Spis treści
Dwanaście lat zmowy milczenia?
Przez blisko dwanaście długich lat akta spraw brutalnych zabójstw seniorek kurzyły się na półkach, aż poznańscy policjanci z elitarnej grupy do spraw archiwalnych ponownie je otworzyli. To właśnie dzięki ich determinacji i nowoczesnym metodom śledczym, zagadka makabrycznych zbrodni została rozwiązana w zaskakujący sposób, prowadząc do zatrzymania Małgorzaty R. w 2024 roku.
Przełom nastąpił, gdy w innej, niepowiązanej sprawie odciski palców Małgorzaty R. trafiły do policyjnej bazy AFIS, cyfrowej skarbnicze danych daktyloskopijnych sprawców przestępstw. To był moment, w którym nitka poprowadziła śledczych do kłębka, odkrywając przerażającą prawdę o osobie odpowiedzialnej za śmierć dwóch bezbronnych kobiet.
Jak wyglądało pierwsze brutalne morderstwo?
Śledczy odtworzyli wstrząsający scenariusz z 22 czerwca 2012 roku, kiedy Małgorzata R. odwiedziła swoją długoletnią znajomą, Janinę W., w dniu jej 81. urodzin. Podczas niewinnej herbaty w kuchni, oprawczyni miała nagle zaatakować drobną i niedosłyszącą seniorkę, powalając ją na podłogę i zadając dziesiątki ciosów nożem.
Janina W. nie miała najmniejszych szans na obronę, a zadane ciosy – w serce, plecy i szyję – spowodowały jej śmierć z gwałtownego krwotoku. Po dokonaniu makabrycznego czynu, Małgorzata R. zabrała z mieszkania ofiary tysiąc złotych gotówki, dwa pierścionki i naszyjnik z zodiakalnym rakiem, co potwierdziło rabunkowy motyw tego haniebnego morderstwa.
Zabójstwo ciotki w piwnicy?
Zaledwie dziewięć miesięcy po pierwszej zbrodni, bezwzględna Małgorzata R. ponownie zapukała do drzwi, tym razem swojej ciotki Łucji D. W brutalny sposób, na schodach prowadzących do piwnicy, zatłukła 82-letnią seniorkę młotkiem i siekierą, pozostawiając ją w kałuży krwi. Pani Łucja, podobnie jak Janina, próbowała się bronić, ale siły były nierówne.
Również w tym przypadku, zdaniem prokuratury, motywem zabójstwa był rabunek, co nasuwa skojarzenia z okrucieństwem, z jakim potraktowano wcześniej Janinę W. Przez dwanaście lat morderczyni cieszyła się niczym niezmąconą wolnością, wiodąc normalne życie, podczas gdy pamięć o ofiarach pozostawała w cieniu nierozwiązanej sprawy.
Czy ślady DNA ujawniły prawdę?
Mimo upływu lat, Małgorzata R. zostawiła za sobą niezbite dowody na obu miejscach zbrodni – odcisk palca oraz ślad DNA. To właśnie te niewidzialne gołym okiem pamiątki po okrucieństwie okazały się kluczowe w ponownym otwarciu śledztwa i w końcu doprowadziły do aresztowania. Policja zapukała do jej drzwi w 2024 roku, co było tylko kwestią czasu.
Początkowo, po zatrzymaniu, Małgorzata R. próbowała zrzucić odpowiedzialność na swojego zmarłego męża alkoholika, twierdząc, że to on był sprawcą obu zabójstw. Jej zeznania szybko jednak zostały odwołane, ukazując pierwszą z wielu sprzecznych wersji wydarzeń, które miały zmylić śledczych i opinię publiczną.
"Mąż pożyczał od nich pieniądze, a ja musiałam oddawać" - tłumaczyła śledczym powody mordów.
Motywy Małgorzaty R.
W późniejszych etapach śledztwa Małgorzata R. ostatecznie przyznała się do zabójstw, próbując jednak przedstawić je w innym świetle. Tłumaczyła, że do potwornych czynów popchnęła ją nerwica po wypadku córki oraz alkoholizm męża, co miało rzekomo być usprawiedliwieniem dla jej bezwzględności.
Na pierwszym dniu procesu w Sądzie Okręgowym w Poznaniu, Małgorzata R. niespodziewanie odmówiła składania wyjaśnień i nie przyznała się do winy, co stawia prokuraturę przed dodatkowym wyzwaniem. Za zarzuty zabójstwa dwóch seniorek ze szczególnym okrucieństwem grozi jej najwyższy wymiar kary – dożywocie, a wyrok ma zapaść 31 października.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.