Major SOP zaatakował rodzinę. Co się stało w Ustce?

2026-01-27 15:27

Major Służby Ochrony Państwa Piotr K. zaatakował swoją rodzinę w Ustce. W poniedziałek 26 stycznia 44-letni mężczyzna rzucił się z nożem na bliskich, w wyniku czego zginęła jego czteroletnia córeczka. Żona i teściowa walczą o życie w szpitalu. Śledztwo w sprawie tej makabrycznej zbrodni prowadzi Prokuratura Okręgowa w Słupsku, wyjaśniając przyczyny tragicznych wydarzeń.

Pierwszy plan ukazuje mokrą, gładką powierzchnię, prawdopodobnie asfaltu lub chodnika, odbijającą światła. W prawym górnym rogu znajduje się fragment ciemnej ściany budynku o teksturowanej powierzchni, z widocznymi poziomymi liniami. W tle, rozmyte czerwone i niebieskie światła tworzą efekt bokeh, sugerując obecność pojazdów lub sygnalizacji świetlnej. Całość utrzymana jest w chłodnych odcieniach szarości i błękitu, z akcentami czerwieni, co nadaje scenie nocny lub zmierzchowy charakter.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Pierwszy plan ukazuje mokrą, gładką powierzchnię, prawdopodobnie asfaltu lub chodnika, odbijającą światła. W prawym górnym rogu znajduje się fragment ciemnej ściany budynku o teksturowanej powierzchni, z widocznymi poziomymi liniami. W tle, rozmyte czerwone i niebieskie światła tworzą efekt bokeh, sugerując obecność pojazdów lub sygnalizacji świetlnej. Całość utrzymana jest w chłodnych odcieniach szarości i błękitu, z akcentami czerwieni, co nadaje scenie nocny lub zmierzchowy charakter.

Makabryczny atak w Ustce

W poniedziałek 26 stycznia w Ustce doszło do wstrząsającej tragedii. 44-letni Piotr K., major Służby Ochrony Państwa, zaatakował nożem swoją rodzinę w mieszkaniu przy ulicy Bałtyckiej. W wyniku brutalnego ataku zginęła jego czteroletnia córeczka. Jego żona Malwina oraz teściowa zostały poważnie ranne i obecnie walczą o życie. Teść i synek Olek przeżyli zdarzenie, będąc świadkami horroru.

Dzień wcześniej, w niedzielę 25 stycznia, rodzina Piotra K. spacerowała nad morzem, sprawiając wrażenie szczęśliwej i zakochanej. Nic nie zapowiadało nadchodzącej tragedii. Po ataku mężczyzna zabarykadował się w mieszkaniu. Był cały zakrwawiony i pocięty, co wskazywało na próbę samobójczą. Policja musiała wyciągać go siłą z lokalu, aby udzielić pomocy poszkodowanym i jemu samemu. Na miejscu zdarzenia przy ulicy Bałtyckiej wciąż widoczne były ślady krwi, zużyte rękawiczki ratowników oraz porzucone opatrunki.

"Był skuty, owinięty bandażami, nie mógł się ruszyć. Widać było, że chciał się zabić" − mówił sąsiad, który był świadkiem akcji służb.

Kim był major Piotr K.?

Sąsiedzi są w głębokim szoku po tym, co wydarzyło się w ich okolicy. Opisują Piotra K. jako "złotego człowieka", zawsze uśmiechniętego i serdecznego. Podkreślają, że często przyjeżdżali do Ustki i zawsze wyglądali na kochające się małżeństwo. Żona Malwina jest opisywana jako dobra kobieta, a teściowa jako pielęgniarka. Rodzice Malwiny również cieszyli się dobrą opinią wśród lokalnej społeczności, teść pracował jako kierowca.

Pani Mariola Pranga, 63-letnia sąsiadka z naprzeciwka, nie może pogodzić się z tragedią. Jej słowa pełne są bólu i niedowierzania. Wciąż płacze, pytając, co wydarzyło się z ludźmi i jak mogło dojść do tak potwornej zbrodni. Cała społeczność Ustki zadaje sobie pytanie, dlaczego oficer służb miałby z zimną krwią chcieć zabić całą rodzinę. Wszyscy są zszokowani nagłą zmianą zachowania mężczyzny.

"Złoty człowiek! Do rany przyłóż. Zawsze uśmiechnięty. Często tu przyjeżdżali" − dodawał sąsiad.

"Widziałem ich w niedzielę, jak szli za rękę. Aż miło było patrzeć. Malwina, jego żona, to dobra kobieta, teściowa pielęgniarka. Jej rodzice też porządni ludzie. Teść był kierowcą" − relacjonował inny świadek.

Zawieszenie w służbie i śledztwo

Piotr K. służył w Służbie Ochrony Państwa przez 23 lata. Jego kariera w służbach była długa i stabilna. Jeszcze w październiku przeszedł badania okresowe, podczas których nic nie wskazywało na jakiekolwiek problemy. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) podjęło decyzję o zawieszeniu go w obowiązkach służbowych. Trwa również procedura wydalenia go ze służby, co jest standardowym postępowaniem w takich przypadkach.

Śledztwo w sprawie brutalnego ataku prowadzi Prokuratura Okręgowa w Słupsku. Piotr K. przebywa w szpitalu, gdzie jest pod ścisłą ochroną policji. Prokuratura oraz policja nie ujawniają dokładnego miejsca jego pobytu ze względów bezpieczeństwa. Mężczyzna ma zostać przesłuchany w środę, co jest kluczowym etapem w wyjaśnianiu okoliczności tego makabrycznego zdarzenia. Mieszkańcy Ustki oczekują na odpowiedzi.

Pani Mariola Pranga (63 l.), sąsiadka z naprzeciwka, nie kryła szoku. "Nogi się pode mną ugięły. Do dziś płaczę. Taka tragedia! Ta dziewczynka... co ona była winna, co się teraz z ludźmi dzieje, takie kochające się małżeństwo" − mówiła przez łzy.

Jaka jest przyszłość rodziny?

Tragedia, która rozegrała się w Ustce, pozostawiła miasto w żałobie i niedowierzaniu. Ludzie przechodzą obok bloku numer 3 przy ulicy Bałtyckiej ze spuszczonymi głowami. Niektórzy zatrzymują się, aby zapalić znicze i uczcić pamięć zmarłej dziewczynki. Cisza, przerywana jedynie skrzeczącymi mewami, towarzyszy mieszkańcom, którzy zmagają się z szokiem i smutkiem. Rodzina ofiar, która przeżyła atak, będzie musiała zmierzyć się z traumą i długotrwałymi konsekwencjami zdarzenia.

Żona Malwina i teściowa wciąż walczą o życie w szpitalu. Stan ich zdrowia jest krytyczny, a rokowania niepewne. Synek Olek oraz teść Piotra K. przeżyli fizycznie, jednak psychiczne piętno tej zbrodni będzie z nimi na zawsze. Rodzina będzie wymagała wsparcia psychologicznego i medycznego przez długi czas. Społeczność lokalna wyraża solidarność i chęć pomocy, choć skala tragedii jest ogromna.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.