Gala "Człowiek bez barier"
Marta Nawrocka, żona prezydenta, aktywnie angażuje się w życie społeczne, czego dowodem był jej udział w prestiżowej Gali konkursu „Człowiek bez barier” na Zamku Królewskim w Warszawie. To wydarzenie, promujące osoby z niepełnosprawnościami, od lat podkreśla, że granice istnieją głównie w naszych głowach. Pierwsza Dama, obejmując honorowy patronat, wyraźnie zaznaczyła swoje poparcie dla integracji i docenienia niezwykłych postaw, które mogą stanowić inspirację dla wielu Polaków.
Podczas rozmowy z "Integracjami" Pierwsza Dama nie kryła podziwu dla uczestników, wspominając o inspirujących historiach laureatów. Szczególnie poruszające okazały się opowieści niewidomej badaczki dźwięku Izabeli Dłużyk, której talent został doceniony globalnie, oraz weterana wojennego Pawła Korzeniowskiego, który po traumatycznych doświadczeniach sam pomaga innym. Zapadła jej w pamięć także historia młodej Aleksandry Miecznikowskiej, która pokonała nowotwór mózgu dzięki sile matczynej miłości.
Misja Fundacji Pierwszej Damy
Marta Nawrocka, zapytana o swoje plany, wyraźnie podkreśliła, że kluczowym narzędziem do realizacji jej wizji będzie fundacja „Blisko ludzkich spraw”. Jej powstanie postrzega jako osobistą misję na najbliższe pięć lat prezydentury męża, mającą na celu łączenie ludzi ponad podziałami. Problemy osób z niepełnosprawnościami mają być jednym z filarów działań fundacji, której celem jest dotarcie do potrzebujących i szukanie wspólnych rozwiązań, zwłaszcza że "system państwa nie działa tutaj jak należy".
Fundacja planuje konkretne projekty, mające realnie wpłynąć na życie potrzebujących. Wśród nich wyróżnia się "Oddech dla Bohaterek", oferujący wsparcie, w tym wyjazdy terapeutyczno-rozwojowe, dla matek dzieci z niepełnosprawnościami. Równie ważnym aspektem będzie program wyrównywania szans dla dzieci i młodzieży z mniejszych miejscowości, który ma im umożliwić rozwój pasji i talentów, często niedostępnych na prowincji.
"Najważniejszym celem Fundacji „Blisko ludzkich spraw” jest to, by niosła dobro. Jej powstanie postrzegam jako moją misję i zadanie, które chciałabym realizować przez najbliższe pięć lat prezydentury mojego męża. By łączyć, szukać porozumienia w sprawach, o których możemy rozmawiać ponad politycznymi czy jakimikolwiek innymi podziałami. Takim tematem są właśnie problemy osób z niepełnosprawnościami. Chcę, by był to jeden z kluczowych obszarów działań mojej fundacji. Dzięki współpracy z takimi organizacjami jak Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji, Fundacja „Wstawaj Alicja”, „Też chcemy być”, „Świat Wrażliwy” i wieloma innymi chcę do nich dotrzeć, poznać troski dnia codziennego, wspólnie szukać rozwiązań. Wsparcia potrzebują nie tylko osoby z niepełnosprawnościami, ale także ich rodziny. System państwa nie działa tutaj jak należy" - mówiła.
Marta Nawrocka a walka z hejtem
Marta Nawrocka w dalszej części wywiadu zdobyła się na zaskakujące i bardzo szczere wyznanie, podkreślając, że walka z hejtem to dla niej kwestia priorytetowa. Ujawniła, że jej cała rodzina padła ofiarą niewybrednych ataków jeszcze przed startem kampanii wyborczej, co musiało być dla nich niezwykle trudnym doświadczeniem. Te osobiste przeżycia sprawiły, że Pierwsza Dama z taką determinacją podchodzi do tematu mowy nienawiści, uznając go za ważny obszar działania fundacji.
Pierwsza Dama nie kryła, że jej rodzina doświadczyła hejtu w wielu formach, od otwartej agresji w kampanii, aż po subtelne, ale wciąż raniące zachowania, takie jak znicze ustawione w alei, gdy Karol Nawrocki obejmował stanowisko dyrektora Muzeum II Wojny Światowej. Podkreśliła, że takie zachowania trzeba "niwelować" poprzez edukację i rozmowę, zwłaszcza z najmłodszymi. Właśnie dlatego jej fundacja aktywnie organizuje warsztaty i panele, angażując w nie również swojego syna, Daniela Nawrockiego, by wspólnie budować świadomość.
"Przede wszystkim – wiem, kim jestem i dlatego żaden hejt mnie nie złamie. Z agresją i niechęcią wobec nas i dzieci spotkaliśmy się w kampanii, to niedawna historia, którą wszyscy pamiętają. Ale i wcześniej działy się rzeczy, o których należy pamiętać. Gdy Karol objął stanowisko dyrektora Muzeum II Wojny Światowej, część osób nie chciała się z tym pogodzić. Wchodził do budynku aleją wzdłuż której ustawione były znicze. Nie padło ani jedno słowo, ale przecież to był hejt. Takie zachowania trzeba niwelować. Trzeba rozmawiać, także z najmłodszymi. Dzieci należy chronić, zanim dorosną, zrozumieją świat i będą umiały sobie z tym radzić. Dlatego walka z hejtem będzie ważnym obszarem działania fundacji" - powiedziała.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.