Napad w Żabce w Kobyłce. Czy ostateczny cios był usprawiedliwiony?

2026-01-10 5:27

Brutalny napad na sklep w Kobyłce na początku 2023 roku wstrząsnął całą Polską. Dwóch uzbrojonych bandytów wtargnęło do Żabki, ale właściciel nie zamierzał ustąpić. W obronie swojego mienia i ekspedientki, śmiertelnie ugodził nożem jednego z napastników. Sprawa wywołała burzliwą debatę o granicach obrony koniecznej, a prokuratura przez miesiące analizowała każdy szczegół tej dramatycznej konfrontacji. Czy samoobrona miała swoją cenę?

Ulica w mieście, świeżo zmoczona deszczem, odbija w kałużach zamazane sylwetki wysokich budynków po obu stronach. W dolnej części obrazu widoczne są liczne, drobne kropelki wody na powierzchni asfaltu, a pionowe smugi deszczu przecinają całą kompozycję. W oddali, na rozmytym tle, dostrzegalne są niewyraźne, pomarańczowe światła pojazdów oraz słabe rozbłyski słońca przebijające się przez chmury. Scena utrzymana jest w chłodnych odcieniach szarości i błękitu, z nielicznymi akcentami cieplejszego światła.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Ulica w mieście, świeżo zmoczona deszczem, odbija w kałużach zamazane sylwetki wysokich budynków po obu stronach. W dolnej części obrazu widoczne są liczne, drobne kropelki wody na powierzchni asfaltu, a pionowe smugi deszczu przecinają całą kompozycję. W oddali, na rozmytym tle, dostrzegalne są niewyraźne, pomarańczowe światła pojazdów oraz słabe rozbłyski słońca przebijające się przez chmury. Scena utrzymana jest w chłodnych odcieniach szarości i błękitu, z nielicznymi akcentami cieplejszego światła.

Brutalna noc w Kobyłce

Na początku 2023 roku niewielka miejscowość Kobyłka stała się areną dramatycznych wydarzeń, które na długo wstrząsnęły lokalną społecznością i wzbudziły ogólnopolską debatę na temat granic samoobrony. Tuż przed północą, w niedzielny wieczór 8 stycznia, dwóch zamaskowanych mężczyzn, uzbrojonych i pod wpływem substancji psychoaktywnych, wtargnęło do sklepu typu Żabka, zlokalizowanego niedaleko dworca kolejowego. Ich celem było obrabowanie kasy, co natychmiast przerodziło się w koszmarną konfrontację.

Ekspedientka, sterroryzowana bronią, znalazła się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, gdy napastnicy próbowali dostać się do kasetki. Niespodziewanie z zaplecza wybiegł właściciel sklepu, gotowy bronić swojego mienia i pracowników. W obliczu bezpośredniego zagrożenia nie zawahał się stanąć naprzeciw uzbrojonym bandytom, co miało nieodwracalne konsekwencje.

Starcie z napastnikami

Jeden z napastników, Tomasz C., uzbrojony w metalową rurkę, próbował sforsować kasę, podczas gdy jego wspólnik, Łukasz P., mierzył w głowę właściciela przedmiotem przypominającym pistolet. W akcie desperackiej obrony, właściciel chwycił za długi nóż. Doszło do gwałtownej szarpaniny, w której padł śmiertelny cios.

Ranny Łukasz P. i jego wspólnik natychmiast rzucili się do ucieczki. Ślady krwi prowadziły w stronę stacji kolejowej, gdzie kilkaset metrów dalej Łukasz P. upadł. Niestety, wykrwawił się na śmierć, zanim nadeszła pomoc. Drugi z bandytów, 22-latek, został ujęty następnego dnia i usłyszał zarzut usiłowania rozboju, co otworzyło drogę do dalszego postępowania sądowego.

"Obaj sprawcy w dniu zdarzenia zażywali narkotyki – mefedron i amfetaminę, oraz spożywali alkohol. Wspólnie zdecydowali o napadzie" – powiedziała później prok. Katarzyna Skreczkowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Dwa napady jedna ucieczka

Zanim doszło do tragedii w Żabce, napastnicy mieli już na koncie nieudane próby włamania. Kilkadziesiąt minut wcześniej próbowali obrabować zakład bukmacherski w Zielonce. Kiedy ich plany spaliły na panewce, skierowali się do sklepu w Kobyłce, nieświadomi, że ta decyzja przypieczętuje los jednego z nich. Okazało się, że byli zdeterminowani i gotowi na wszystko, by osiągnąć swój przestępczy cel.

