Mateusz M. podszywał się pod prokuratora. Szokujący wyrok i miliony do zwrotu?

2026-02-04 14:06

Mateusz M. i Katarzyna M. stanęli przed Sądem Okręgowym w Ostrołęce, gdzie zapadł wyrok w jednej z największych spraw o oszustwa. Skala ich przestępczego procederu, obejmującego m.in. powoływanie się na wpływy w instytucjach państwowych i podszywanie się pod prokuratora, była ogromna, a lista pokrzywdzonych liczy dziesiątki osób. Mateusz M. usłyszał wyrok siedmiu lat pozbawienia wolności, a kwota do oddania przekracza wszelkie oczekiwania.

Brązowe, drewniane drzwi z elementami ramowymi są uchylone w prawym kadrze, ukazując jasne wnętrze. Jasne światło słoneczne, padające z prawej strony, tworzy wyraźne pasma i prostokąty na ciemnej, błyszczącej podłodze, ciągnące się w głąb długiego korytarza. Po lewej stronie korytarza widoczne są ściany z podłużnymi, pionowymi oknami, pomiędzy którymi znajdują się ciemne lampy ścienne. Na dalszym planie korytarz staje się ciemniejszy i mniej szczegółowy, widoczne są kolejne drzwi oraz ciemne meble.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Brązowe, drewniane drzwi z elementami ramowymi są uchylone w prawym kadrze, ukazując jasne wnętrze. Jasne światło słoneczne, padające z prawej strony, tworzy wyraźne pasma i prostokąty na ciemnej, błyszczącej podłodze, ciągnące się w głąb długiego korytarza. Po lewej stronie korytarza widoczne są ściany z podłużnymi, pionowymi oknami, pomiędzy którymi znajdują się ciemne lampy ścienne. Na dalszym planie korytarz staje się ciemniejszy i mniej szczegółowy, widoczne są kolejne drzwi oraz ciemne meble.

Wyrok za oszustwa w Ostrołęce

Po długich miesiącach śledztwa i rozpraw, Sąd Okręgowy w Ostrołęce wreszcie postawił kropkę nad "i" w głośnej sprawie Mateusza M. i Katarzyny M. Dzień 3 lutego 2026 roku z pewnością przejdzie do historii lokalnego wymiaru sprawiedliwości jako moment rozliczenia za liczne przestępstwa. Mateusz M. został uznany winnym szeregu oszustw, które obejmowały mienie znacznej wartości, a co gorsza, uczynił sobie z przestępczego procederu stałe źródło dochodu, wykorzystując naiwność i zaufanie wielu osób.

Głównemu oskarżonemu wymierzono karę łączną siedmiu lat pozbawienia wolności, co jest jasnym sygnałem, że tego typu bezpardonowe działania nie ujdą płazem. Dodatkowo, nałożono na niego wysoką grzywnę w wysokości 350 stawek dziennych, co przekłada się na 35 tysięcy złotych. Co jednak najbardziej dotkliwe, Mateusz M. musi naprawić szkody, zwracając prawie 2 miliony złotych łącznie 25 pokrzywdzonym, podczas gdy Katarzyna M. otrzymała łagodniejszą karę roku więzienia w zawieszeniu, za pomocnictwo.

Jak Mateusz M. oszukiwał znajomych?

Działania Mateusza M. charakteryzowały się bezwzględnością i szerokim zasięgiem, obejmując liczne miejscowości, takie jak Warszawa, Ostrołęka, Pułtusk czy Ostrów Mazowiecka. W latach 2017-2023, oskarżony z niezwykłą precyzją wyłudzał pożyczki od trzynastu swoich znajomych, naciągając ich łącznie na kwotę 425 tysięcy złotych. Jego metody były proste, lecz skuteczne – zasłaniał się rzekomymi problemami prawnymi, obiecując lukratywne inwestycje, remonty czy kłopoty z podatkami i cłem, co skutecznie uśpiło czujność ofiar.

Po uzyskaniu pożądanych środków, zazwyczaj na podstawie ustnych umów, Mateusz M. znikał z pola widzenia, unikając kontaktu i nie wykazując żadnej woli spłaty zaciągniętych długów. Ten schemat działania, polegający na wykorzystaniu bliskich relacji i obietnic bez pokrycia, pokazuje jak łatwo można stać się ofiarą manipulacji, kiedy po drugiej stronie stoi osoba z taką skalą bezczelności.

Podszywał się za zamożnego przedsiębiorcę

Apetyt Mateusza M. na cudze pieniądze rósł w miarę jedzenia, co doprowadziło go do bardziej wyrafinowanych metod oszustwa. Oskarżony z maestrią kreował wizerunek zamożnego przedsiębiorcy, który rzekomo zajmował się sprowadzaniem kosztownych maszyn rolniczych i luksusowych samochodów prosto ze Stanów Zjednoczonych. Taki fałszywy prestiż sprawiał, że bez trudu znajdował chętnych do inwestowania w jego wątpliwe interesy, pobierając wysokie zaliczki za pośrednictwo w zakupie obiecywanego sprzętu i pojazdów.

W ten sposób, w okresie od czerwca 2022 roku do marca 2024 roku, Mateusz M. zdołał oszukać dziesięć kolejnych osób, wyłudzając od nich blisko półtora miliona złotych. Co więcej, jego bezczelność sięgała jeszcze dalej – oferował swoje "usługi" w odzyskiwaniu prawa jazdy czy nawet w załatwianiu zwolnienia z aresztu śledczego, powołując się przy tym na swoje rzekome, daleko idące wpływy w instytucjach państwowych. To przykład cynizmu, który pokazuje, jak daleko można posunąć się w imię zysku.

Kto uwierzył w prokuratora z Ostrołęki?

Kulminacją bezczelności Mateusza M. było bez wątpienia podszywanie się pod prokuratora z Ostrołęki, co pokazuje, że dla zysku nie wahał się wykorzystać nawet największego ludzkiego nieszczęścia. Jedną z ofiar tego makabrycznego oszustwa była kobieta, którą Mateusz M. skontaktował przez internet, oferując "pomoc" w uzyskaniu odszkodowania po tragicznej śmierci jej męża. To działanie budzi szczególne oburzenie, gdyż świadczy o całkowitym braku empatii i wykorzystywaniu czyjegoś bólu do własnych celów, co jest niezwykle podłe i karygodne.

W okresie od marca do maja 2024 roku, grając rolę przedstawiciela wymiaru sprawiedliwości, Mateusz M. zdołał wyłudzić od tej pogrążonej w żałobie kobiety astronomiczną kwotę 574 tysięcy złotych. Mimo że wyrok w tej sprawie został już wydany, pamiętać należy, że nie jest on prawomocny. Oznacza to, że oskarżony wciąż ma możliwość odwołania się od decyzji sądu, co może opóźnić ostateczne zamknięcie tej szokującej sprawy oszustw.

"Wyrok nie jest prawomocny."

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.