Spis treści
Tragiczna historia Mai z Mławy trwa
Chociaż od makabrycznej śmierci Mai z Mławy minęło sporo czasu, to trauma rodziny ofiary wcale nie słabnie. Wręcz przeciwnie, okazuje się, że mimo prawomocnego wyroku skazującego matkę głównego podejrzanego, bliscy dziewczynki nadal zmagają się z bezlitosnym nękaniem. Wydawałoby się, że wymiar sprawiedliwości powinien przynieść ulgę, jednak rzeczywistość okazała się brutalniejsza.
Sąd Okręgowy w Płocku już 5 stycznia 2026 roku nakazał Katarzynie G. zapłatę 150 tysięcy złotych zadośćuczynienia oraz publiczne przeprosiny. Mimo to, jak donosi ojciec Mai, Jarosław Kowalski, sytuacja rodziny nie poprawiła się ani na jotę, a oni wciąż doświadczają ogromnych trudności. To pokazuje, jak trudno jest walczyć z internetowym hejtem, nawet gdy w grę wchodzą decyzje sądowe.
"Od ostatniej rozprawy nic się nie zmieniło. Nagonka na nas trwa nieustannie, mimo wydanego wyroku i kary przez sąd. Nie przyniosło to żadnej poprawy - sytuacja nadal jest bardzo trudna, nie ma ani chwili wytchnienia" - powiedział Jarosław Kowalski.
Ojciec Mai boi się o bezpieczeństwo
Jarosław Kowalski nie ukrywa swojego głębokiego rozczarowania, mówiąc wprost o fiasku nadziei na spokój. Był przekonany, że sądowa decyzja skutecznie powstrzyma falę nienawiści, jednak ta okazała się jeszcze silniejsza. W jego słowach słychać prawdziwą obawę o siebie i najbliższych, co jest tragicznym świadectwem bezsilności wobec internetowego terroru.
Kowalski otwarcie przyznaje, że docierają do niego niepokojące informacje, które utwierdzają go w przekonaniu o realnym zagrożeniu. To nie jest odosobniony przypadek, gdy po głośnych procesach ofiary lub ich rodziny są nadal celem. Społeczny odzew często przekracza granice przyzwoitości, pokazując, jak cienka jest linia między wolnością słowa a nękaniem.
"Byłem przekonany, że decyzja sądu powstrzyma te działania, jednak tak się nie stało. Czuję realne zagrożenie i obawę o siebie oraz bezpieczeństwo swojej rodziny, ponieważ docierają do mnie niepokojące informacje" - dodał pan Jarosław Kowalski.
Sąd Apelacyjny z nowym rozwiązaniem
W obliczu nieustającej nagonki, pełnomocnicy rodziny Mai, dr Wojciech Kasprzyk oraz adw. Aleksandra Bogielska, postanowili działać dalej. Złożyli wniosek o możliwość nałożenia finansowej kary za każdy kolejny obraźliwy wpis, licząc na to, że tylko dotkliwe sankcje finansowe mogą powstrzymać Katarzynę G. przed dalszymi działaniami. Początkowo Sąd Okręgowy w Płocku odrzucił to żądanie, jednak prawnicy nie poddali się, co okazało się kluczowe.
To właśnie dlatego zaskarżono pierwsze postanowienie zabezpieczające, wierząc, że Katarzyna G. nie zaprzestanie publikowania kolejnych komentarzy. Radca prawny Kasprzyk podkreślał, że wniesiono o zastosowanie środka polegającego na zagrożeniu nakazem zapłaty za każdy wpis publikowany w internecie. To dość odważne i rzadko stosowane rozwiązanie, ale w tej patowej sytuacji, wydawało się jedynym skutecznym.
"Na tym etapie postępowania zaskarżyliśmy pierwsze postanowienie zabezpieczające, ponieważ byliśmy przekonani, że pani Katarzyna G. nie zaprzestanie publikowania kolejnych komentarzy. Wnieśliśmy o zastosowanie środka polegającego na zagrożeniu nakazem zapłaty za każdy wpis dokonywany przez nią w internecie" - powiedział dr Wojciech Kasprzyk.
3 tysiące złotych za każdy hejterski wpis?
Przełom nastąpił w Sądzie Apelacyjnym, który w końcu przyznał rację pełnomocnikom rodziny. Ta decyzja otwiera nową drogę w walce z uporczywym nękaniem: każda kolejna obraźliwa publikacja może teraz skutkować nałożeniem na Katarzynę G. dodatkowej sankcji finansowej w wysokości 3 tysięcy złotych. Jest to krok milowy w sprawach dotyczących hejtu internetowego i pokazuje, że sądy zaczynają reagować na nowe formy przestępczości.
Prawnicy podkreślają, że postanowienie jest prawomocne i nie przysługuje od niego żaden środek zaskarżenia, co oznacza, że to ostateczna decyzja. Już w najbliższy poniedziałek planują analizę zgromadzonych zrzutów ekranu i złożenie kolejnych wniosków o nałożenie kar finansowych. To jasny sygnał dla wszystkich, którzy myśleli, że internet jest strefą bezkarności – granice są wciąż przesuwane, a prawo coraz skuteczniej dociera do świata online.
"Sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego, który przyznał nam rację. Oznacza to, że każda kolejna publikacja będzie skutkować możliwością wystąpienia na drogę prawną i nałożenia na Katarzynę G. dodatkowej sankcji finansowej, niezależnie od tego, co zostało wcześniej zasądzone nieprawomocnie" - dodał.
"Nie mamy innej możliwości, by powstrzymać jej działania. Postanowienie jest prawomocne i nie przysługuje od niego żaden środek zaskarżenia. W poniedziałek przeanalizujemy zgromadzone zrzuty ekranu i złożymy kolejne wnioski o nałożenie kar finansowych" - słyszymy.
Czy to powstrzyma nękanie rodziny Mai?
Tragiczna śmierć Mai z Mławy wstrząsnęła całą Polską, wywołując ogromne oburzenie i współczucie dla jej bliskich. Brutalne zabójstwo, o które podejrzany jest syn Katarzyny G., Bartosz G., stało się przyczynkiem do tego, że rodzina ofiary znalazła się w oku cyklonu hejterskiej nagonki. Proces Katarzyny G. miał być symbolicznym zamknięciem pewnego etapu, jednak okazało się, że walka trwa dalej, w zupełnie nowym wymiarze.
Miejmy nadzieję, że wprowadzone przez Sąd Apelacyjny środki okażą się skutecznym narzędziem w walce z internetową nienawiścią. Historia rodziny Mai z Mławy to przestroga dla nas wszystkich, pokazująca, jak daleko może posunąć się agresja w sieci i jak trudna jest droga do uzyskania sprawiedliwości. Nieustanne wsparcie prawne i determinacja bliskich to jedyna droga do zapewnienia im wreszcie upragnionego spokoju.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.