Spis treści
Kim była Mirella ze Świętochłowic?
W 1998 roku Mirella ze Świętochłowic była nastolatką uczęszczającą do liceum w województwie śląskim. Była opisywana przez koleżanki jako piękna, lubiana i uśmiechnięta dziewczyna z dobrymi wynikami w nauce. Niespodziewanie, na początku 1998 roku, **rodzice wypisali ją ze szkoły**, a ślad po niej zaginął na długie 27 lat, co zaskoczyło jej ówczesnych znajomych.
Według Marka Planty, dyrektora dzisiejszej Szkoły Podstawowej nr 8 w Świętochłowicach, Mirella ukończyła podstawówkę we wrześniu 1997 roku. Jej dokumenty szkolne nie wykazywały problemów wychowawczych ani słabych ocen. Po zaledwie pół roku w liceum, **dziewczyna została wypisana na prośbę rodziców**, a wszelki kontakt ze światem zewnętrznym urwał się, pozostawiając wiele pytań bez odpowiedzi.
Jak Mirella została odnaleziona po 27 latach?
W lipcu 2025 roku, po 27 latach od zaginięcia, Mirella została odnaleziona w mieszkaniu w Świętochłowicach, którego, jak się okazało, praktycznie nie opuszczała. Funkcjonariusze policji interweniowali w związku ze zgłoszeniem o awanturze domowej. W trakcie tej interwencji **natrafili na 42-letnią Mirellę siedzącą w swoim pokoju**, której stan zdrowia wskazywał na poważne zagrożenie.
Kobieta nie posiadała dowodu osobistego ani ubezpieczenia zdrowotnego, a jej kontakt ze światem zewnętrznym był drastycznie ograniczony. Pojawiły się podejrzenia, że Mirella mogła być wbrew własnej woli przetrzymywana w mieszkaniu przez rodziców. Mimo tych obaw, **wstępne śledztwo nie potwierdziło zarzutów przemocy**, a sama Mirella podczas przesłuchania w obecności psychologa zaprzeczyła, by rodzice stosowali wobec niej przymus, twierdząc, że nie wychodziła, bo nie chciała.
Stan zdrowia Mirelli po latach izolacji
Stan Mirelli po latach izolacji był alarmujący. Jedna z dawnych koleżanek, Luiza, w programie „Uwaga! TVN” wspominała, że Mirella miała częściowo łysą głowę, a reszta włosów była skołtuniona w dredy. Fizyczne dolegliwości obejmowały również **długie paznokcie, sięgające 15-20 centymetrów**, oraz poważne infekcje nóg z "dziurami aż do kości", co prowadziło do sepsy.
Według relacji koleżanek, Mirella nie umiała chodzić ani korzystać ze schodów, co świadczyło o całkowitym braku aktywności fizycznej przez dekady. Lekarze ocenili, że **bez interwencji kobieta mogłaby umrzeć w ciągu kilku dni**. W rozmowie z przyjaciółmi Mirella miała przyznać, że cierpiała przez lata, dzień w dzień, choć oficjalnie nigdy tego nie potwierdziła organom ścigania.
"Słyszałam, że ona nie umie chodzić, że nie wie, jak się chodzi po schodach. Siedziała 27 lat zamknięta w pokoju" - opowiadała jedna z kobiet w programie "Uwaga! TVN".
"Lekarz powiedział, że jeszcze parę dni i by jej nie było. Umarłaby. Przyznała nam się, że cierpiała przez lata, dzień w dzień" - twierdziła kobieta przed kamerami TVN-u.
Dlaczego zeznania Mirelli są sprzeczne?
Oficjalne zeznania Mirelli, w których zaprzeczała przemocy, stoją w sprzeczności z jej prywatnymi relacjami z koleżankami. Przyjaciółkom miała opowiedzieć, że nie mogła nawet otworzyć okna z powodu bólu ran. Ponadto, nie potrafiła obsługiwać telefonu komórkowego i była zaskoczona wyglądem klatki schodowej, którą **widziała po raz pierwszy od ponad dwudziestu lat**, jak relacjonował Łukasz Pach, dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach.
Prokuratura Rejonowa w Chorzowie wszczęła śledztwo w kierunku pozbawienia wolności i znęcania się nad osobą najbliższą. Mimo tych podejrzeń, na obecnym etapie **nikomu nie postawiono zarzutów**. Śledczy zbierają dowody i analizują materiały, próbując odtworzyć wszystkie lata życia Mirelli w izolacji, a sprawę nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Katowicach.
Bierność służb i oskarżenia rodziców Mirelli
Sprawa Mirelli wywołała szeroki oddźwięk społeczny, skłaniając wiele osób do zaoferowania jej pomocy, w tym zorganizowania zbiórki pieniędzy na leczenie i rehabilitację. Jednakże, **Mirella niespodziewanie wróciła do domu rodziców** po wypisaniu jej ze szpitala przez lekarza prowadzącego, który stwierdził, że jej stan na to pozwala i nie potwierdzono przemocy.
82-letni rodzice Mirelli konsekwentnie zaprzeczają oskarżeniom o złe traktowanie córki. Pani Aleksandra, organizatorka zbiórki, relacjonowała w październiku 2025 roku radiu Eska, że matka Mirelli izoluje ją od osób chcących pomóc i **nastawia ją przeciwko nim**, utrudniając wszelkie próby nawiązania kontaktu lub oferowania leczenia. To budzi obawy o dalszy los Mirelli.
Czy Mirella nadal jest ofiarą?
Dziennikarze „Kanału Zero” w lutym 2026 roku donieśli o niepokojących wydarzeniach w mieszkaniu Mirelli w Świętochłowicach. Usłyszeli krzyki kobiety wzywającej pomoc i skarżącej się na bicie oraz wyzwiska. **Policja wezwana na miejsce nie mogła interweniować** bez nakazu prokuratorskiego, gdyż matka Mirelli odmówiła wpuszczenia funkcjonariuszy.
W sieci pojawiają się kolejne nagrania dokumentujące krzyki kobiety, co sugeruje, że jej życie nadal może być koszmarem. Pomimo nadania jej statusu pokrzywdzonej, **Mirella nie zgadza się na obserwację medyczną ani izolację od rodziców**, co wiąże ręce służbom. Specjaliści sugerują mechanizmy syndromu sztokholmskiego, gdzie ofiara broni swoich oprawców. Prokuratura wciąż czeka na opinię medyczną i profil wiktymologiczny, aby ocenić mechanizmy zależności.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.