Spis treści
Manipulacja Pegasusem. Kto był na liście?
Sprawa domniemanej inwigilacji rodziny premiera Donalda Tuska za pomocą systemu Pegasus ponownie rozpala polityczne emocje. Mariusz Błaszczak, znany z ciętego języka, nie pozostawił suchej nitki na ostatnich doniesieniach, uznając je za sprytną próbę odwrócenia uwagi od bieżących, realnych wyzwań. Polityk wprost zarzucił Donaldowi Tuskowi manipulację faktami, sugerując, że cały szum wokół rzekomych podsłuchów to jedynie kolejny "temat zastępczy" serwowany społeczeństwu w histerycznym wydaniu. Trudno nie odnieść wrażenia, że historia lubi się powtarzać, a polityczne rozgrywki wokół kontrowersyjnych systemów nadzoru zawsze wzbudzały ogromne zainteresowanie publiczne.
"- Moim zdaniem wpis Tuska był manipulacją. To jest kolejny temat zastępczy w sposób histerycznie przedstawiany" – stwierdził polityk.
Błaszczak stanowczo zaprzeczył doniesieniom, jakoby żona i córka premiera były bezpośrednio inwigilowane Pegasusem. Podkreślił, że system był stosowany wyłącznie wobec osób związanych z przestępczością, a rodzina premiera absolutnie nie znajdowała się na tej liście. Przywołał również słowa Tomasza Siemoniaka i prokuratora generalnego, którzy mieli potwierdzić brak użycia systemu wobec tych pań, co dodatkowo podważa narrację obecnej władzy. Czyżby więc cała afera była tylko dymną zasłoną, mającą na celu zdyskredytowanie poprzedników?
"- Ja stoję na stanowisku, o którym mówił Tomasz Siemoniak, że nie były podsłuchiwane, prokurator generalny też tak stwierdził, że ten system wobec tych pań nie był stosowany" –
Dlaczego listy podsłuchów wciąż nie ujawniono?
W celu rozwiania wszelkich wątpliwości i ostatecznego ukrócenia spekulacji, szef klubu PiS zaapelował do ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka o natychmiastowe upublicznienie pełnej listy wszystkich osób, wobec których stosowano system podsłuchowy Pegasus. Błaszczak przypomniał, że już poprzedni minister, Adam Bodnar, obiecywał ujawnienie tych danych, lecz nigdy nie wywiązał się ze swojej obietnicy. To rodzi naturalne pytanie o rzeczywiste powody tak długiej zwłoki i kto tak naprawdę boi się prawdy.
"- Adam Bodnar, poprzedni minister sprawiedliwości obiecał publicznie, że ujawni listę osób, wobec których był ten system używany. Nie zrobił tego. Więc teraz niech ujawni listę jego następca Waldemar Żurek" – apelował Błaszczak. Podkreślił, że na liście tej powinni znajdować się wyłącznie przestępcy, a nie członkowie rodziny premiera. "- Na tej liście nie ma córki Donalda Tuska" – zaznaczył.
Podatek dla banków. PiS kontra rząd.
Kolejnym gorącym tematem, który poruszono w "Gościu Wydarzeń", była kwestia opodatkowania sektora bankowego. Mariusz Błaszczak odniósł się do niedawnego głosowania nad podwyższeniem podatku CIT dla banków, w którym Prawo i Sprawiedliwość, ku zaskoczeniu wielu, zagłosowało przeciwko rządowemu projektowi. Były minister obrony narodowej wyjaśnił, że PiS co do zasady popiera ideę wyższego opodatkowania instytucji finansowych, jednakże w formie zaproponowanej przez obecny rząd, projekt ten jest niewystarczający i stanowi jedynie "pozór" realnych działań. Nie jest to pierwszy raz, gdy rządzący i opozycja różnią się w podejściu do ważnych kwestii ekonomicznych, choć tym razem różnice są szczególnie widoczne.
"- To, co zostało przedstawione przez rząd koalicji 13 grudnia, to jest pozór" – ocenił projekt.
Błaszczak skrytykował wysokość proponowanych wpływów do budżetu z tego tytułu, wskazując na ich malejącą wartość w kolejnych latach, co budzi poważne wątpliwości co do rzeczywistej skuteczności i długofalowości planu rządu. Wyliczenia polityka PiS jasno pokazały, że propozycja rządowa jest krótkowzroczna i nie odpowiada na faktyczne potrzeby państwa. Jego zdaniem, takie działanie dowodzi istnienia nieformalnych powiązań i ugody, która faworyzuje silny sektor bankowy kosztem społeczeństwa.
"- O sześć miliardów w przyszłym roku, potem o 4,5 miliarda za dwa lata - proszę zauważyć, że już spada ta wysokość, a potem już o jeden miliard złotych" – wyliczał. Według niego takie działanie to dowód na istnienie nieformalnych powiązań. "- Donald Tusk przystał na realizację interesów banksterów" – stwierdził ostro.
Miliardy na obronność. Ambitny plan PiS
W odpowiedzi na, jak to określił, niewystarczające działania rządu, Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało przedstawienie własnej, znacznie bardziej ambitnej propozycji. Mariusz Błaszczak w programie "Gość Wydarzeń" oznajmił, że klub PiS złoży projekt ustawy, który w znacznie większym stopniu obciąży sektor bankowy, a pozyskane z tego tytułu środki skieruje na kluczowe cele państwa, w tym przede wszystkim na wzmocnienie obronności. W czasach niestabilności geopolitycznej, inwestycje w wojsko są priorytetem, a każde dodatkowe środki są na wagę złota.
Polityk zapowiedział, że klub PiS złoży osobny projekt, proponując uszczuplenie dochodów banków o 26 miliardów złotych i przeznaczenie jednej czwartej tej kwoty na cele obronne. "- My proponujemy, żeby uszczuplić (dochody banków - przyp. red.) o 26 miliardów i żeby jedną czwartą przeznaczyć na obronność" – zadeklarował. Jak dodał, dodatkowe środki są pilnie potrzebne, by wywierać presję na ministra obrony w sprawie kluczowych zakupów dla armii, które, jego zdaniem, są blokowane przez resort finansów. Ostatecznie, to decyzje polityków zdecydują o zdolnościach obronnych kraju, a te, jak widać, bywają przedmiotem ostrych sporów.
"- Trzeba wywierać presję na ministra obrony narodowej, żeby zakupił na przykład rakiety do F-35, bo mu zabrania minister finansów" – podsumował Mariusz Błaszczak w Polsat News.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.