Makabryczne odkrycie na Targówku. Co działo się za zamkniętymi drzwiami rodzinnego domu?

2026-01-28 18:06

Warszawskie Zacisze, dotychczas uznawane za oazę spokoju, stało się sceną przerażających wydarzeń. W jednym z domów jednorodzinnych na Targówku znaleziono zwłoki starszego małżeństwa, co zapoczątkowało policyjną obławę. Na miejsce natychmiast skierowano oddziały antyterrorystyczne, a cała operacja, według świadków, przypominała kadry z filmu akcji. Jakie dramatyczne okoliczności doprowadziły do tak zmasowanej interwencji służb?

Długi, ciemny korytarz jest oświetlony blaskiem światła widocznego w oddali, odbijającego się w kałuży na pierwszym planie po lewej stronie. Na prawej ścianie, wykonanej z pionowych drewnianych paneli, widać długi, ostry cień w kształcie litery 'L', rzucany przez niewidoczną strukturę. Podłoga składa się z prostokątnych, ciemnych płyt. Całość utrzymana jest w chłodnych, ciemnych barwach z wyjątkiem oddalonego punktu świetlnego.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Długi, ciemny korytarz jest oświetlony blaskiem światła widocznego w oddali, odbijającego się w kałuży na pierwszym planie po lewej stronie. Na prawej ścianie, wykonanej z pionowych drewnianych paneli, widać długi, ostry cień w kształcie litery 'L', rzucany przez niewidoczną strukturę. Podłoga składa się z prostokątnych, ciemnych płyt. Całość utrzymana jest w chłodnych, ciemnych barwach z wyjątkiem oddalonego punktu świetlnego.

Spokój Zacisza brutalnie przerwany

Mieszkańcy warszawskiego Zacisza, przyzwyczajeni do sielskiej atmosfery swojej okolicy, zostali brutalnie wyrwani ze spokoju w obliczu niewyobrażalnej tragedii. W jednym z jednorodzinnych domów na Targówku odkryto zwłoki starszego małżeństwa, co natychmiast wywołało wstrząs i zapoczątkowało zmasowaną interwencję służb. Informacja o zabarykadowanym na piętrze synu, podejrzanym o dokonanie tej makabrycznej zbrodni, rozpaliła wyobraźnię i obawy wśród sąsiadów, którzy z niedowierzaniem obserwowali rozwój wydarzeń.

Sceny, które rozegrały się na niepozornej ulicy, mogłyby stanowić kanwę dla sensacyjnego thrillera, jednak niestety były brutalną rzeczywistością. Policja, w obliczu zagrożenia i niestandardowej sytuacji, zdecydowała się na wezwanie posiłków, co zaowocowało pojawieniem się oddziałów antyterrorystycznych. Skala operacji zaskoczyła nawet najstarszych mieszkańców, którzy zgodnie przyznali, że nigdy w życiu nie byli świadkami podobnego pokazu siły i determinacji służb.

"Mieszkam w Polsce od ośmiu lat, a w tej okolicy od pięciu. Nigdy w życiu nie widziałem takich scen, jakie się tu rozegrały nad ranem! Widziałem, jak antyterroryści wrzucają do środka granaty, potem był głośny huk" – mówił Aleksander Hajfulim (29 l.).

Szturm kontrterrorystów na dom

Poranne godziny środowego dnia, które miały być standardowym początkiem tygodnia dla mieszkańców Targówka, nagle zamieniły się w pokaz siły i precyzji policyjnych działań. Po odkryciu ciał i informacji o zabarykadowanym w domu mężczyźnie, na miejsce zaczęły zjeżdżać kolejne radiowozy, a później także specjalistyczne jednostki. Mieszkańcy z niepokojem i fascynacją śledzili każdy ruch funkcjonariuszy, którzy przygotowywali się do szturmu na prywatną posesję.

Sąsiedzi, świadkowie tego niezwykłego widowiska, relacjonowali, jak kontrterroryści bez wahania wykorzystali ciężki sprzęt, aby przełamać obronę. Samochód pancerny staranował ogrodzenie, torując drogę do wnętrza domu, co tylko potęgowało dramatyzm sytuacji. Huk granatów, o których wspominał jeden ze świadków, doskonale obrazuje intensywność i powagę z jaką potraktowano to zdarzenie.

"To miał być dzień jak każdy inny. Wyszedłem rano do sklepu po śmietanę, a nagle na ulicy zaczęły pojawiać się radiowozy jeden po drugim. Przyjechali też kontrterroryści. Samochodem pancernym staranowali ogrodzenie" – opisywał Władysław Zwoliński (28 l.).

Kto stał za makabrycznym odkryciem?

Podejrzenia szybko skierowały się na Radosława J., 49-letniego syna ofiar, który miał zabarykadować się na piętrze domu po dokonaniu zbrodni. Tragizm sytuacji potęgował fakt, że ofiarami podwójnego zabójstwa byli jego własni rodzice, Tadeusz i Wiesława, co ujawniono nieoficjalnie. Ta szokująca informacja rzuciła nowe światło na całe zdarzenie, zmieniając je z anonimowej tragedii w koszmar rodzinny, którego kulisy jeszcze długo będą poruszać lokalną społeczność.

Zbrodnia na Targówku nie oszczędziła nawet zwierząt, co dodatkowo obciąża wizerunek podejrzanego Radosława J. W toku śledztwa okazało się, że brutalnie potraktowane zostały również małe yorki, co wzbudziło ogromne oburzenie. Po intensywnych negocjacjach, które nie przyniosły rezultatu, służby podjęły decyzję o siłowym wkroczeniu do lokalu, co doprowadziło do zatrzymania zabarykadowanego mężczyzny.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.