Mirosław Hermaszewski, pierwszy Polak w kosmosie. Czy jego życiorys to gotowy scenariusz na film?

2025-12-12 11:41

Trzy lata temu pożegnaliśmy Mirosława Hermaszewskiego, pierwszego Polaka, który wyruszył w przestrzeń kosmiczną. Człowiek o niezwykłym losie, który jako dwulatek cudem ocalał z wołyńskiej rzezi, by dekady później patrzeć na Ziemię z orbity. Jego historia to opowieść o przetrwaniu, determinacji i przekraczaniu granic, a także o trudnych wyborach epoki PRL-u. Zapraszamy do lektury o życiu ikony, którego nie da się zmyślić.

Statek kosmiczny oświetlony jasnym światłem startuje z powierzchni planety w kierunku przestrzeni kosmicznej, widoczny w prawej górnej części kadru. Planeta, zajmująca większość dolnej połowy obrazu, jest częściowo oświetlona, ukazując zielonkawe i niebieskie obszary lądów i oceanów, z rozproszonymi białymi chmurami. Na krawędzi planety widoczna jest świecąca niebieska atmosfera, która płynnie przechodzi w ciemny granat nieba, usianego niezliczonymi drobnymi, białymi gwiazdami.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Statek kosmiczny oświetlony jasnym światłem startuje z powierzchni planety w kierunku przestrzeni kosmicznej, widoczny w prawej górnej części kadru. Planeta, zajmująca większość dolnej połowy obrazu, jest częściowo oświetlona, ukazując zielonkawe i niebieskie obszary lądów i oceanów, z rozproszonymi białymi chmurami. Na krawędzi planety widoczna jest świecąca niebieska atmosfera, która płynnie przechodzi w ciemny granat nieba, usianego niezliczonymi drobnymi, białymi gwiazdami.

Legenda polskiego kosmosu

Życiorys Mirosława Hermaszewskiego to gotowy scenariusz na hollywoodzki blockbuster, gdzie dramat historyczny splata się z triumfem techniki i ludzkiej woli. Trzy lata po jego śmierci, przypominamy postać, która z pewnością zasłużyła na miano prawdziwej ikony. Od traumatycznych wydarzeń rzezi wołyńskiej, przez szkolenia lotnicze w Dęblinie, aż po osławione Gwiezdne Miasteczko – każda dekada jego życia pisała oddzielny, niezwykły rozdział. Warto pochylić się nad tą historią, która pokazuje, jak wiele można przetrwać i osiągnąć, nawet w najtrudniejszych realiach.

Mirosław Hermaszewski, ten pierwszy Polak w kosmosie, stał się symbolem nie tylko technologicznego postępu, ale i niezwykłej siły ducha. Jego dokonania, nierozerwalnie związane z programem Interkosmos, wciąż inspirują i skłaniają do refleksji nad możliwościami człowieka. Jego podróż to nie tylko 126 okrążeń Ziemi, ale też podróż przez burzliwe dzieje XX wieku, gdzie osobiste tragedie mieszały się z narodowymi ambicjami. To opowieść, która wciąż rezonuje w polskiej świadomości.

Misja życia w kosmosie

Był 27 czerwca 1978 roku, kiedy z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie, punktualnie o 17:27, wystartował Sojuz 30. Na jego pokładzie zasiadł doświadczony dowódca Piotr Klimuk oraz 37-letni Mirosław Hermaszewski, pilot Wojsk Obrony Powietrznej Kraju. Ten historyczny moment, transmitowany i śledzony przez miliony Polaków, na zawsze wpisał Polskę do elitarnego grona państw z własnym kosmonautą. Czekano na niego z zapartym tchem.

Po zaledwie dwóch dobach lotu Sojuz 30 z powodzeniem zadokował do stacji kosmicznej Salut 6. Tam, Hermaszewski i Klimuk realizowali szereg eksperymentów, starannie przygotowanych przez polskich naukowców. Badania obejmowały zagadnienia z zakresu biologii, medycyny, fizyki i materiałoznawstwa, skupiając się na wpływie mikrograwitacji na ludzki organizm oraz na procesach krystalizacji półprzewodników. Cała misja trwała imponujące 7 dni, 22 godziny i 2 minuty, podczas których załoga aż 126 razy okrążyła naszą planetę, czyniąc Hermaszewskiego legendą.

