Matka Bartosza G. przed sądem cywilnym. Co z wyrokiem?

2025-12-16 14:49

W bulwersującej sprawie zniesławienia i uporczywego nękania rodziny zamordowanej Mai z Mławy, Katarzyna G., matka głównego podejrzanego Bartosza G., miała stanąć przed sądem. Proces cywilny, który rozpoczął się 16 grudnia, zakończył się nadzwyczaj szybko z powodu nieobecności pozwanej. Sąd, pomimo zaskakującego obrotu wydarzeń, wyznaczył już termin ogłoszenia wyroku, budząc nadzieję na sprawiedliwość dla cierpiącej rodziny.

Długi, wąski korytarz o betonowych ścianach i podłodze jest częściowo oświetlony naturalnym światłem. Z prawej strony znajduje się wysokie, pionowe okno, przez które wpada jasne światło, tworząc na podłodze wyraźny, prostokątny pas blasku, a na lewej ścianie rozciąga się ukośna smuga światła. Większość korytarza po prawej stronie pozostaje w głębokim cieniu, jedynie lewa ściana i fragment podłogi są częściowo rozjaśnione.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Długi, wąski korytarz o betonowych ścianach i podłodze jest częściowo oświetlony naturalnym światłem. Z prawej strony znajduje się wysokie, pionowe okno, przez które wpada jasne światło, tworząc na podłodze wyraźny, prostokątny pas blasku, a na lewej ścianie rozciąga się ukośna smuga światła. Większość korytarza po prawej stronie pozostaje w głębokim cieniu, jedynie lewa ściana i fragment podłogi są częściowo rozjaśnione.

Szybki koniec rozprawy

Sprawa cywilna przeciwko Katarzynie G., matce głównego podejrzanego o zabójstwo Mai z Mławy, Bartosza G., rozpoczęła się we wtorek 16 grudnia, ale jej przebieg mógł zaskoczyć nawet wytrawnych obserwatorów sądowych. Pozwana, która miała odpowiedzieć za zniesławienie i uporczywe nękanie rodziny zamordowanej dziewczynki, po prostu nie stawiła się na rozprawie. To posunięcie, choć proceduralnie możliwe, stawia pod znakiem zapytania jej podejście do oskarżeń, które od miesięcy rujnują życie bliskich Mai.

Szybkie zakończenie posiedzenia nie oznacza jednak, że sprawa rozejdzie się po kościach. Wręcz przeciwnie, sędzia Emilia Dolińska, widząc nieobecność Katarzyny G., sprawnie wyznaczyła termin ogłoszenia wyroku na 5 stycznia 2026 roku. Ten błyskawiczny rozwój wydarzeń daje rodzinie Mai nadzieję na szybkie rozstrzygnięcie i choć częściowe ukojenie w obliczu niewyobrażalnego hejtu i oszczerstw, za które domagają się miliona złotych zadośćuczynienia.

"Przyznam szczerze, że choć prowadzę wiele trudnych i okropnych spraw, to sprawy dotyczące dzieci dotykają zawsze najmocniej. Muszę też powiedzieć, że tego powództwa nigdy by nie było, gdyby nie zachowanie pani Katarzyny G.. Od samego początku obrała sobie za cel pana Jarosława Kowalskiego, nie zwracając uwagi na to, że jej własny syn mógł być sprawcą tragedii."

Skala oszczerstw matki podejrzanego

Rodzina Jarosława Kowalskiego, ojca Mai, od miesięcy żyje w koszmarze. Jak wynika z zeznań i relacji prawników, Katarzyna G. miała rozpętać prawdziwą internetową krucjatę, której celem było zdyskredytowanie bliskich zamordowanej dziewczynki. Radca Wojciech Kasprzyk ujawnił, że liczba obraźliwych wpisów w sieci, przypisywanych matce Bartosza G., mogła sięgnąć nawet dziesięciu tysięcy, a ich treść wielokrotnie przekraczała wszelkie granice przyzwoitości. Szczególnie bulwersujące jest bezpodstawne oskarżanie sześcioletniego syna pana Kowalskiego, którego Katarzyna G. nazywała „zbójem, mordercą, bandytą”.

