Makabryczne morderstwo w Słupsku. Co ukrywał współlokator Mateusza?

2025-12-09 10:17

Wstrząsająca zbrodnia w Słupsku, w województwie pomorskim, wstrząsnęła lokalną społecznością. 19-letni Alan G. jest podejrzany o zabójstwo 31-letniego Mateusza D., którego ciało poćwiartował i zakopał w parku. Rodzina Mateusza D., w tym jego schorowana matka, pani Lucyna, wciąż mierzy się z tragiczną stratą syna. Sprawa ujawnia kulisy wspólnego mieszkania i motywy zbrodni.

Chodnik wykonany z jasnych, kwadratowych płytek, częściowo pokryty kałużami i drobnymi kroplami deszczu. Duża, ciemna sylwetka osoby, przypominająca cień, rzuca się w poprzek chodnika, rozciągając się od lewej strony kadru w prawo, z głową skierowaną ku górze. Chodnik na pierwszym planie jest ciemniejszy, mokry i odbija światło, tworząc okręgi od spadających kropel deszczu. W tle widać niewyraźne, rozmyte kształty budynków lub innych konstrukcji, a cała scena skąpana jest w ciepłym, złocistym świetle, które intensywniej pada na prawą stronę obrazu, rozjaśniając kałuże i sprawiając, że kropelki deszczu błyszczą.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Chodnik wykonany z jasnych, kwadratowych płytek, częściowo pokryty kałużami i drobnymi kroplami deszczu. Duża, ciemna sylwetka osoby, przypominająca cień, rzuca się w poprzek chodnika, rozciągając się od lewej strony kadru w prawo, z głową skierowaną ku górze. Chodnik na pierwszym planie jest ciemniejszy, mokry i odbija światło, tworząc okręgi od spadających kropel deszczu. W tle widać niewyraźne, rozmyte kształty budynków lub innych konstrukcji, a cała scena skąpana jest w ciepłym, złocistym świetle, które intensywniej pada na prawą stronę obrazu, rozjaśniając kałuże i sprawiając, że kropelki deszczu błyszczą.

Brutalna zbrodnia w Słupsku

W Słupsku, na terenie województwa pomorskiego, doszło do brutalnego zabójstwa 31-letniego Mateusza D. Głównym podejrzanym w sprawie jest 19-letni Alan G., który mieszkał ze swoją ofiarą. Według ustaleń śledczych, Mateusz D. miał zostać zadźgany nożem, a jego ciało następnie poćwiartowane. Zbrodnia ta, oparta na motywie rabunkowym, wstrząsnęła lokalną społecznością i stała się przedmiotem intensywnego dochodzenia prokuratury.

Mateusz D., pochodzący z Miastka, ukończył szkołę gastronomiczną i przeniósł się do Słupska w poszukiwaniu pracy, gdzie zatrudnił się jako parkingowy. Mieszkał z kilkoma współlokatorami, wśród których był Alan G. Podejrzany o zabójstwo 19-latek, pochodzący ze wsi niedaleko Gdańska, wprowadził się do mieszkania Mateusza kilka miesięcy przed tragicznymi wydarzeniami. Jego matka, mieszkająca w Holandii, regularnie wspierała go finansowo.

Napięte relacje współlokatorów

Mimo wspólnego dachu, relacje między Mateuszem D. a Alanem G. były napięte. Znajomi Mateusza, w rozmowach z reporterami programu "Uwaga!", wspominali o licznych konfliktach. Alan G. często zaniedbywał porządek w mieszkaniu, a także podbierał rzeczy Mateusza, takie jak buty, co prowadziło do częstych nieporozumień. Sytuacja była na tyle trudna, że Mateusz D. planował zamontować zamek w swoim pokoju, na co jednak nie wyraził zgody właściciel mieszkania.

Współlokatorzy mieli również celowo uprzykrzać życie Mateuszowi, na przykład przez pozostawianie otwartych okien w jego pokoju. Wspominano również o przeszukiwaniu pokoju 31-latka przez pozostałych mieszkańców. Te narastające animozje wskazywały na trudne warunki współżycia, które ostatecznie doprowadziły do eskalacji konfliktu zakończonego tragedią.

Jak rodzina Mateusza zareagowała na zniknięcie?