Wołyńska tragedia. Początki drogi?

Zanim Hermaszewski spojrzał na Ziemię z góry, jego życie naznaczone zostało niewyobrażalną tragedią. Urodzony 15 września 1941 roku w Lipnikach na Wołyniu, był najmłodszym z siedmiorga dzieci Romana i Kamili Hermaszewskich. Już w marcu 1943 roku, podczas brutalnego napadu UPA na jego rodzinną wieś, dwuletni Mirosław został cudem ocalony przez matkę. To wydarzenie zdeterminowało jego dzieciństwo, naznaczone traumą i utratą bliskich. W czasie rzezi wołyńskiej Hermaszewski stracił aż 19 członków swojej rodziny, w tym ojca, który zmarł w wyniku odniesionych ran.

Po wojennej zawierusze rodzina Hermaszewskich, podobnie jak tysiące innych wysiedleńców z Kresów Wschodnich, przez pewien czas tułała się w poszukiwaniu nowego domu. W czerwcu 1945 roku osiedlili się na Dolnym Śląsku, w Wołowie, gdzie Mirosław kontynuował edukację w szkole podstawowej i liceum. To właśnie w tym okresie, wśród powojennej rzeczywistości i skromnych warunków, zaczęło kiełkować jego wielkie marzenie o lataniu, które zaprowadziło go daleko poza ziemskie granice.

Droga do lotnictwa. Jak się szkolił?

Pasja do latania zawiodła Mirosława Hermaszewskiego do Aeroklubu Wrocławskiego już w 1960 roku. Tam, z niezwykłą determinacją, szybko zdobywał kolejne uprawnienia – najpierw szybowcowe, następnie akrobacyjne, a wreszcie samolotowe. To był początek jego fascynującej drogi. Rok później, w 1961 roku, rozpoczął naukę w prestiżowej Wyższej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie, kuźni polskich lotników.

Przez kolejne lata pilotował coraz bardziej zaawansowane maszyny, od TS-8 Bies, przez odrzutowe MiG-15, aż po ponaddźwiękowe MiG-21. Ukończywszy szkołę w 1964 roku jako podporucznik, trafił do 62 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego w Poznaniu, kontynuując służbę w Wojskach Obrony Powietrznej Kraju. Jego kariera rozwijała się dynamicznie – dowodził eskadrami, pułkami lotniczymi, a także z wyróżnieniem ukończył Akademię Sztabu Generalnego w Warszawie. To właśnie takie zaplecze zawodowe, pełne doświadczenia i dyscypliny, było kluczowe w procesie rekrutacji do programu Interkosmos.

Gwiezdne Miasteczko. Wybór kosmonauty

Program Interkosmos, symbol współpracy bloku wschodniego w dziedzinie podboju kosmosu, stanowił dla wielu pilotów szczyt marzeń. Rekrutacja do niego była niezwykle rygorystyczna i wieloetapowa. Spośród niemal stu wojskowych pilotów, którzy przeszli wstępne sito selekcji, wyłoniono zaledwie dwóch: Mirosława Hermaszewskiego i Zenona Jankowskiego. Obaj podjęli intensywne szkolenie w słynnym Gwiezdnym Miasteczku pod Moskwą, miejscu, gdzie rodziły się kosmiczne legendy.

Ostatecznie to Hermaszewskiemu przypadł zaszczyt lotu w kosmos, stając się pierwszym Polakiem, który przekroczył barierę ziemskiej atmosfery. Zenon Jankowski, mimo równie zaawansowanego szkolenia, pełnił rolę jego zmiennika, będąc gotowym do lotu w każdej chwili. Decyzja ta, choć z perspektywy historycznej oczywista, była wówczas wynikiem długich i skomplikowanych testów oraz politycznych ustaleń. Bez wątpienia, obaj piloci byli doskonale przygotowani na kosmiczne wyzwanie.