Sprawa napadu i śmierci bandyty wywołała ogólnopolski rezonans, stawiając pod znakiem zapytania granice obrony koniecznej. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga natychmiast wszczęła śledztwo, mające na celu dokładne wyjaśnienie wszystkich okoliczności zdarzenia, a w szczególności roli właściciela sklepu. Drugi napastnik, Tomasz C., stanął przed sądem, co miało zakończyć się surowym wyrokiem.

Wyrok dla bandyty

Proces Tomasza C. rozpoczął się w maju, a już 3 października Sąd Okręgowy Warszawa-Praga wydał wyrok, skazując go na 7 lat pozbawienia wolności i zasądzając 20 tysięcy złotych nawiązki na rzecz pokrzywdzonego właściciela sklepu. Tym samym wymiar sprawiedliwości jasno określił konsekwencje dla tych, którzy decydują się na bandyckie działania. To przypomnienie, że przestępstwo zawsze ma swoją cenę, choć w tym przypadku dla jednego z nich była ona najwyższa.

Równolegle toczyło się śledztwo w sprawie właściciela sklepu. Początkowo istniało ryzyko, że może on zostać pociągnięty do odpowiedzialności za przekroczenie granic obrony koniecznej, co wywołało publiczne oburzenie i dyskusję. Wielu uważało, że człowiek broniący swojego życia i mienia nie powinien być ścigany przez prawo.

„To bandyta ma się bać konsekwencji tego, że kogoś krzywdzi, a ofiara ataku ma prawo bronić swego życia i mienia. Właściciel sklepu, który ugodził nożem napastnika, dostał w śledztwie status pokrzywdzonego” – napisał wówczas Zbigniew Ziobro.

Jak wyglądała obrona?

Nagranie z monitoringu sklepowego, które wyciekło do sieci, rzuciło nowe światło na całą sytuację. Ukazało ono moment, gdy zamaskowani przestępcy, po godzinach pracy, wdarli się do środka. Ekspedientka była przerażona widokiem broni. Właściciel interweniował, gdy Tomasz C. próbował dostać się do kasy, uderzając go pięścią. Wtedy drugi napastnik przystawił pistolet do głowy obrońcy, co zmusiło go do sięgnięcia po nóż.

Właściciel chwycił za duży nóż, którym na co dzień otwierał przesyłki. W trakcie szarpaniny z uciekającym Tomaszem C. ostrze błysnęło kilka razy. Sekcja zwłok 25-latka wykazała, że zginął od jednego, śmiertelnego pchnięcia w lewy bok. Śledczy mieli za zadanie ocenić, czy ten desperacki akt samoobrony mieścił się w ramach prawnych.

Koniec śledztwa

Ostatecznie, w czerwcu prokuratura podjęła decyzję o umorzeniu śledztwa przeciwko właścicielowi sklepu. Prokurator Katarzyna Skrzeczkowska wyjaśniła, że uznano jego działanie "w ramach kontratypu obrony koniecznej". Oznaczało to, że w obliczu dwóch uzbrojonych napastników, miał on pełne prawo użyć noża w celu ochrony siebie i swojego mienia. Prawo stanęło po stronie ofiary, co było zgodne z powszechnym poczuciem sprawiedliwości.

Ta sprawa stała się symbolicznym przykładem tego, że „prawo nie może ustępować przed bezprawiem”. Obywatel, który staje w obronie własnej lub cudzej, ma prawo odpierać zamach, nawet jeśli wiąże się to z kosztem dobra napastnika. Kobyłka, choć naznaczona tragedią, stała się także miejscem, gdzie zwyciężyło prawo do skutecznej samoobrony.

„Prawo nie może ustępować przed bezprawiem, a zaatakowany ma prawo odpierać zamach kosztem dobra napastnika” – stwierdziła prok. Skrzeczkowska.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.