Mateusz D. był opisywany przez rodzinę jako osoba spokojna, pomocna i kochająca zwierzęta. Jego matka, pani Lucyna, cierpiąca na chorobę Parkinsona, oraz dwaj chorzy bracia, przeżywają ogromną stratę. Po synu pozostał jej jedynie ciśnieniomierz, który otrzymała od niego w prezencie, co jest symbolem ich bliskiej więzi. Pani Lucyna podkreślała jego pozytywne cechy charakteru, co potwierdzał także brat Mateusza, pan Maciej.

Dramatyczne wydarzenia rozegrały się 24 listopada. Mateusz D., który zawsze był sumienny i pracowity, nagle nie pojawił się w pracy. Jego szefostwo niezwłocznie zgłosiło zaginięcie. Matka próbowała skontaktować się z synem, jednak jego telefon był wyłączony, co wzbudziło jej poważny niepokój. Kilka dni później rodzina otrzymała wiadomość, która zwiastowała makabryczny rozwój wydarzeń.

"Zapewne nie chcielibyście stracić swojego syna, prawda? Przygotujcie 100 tys. złotych w czarnej teczce, by była gotowa na jutro. Jeśli powiadomicie o tym policję, dowiemy się o tym i ta jednorazowa umowa nie będzie ważna i nigdy już go nie zobaczycie" – napisano z telefonu Mateusza D.

Żądanie okupu i interwencja policji

Wiadomość z żądaniem okupu w wysokości 100 tysięcy złotych, wysłana z telefonu Mateusza D., zszokowała rodzinę. Pomimo chęci zapłacenia, bliscy Mateusza nie dysponowali taką kwotą. Zrozpaczeni, podjęli decyzję o zgłoszeniu sprawy na policję, łamiąc tym samym instrukcje zawarte w wiadomości. To zgłoszenie zapoczątkowało intensywne poszukiwania zaginionego 31-latka przez funkcjonariuszy.

W toku śledztwa na komisariat zgłosił się Alan G., współlokator Mateusza, z własnym doniesieniem o przestępstwie. Twierdził, że to Mateusz D. napadł na niego i ukradł mu telefon. To fałszywe zawiadomienie stało się kluczowym punktem, który ostatecznie naprowadził śledczych na właściwy trop w tej skomplikowanej sprawie.

Makabryczne odkrycie w mieszkaniu

Funkcjonariusze policji, w ramach dochodzenia, weszli do mieszkania, w którym doszło do tragedii. Podczas przeszukania odkryto telefony, które Alan G. rzekomo stracił w wyniku napaści. Jak relacjonował w programie "Uwaga!" Paweł Wnuk ze słupskiej prokuratury okręgowej, na jednym z tych urządzeń ujawniono materiały dowodowe o kluczowym znaczeniu dla śledztwa. Były to zdjęcia i filmy, które dokumentowały przebieg zdarzeń.

"W pamięci jednego z nich ujawnili zdjęcia i filmy, które dokumentowały przebieg bardzo tragicznych, makabrycznych wydarzeń" – powiedział Paweł Wnuk przed kamerami TVN.

Przyznanie się do winy i ukrycie ciała

W obliczu zgromadzonych dowodów, Alan G. przyznał się do zabójstwa Mateusza D. Ujawnił również miejsce ukrycia ciała ofiary. Okazało się, że zwłoki zostały zakopane w parku, oddalonym o zaledwie kilka minut pieszej drogi od miejsca zbrodni. Przyznanie się do winy było przełomem w śledztwie, rozwiewającym wszelkie wątpliwości dotyczące losu zaginionego Mateusza.

Prokurator Wnuk szczegółowo opisał, jak Alan G. pozbył się ciała. Po poćwiartowaniu zwłok Mateusza, Alan G. wynosił je w częściach w walizce, odbywając w tym celu cztery kursy. Po zakopaniu resztek ciała, walizka, która posłużyła do transportu, została przez niego spalona. Motywem działania była chęć rabunku.

Jakie zarzuty usłyszał Alan G.?

19-letni Alan G. został aresztowany i usłyszał szereg poważnych zarzutów związanych z brutalną zbrodnią. Obejmują one zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, zbezczeszczenie zwłok Mateusza D., usiłowanie wymuszenia rozbójniczego oraz fałszywe zawiadomienie o przestępstwie. W świetle polskiego prawa, za te czyny grozi mu najwyższa kara.

Za popełnione przestępstwa Alanowi G. grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności. Sprawa jest prowadzona z najwyższą starannością przez prokuraturę, która dąży do pełnego wyjaśnienia okoliczności zbrodni i wymierzenia sprawiedliwości. Trwa dalsze dochodzenie w celu ustalenia wszystkich szczegółów tego makabrycznego wydarzenia.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.