Bohater powrócił. Co po kosmosie?

5 lipca 1978 roku kapsuła Sojuza 30 miękko wylądowała na stepach północnego Kazachstanu. Mirosław Hermaszewski wrócił na Ziemię jako bohater narodowy, a jego powrót był wydarzeniem na skalę, jaką trudno dziś sobie wyobrazić. Otrzymał najwyższe odznaczenia, w tym prestiżowy tytuł Bohatera Związku Radzieckiego oraz Order Lenina – wyróżnienia niezwykle rzadko przyznawane obcokrajowcom. Jego wizerunek zdobił znaczki, plakaty, a nawet podręczniki, stając się ikoną epoki. Nawet Anna German poświęciła mu piosenkę „W wielkiej kosmicznej rodzinie”, celebrując jego dokonanie.

Po powrocie z orbity generał Hermaszewski nie spoczął na laurach, lecz kontynuował dynamiczną karierę wojskową i naukową. Był współtwórcą Centrum Badań Kosmicznych PAN, a także prezesem Polskiego Towarzystwa Astronautycznego w latach 1986–1990. Z pasją pisał, wykładał i spotykał się z młodzieżą, niestrudzenie popularyzując wiedzę o kosmosie. W swojej książce „Ciężar nieważkości” próbował uchwycić i przekazać czytelnikom nieuchwytne doświadczenia kosmicznej podróży. To bezcenne świadectwo jego przeżyć.

„Spoglądam przez iluminator i nie mogę zrozumieć... Lekko z tyłu za prawym ramieniem spostrzegam krzywiznę Ziemi w amarantowo-błękitnej poświacie” - napisał w swojej relacji.

Życie polityczne. Dalsze losy generała

Życie Mirosława Hermaszewskiego to nie tylko kosmos i wojsko, ale także polityka, choć w nieco bardziej burzliwych okolicznościach. Generał był związany ze środowiskami lewicowymi, startował w wyborach parlamentarnych i samorządowych, zasiadając nawet w sejmiku mazowieckim. Jego nazwisko znalazło się w centrum ogólnopolskiej debaty w 2018 roku, kiedy to tzw. ustawa degradacyjna wywołała gorące dyskusje. Prezydent Andrzej Duda zawetował projekt, wskazując właśnie Hermaszewskiego jako przykład osoby, która nie powinna być automatycznie pozbawiona stopnia wojskowego z powodu swojej służby w PRL-u.

Mirosław Hermaszewski prywatnie był mężem Emilii Łazar i ojcem dwojga dzieci. Jego córka Emilia poślubiła Ryszarda Czarneckiego, znanego polityka, co jeszcze bardziej spajało jego życie z polską sceną publiczną. Do samego końca generał pozostał wierny swojej lotniczej pasji. Swój pożegnalny lot, symboliczne pożegnanie z niebem, wykonał 5 października 2005 roku na myśliwcu MiG-29UB. Łącznie spędził w powietrzu ponad 2000 godzin, wykonując tysiące startów i lądowań.

Pożegnanie. Ostatni lot Mirosława Hermaszewskiego

Generał Hermaszewski zmarł 12 grudnia 2022 roku w wieku 81 lat, w wyniku komplikacji po zabiegu operacyjnym. Jego śmierć była dla Polski wielką stratą i pożegnaniem z prawdziwym bohaterem. Został pochowany na Wojskowych Powązkach, a uroczystości miały charakter państwowy, co podkreślało jego wyjątkową rolę w historii kraju. Był to symboliczny koniec pewnej epoki.

Niebo, które tak kochał i które tak wiele mu dało, oddało mu ostatni hołd. Nad nekropolią, w symbolicznym geście pożegnania, przeleciały cztery myśliwce F-16, żegnając w ten sposób człowieka, który z Wołynia, przez podniebne przestworza, dotarł do gwiazd. Mirosław Hermaszewski na zawsze pozostanie w pamięci jako symbol polskiej determinacji i odwagi.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.