Co gorsza, pozwana nie tylko nie widzi w swoich działaniach nic niewłaściwego, ale wręcz jest przekonana o słuszności swoich oszczerstw. W wywiadach dla mediów, takich jak TVN Uwaga! czy Kanał Kryminalny Extra, Katarzyna G. otwarcie potwierdzała swoje stanowisko, co pokazuje głęboki brak empatii i skruchy. Jej zachowanie to kolejny cios dla rodziny, która zamiast w spokoju przeżywać żałobę, musi zmagać się z nienawistnymi atakami.

"Ja uważam, że są na miejscu, bo ja w tych postach piszę prawdę"

"Pani Katarzyna G. przyjęła rolę atakującego. Nie widzi w sobie winy i wręcz jest przekonana, że atakując postępuje słusznie, choć w rzeczywistości niszczy rodzinę pana Kowalskiego - jego najbliższych. Takim osobom brakuje elementarnej empatii"

Tragiczne konsekwencje dla rodziny

Adwokat Aleksandra Bogielska, reprezentująca rodzinę Kowalskich, podkreśliła tragiczne skutki poczynań Katarzyny G. dla całej rodziny. Jej słowa ujawniają, jak głęboko te ataki ranią nie tylko rodziców Mai, ale także jej babcię oraz sześcioletniego brata, który w przyszłości z pewnością natrafi na te krzywdzące treści w internecie. Celem tych wypowiedzi, jak zaznaczyła Bogielska, było zdyskredytowanie, poniżenie i naruszenie opinii publicznej o powodach.

Szczególnie wstrząsający okazał się komentarz Katarzyny G. w dniu odnalezienia ciała Mai, kiedy to miała stwierdzić, że miejsce, w którym znaleziono zwłoki, czyli kontener na śmieci, było „naturalnym miejscem” dziewczynki. Takie wypowiedzi pokazują skalę bezwzględności i całkowity brak szacunku dla cierpienia pogrążonych w żałobie bliskich, którym brutalnie odebrano więź z ukochaną córką i siostrą.

"Chciałbym podkreślić, że poczynania pani pozwanej przez ostatnie sześć miesięcy były tragiczne - dla pana Jarosława Kowalskiego, dla jego żony, rodziny, dla babci Mai i dla jego syna, który kiedyś dorosły i przeczyta wszystko, co pojawiało się w internecie. Wypowiedzi pani pozwanej miały na celu zdyskredytowanie rodziny powoda, jej poniżenie i naruszenie opinii publicznej. Szczególnie wstrząsający był komentarz Katarzyny G. w dniu odnalezienia ciała Mai, kiedy to miała stwierdzić, że miejsce, w którym znaleziono zwłoki (kontener na śmieci - przyp. red.), było jego „naturalnym miejscem". Pan Jarosław Kowalski miał z córką bardzo dobre, głębokie relacje - podobnie jak jego żona, syn i cała rodzina. Niestety, ta więź została im brutalnie odebrana."

Międzynarodowy wymiar sprawy

W tle polskiego procesu cywilnego, naznaczonego zarzutami o nękanie i zniesławienie, równolegle toczy się międzynarodowa batalia o sprowadzenie Bartosza G. do kraju. Mecenas Kasprzyk ujawnił, że Katarzyna G. podejmowała desperackie próby zablokowania ekstradycji syna, twierdząc w greckich mediach o rzekomym „bezkrólewiu” w Polsce i ubiegając się nawet o azyl polityczny. Miała zaskarżać europejski nakaz aresztowania, składać skargi na sędziów i prokuratorów, a nawet grozić polskiemu ambasadorowi w Atenach, co świadczy o jej nieugiętej i kontrowersyjnej postawie.

Mimo odrzucenia przez sąd w Polsce wniosków o przesłuchanie świadków i wgląd w akta sprawy karnej, pełnomocnicy rodziny Kowalskich wyrażają optymizm co do nadchodzącego wyroku. Adwokatka Bogielska podkreśla, że rodzinie zależy przede wszystkim na zadośćuczynieniu za doznane cierpienie i definitywnym powstrzymaniu dalszych obraźliwych działań. W międzyczasie Jarosław Kowalski liczy, że Bartosz G. znajdzie się w Polsce jeszcze przed świętami, co byłoby ważnym krokiem w dążeniu do sprawiedliwości.

"W naszej ocenie sąd chciał skrócić postępowanie i nie przeciągać go – ogłoszenie orzeczenia zaplanowano na 5 stycznia. Złożyliśmy oczywiście zastrzeżenia, ale uważamy, że sąd postąpił właściwie. Liczymy, że jego doświadczenie przełoży się na prawidłowe rozstrzygnięcie"

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.