świąteczny nastrój. Cała scena rozgrywa się o zmierzchu, z niebieskawo-szarym niebem nad całością.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na lodowisku pod otwartym niebem ślizga się wiele osób, a pierwsze trzy postaci są widoczne na pierwszym planie od lewej: kobieta w czarnej kurtce i szarej czapce, młody mężczyzna w czarnej kurtce i jasnej czapce oraz drugi mężczyzna w ciemnej kurtce i czarnej czapce, noszący wzorzyste rękawiczki. Za nimi, na tafli lodu, poruszają się inne, rozmyte postaci, niektóre z nich to dzieci, w tym jedno w różowej kurtce. W tle widać miejski krajobraz z budynkami i drzewami, oświetlony rzędem ciepłych, żółtych światełek zawieszonych nad lodowiskiem, tworzących świąteczny nastrój. Cała scena rozgrywa się o zmierzchu, z niebieskawo-szarym niebem nad całością.

Lodowisko na Placu Litewskim. Co oferuje miasto?

Zimowy powiew świeżości zagościł w samym sercu Lublina, gdzie na Placu Litewskim ponownie rozłożono sztuczne lodowisko. Tafla o wymiarach 20 × 30 metrów stała się w ostatnich dniach magnesem dla mieszkańców, spragnionych zimowych aktywności. Urzędnicy z Lublina podkreślają symboliczną opłatę wynoszącą 5 zł za możliwość skorzystania z obiektu, co czyni go atrakcyjną opcją dla każdego portfela. Czy to wystarczy, by sprostać oczekiwaniom?

Dla tych, którzy nie posiadają własnego sprzętu, na miejscu dostępna jest kompleksowa wypożyczalnia łyżew, kasków oraz specjalnych chodzików, idealnych dla początkujących. Dodatkową wygodą jest możliwość naostrzenia własnych łyżew, co gwarantuje płynność jazdy bez konieczności szukania serwisów w innych częściach miasta. Obsługa techniczna czuwa nad bezpieczeństwem i komfortem użytkowników przez cały czas funkcjonowania lodowiska, które otwarte jest codziennie w godzinach od 12:00 do 22:00, z wyjątkiem świąt i Sylwestra, kiedy obowiązują zmienione godziny. Miasto zapowiada także różnorodne dni tematyczne z muzyką, od hitów lat 80. po współczesne przeboje, co ma dodatkowo urozmaicić czas spędzony na lodzie.

"Przychodzi mnóstwo osób, są chwile, że wstrzymywana jest sprzedaż biletów. Wszystkim bardzo się podoba" - opowiada Tomasz Bielak, pracownik lodowiska. "Dbamy o to, aby zabawa na świeżym powietrzu odbywała się bezpiecznie i miło."

Dlaczego Plac Litewski wygrywa z halą?

Mimo istnienia większych obiektów, takich jak Icemania w Aqua Lublin (60x30 m) z pełnym zapleczem, to właśnie lodowisko na Placu Litewskim zdaje się skradać serca lublinian. Magia jazdy na świeżym powietrzu, z widokiem na Poczty Głównej i deptak, to atut nie do przecenienia. To doświadczenie, którego nie sposób odtworzyć w zamkniętej hali, gdzie brakuje uroku miejskiej scenerii. Czymś innym jest ślizganie się pod dachem, a czymś innym pod niebem Lublina.

„Na hali świat nie wiruje tak jak tu” – z nostalgią stwierdza Władysław (39 l.), który na lodowisko przyprowadził dwie nastoletnie córki, wskazując na niepowtarzalny klimat otwartej przestrzeni. Ta opinia doskonale oddaje preferencje wielu użytkowników, którzy cenią sobie nie tylko samą jazdę, ale i całą otoczkę. Powrót lodowiska na Plac Litewski to zatem nie tylko sport, ale i element miejskiego życia, budujący lokalną tożsamość. To właśnie takie miejsca tworzą wspomnienia i przyciągają ludzi.

Lodowiska w Lublinie. Gdzie ślizgaliśmy się kiedyś?

Powrót lodowiska na Plac Litewski to również okazja do wspomnień i zanurzenia się w bogatej historii łyżwiarstwa w Lublinie. Co ciekawe, Plac Litewski gościł już łyżwiarzy, choć po sezonie 2010/2011 obiekt zniknął z mapy centrum miasta. To pokazuje, że miasto ma długie i niekiedy burzliwe tradycje w tej dziedzinie, z lodowiskami pojawiającymi się i znikającymi w różnych lokalizacjach.

Warto przypomnieć, że już w latach 20. XX wieku funkcjonowało lodowisko na tyłach dzisiejszego Centrum Kultury, w miejscu gdzie obecnie stoi parking i gmach kolei. Starsi mieszkańcy Lublina wspominają, że ten obiekt działał jeszcze na początku lat 70. Latem to samo miejsce pełniło funkcję boiska futbolowego dla KS Lublinianka, co pokazuje jego wszechstronność. Historia zatacza koło, a powrót ślizgawki na Plac Litewski jest tego najlepszym przykładem. Kiedy Lublinianka przeniosła się na Wieniawę, tam również zaadaptowano lodowisko na asfaltowym boisku przy klubowym budynku, stając się zimowym hitem lat 80. z kultową budką z zapiekankami.

Kultowy Globus. Czy pamiętacie ten adres?

Obok wspomnianego lodowiska na Lubliniance, zupełnie inną jakość reprezentował obiekt na „Globusie” przy ulicy Kazimierza Wielkiego. To było miejsce, które w latach 80. uchodziło za niezwykle nowoczesne i modne, wręcz obowiązkowy punkt na zimowej mapie miasta. „To było coś więcej niż miejsce do uprawiania sportu. Tam przychodziło się poznać kogoś, poszpanować nową kurtką dżinsową na misiu made in Turkey, słowem: w nastoletnim wieku wypadało tam bywać” – wspomina Emil (48 l.).

Wspomnienia Emila idealnie oddają klimat tamtych czasów, kiedy to jazda na „hokejówach” potrafiła wzbudzić większe zainteresowanie niż niejeden hokeista. „Globus” był miejscem, gdzie brylowało się wśród jaskrawo ubranej młodzieży, noszącej czapki i szaliki w żarówiastych kolorach, kupowanych w „komisach” – symbolach ówczesnej mody. Obiekt funkcjonował od początku lat 80., a jego kres nastąpił wraz z budową hali sportowej. Lodowisko, które później wystawiano na parkingu przy nowej hali, nie potrafiło już odtworzyć tego niezapomnianego klimatu.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.