Spis treści
Netflix kontra fakty historyczne
Serial „Ołowiane dzieci” miał być poruszającą opowieścią o heroicznej walce o zdrowie najmłodszych w dusznych realiach PRL-owskich Szopienic, naznaczonych problemem zatrucia ołowiem. Zamiast tego, dla wielu stał się zarzewiem ogólnopolskiej dyskusji o odpowiedzialności twórców filmowych i granicy między artystyczną wizją a historyczną wiernością. Produkcja, choć inspirowana prawdziwymi wydarzeniami z lat 70., błyskawicznie podzieliła opinię publiczną na Śląsku i poza nim.
Jedni dostrzegają w niej długo oczekiwane nagłośnienie zapomnianej tragedii, która przez lata pozostawała w cieniu oficjalnej narracji. Inni jednak, w tym rodzina kluczowej postaci tych wydarzeń, zarzucają twórcom nadmierne uproszczenia i całkowite rozmycie rzeczywistego obrazu, co prowadzi do zakłamywania historii. Spór nie jest bynajmniej tylko akademicki, gdyż szybko przybrał wymiar prawny, co w dobie globalnych platform streamingowych staje się coraz częstszym zjawiskiem.
Kto pozywa streamingowego giganta?
Rodzina prof. Bożeny Hager-Małeckiej, której dorobek naukowy i osobiste zaangażowanie były fundamentem walki z ołowicą, wystosowała do Netflix Polska oraz Netflix USA przedsądowe wezwanie. Oskarżenia są poważne: naruszenie dóbr osobistych. Stanisław Torbus, wnuk zmarłej profesor, nie ukrywa swojego oburzenia, podkreślając, że sposób przedstawienia historii w serialu drastycznie odbiega od udokumentowanych faktów, a wręcz je manipuluje. To nie pierwszy raz, kiedy duża produkcja staje w ogniu krytyki za swobodne traktowanie przeszłości.
Torbus zaznaczył, że do podjęcia tak zdecydowanych kroków prawnych skłoniły go liczne rozmowy z osobami, które doskonale pamiętają prawdziwą historię „Ołowianych dzieci”. Ich niezgoda na zastępowanie faktów fikcją okazała się impulsem do działania, mającego na celu obronę prawdy historycznej i spuścizny prof. Hager-Małeckiej. Sprawa nabiera więc coraz większego rozgłosu, stając się symbolem szerszej debaty o tym, jak opowiadać o przeszłości, zwłaszcza gdy dotyczy to bolesnych rozdziałów historii regionów takich jak Śląsk.
"Niestety dziś obrona prawdy wymaga również zdecydowanych kroków prawnych. Próba pisania historii na nowo przez streamingowego giganta nie pozostawiła mi wyboru. Dlatego wraz z kancelarią mecenasa Krzysztofa Breguły złożyłem "ostateczne przedsądowe wezwanie do zaniechania naruszeń dóbr osobistych" skierowane do Netflix Polska oraz Netflix USA" - pisze w mediach społecznościowych Stanisław Torbus, wnuk profesor Hager-Małeckiej.
Dlaczego postać profesor jest krzywdząca?
Głównym punktem zapalnym kontrowersji wokół serialu „Ołowiane dzieci” jest przedstawienie postaci prof. Hager-Małeckiej. Zdaniem rodziny i wielu komentatorów, jej obraz w produkcji jest nie tylko niedokładny, ale wręcz „krzywdzący”, co nie oddaje ani jej rzeczywistej roli, ani ogromnego dorobku naukowego. Sugeruje się, że twórcy pominęli kluczowy wkład profesor w badania nad ołowicą u dzieci, co może prowadzić do fałszywego postrzegania jej historycznego znaczenia. Nie można ignorować faktu, że dla wielu mieszkańców Śląska, prof. Hager-Małecka to ikona medycyny i symbol walki o sprawiedliwość zdrowotną.
Głos w tej sprawie zabrała także Magdalena Majcher, śląska pisarka i autorka książki „Doktórka od familoków” z 2023 roku. Jej ocena jest jednoznaczna: ukazana postać lekarki w serialu jest nie do przyjęcia. Majcher wskazuje, że zachowanie wierności faktom w kwestii roli profesor nie umniejszyłoby dramatyzmu fabuły, która i tak obfituje w konflikty i emocje. To tylko potwierdza, że artystyczna swoboda nie powinna przesłaniać szacunku dla realnych dokonań. Serial, choć nie jest dokumentem, powinien cechować się pewną odpowiedzialnością, zwłaszcza gdy dotyka tak ważnych i bolesnych tematów historycznych.
"- Przesyłam ciepłe myśli w stronę Waszej rodziny. Uważam, że pozostanie przy faktach akurat w tej kwestii nie odebrałoby serialowi dramaturgii, bo i bez tego jest tam mnóstwo konfliktów i emocji. O ile rozumiem i zgadzam się, że serial nie jest dokumentem i w ten właśnie sposób do niego podeszłam, o tyle zabolało mnie krzywdzące przedstawienie kluczowej postaci, o której doktor Wadowska-Król tak ciepło się wypowiadała, a którą teraz niesłusznie ocenia się przez pryzmat fikcyjnych wątków" - czytamy.
Fundacja dla przyszłych pokoleń lekarzy
W obliczu narastającego sporu, rodzina prof. Bożeny Hager-Małeckiej podjęła zdecydowane kroki nie tylko w obronie jej dobrego imienia, ale również w celu trwałego upamiętnienia jej spuścizny. Zapowiedziano powołanie Fundacji im. prof. Bożeny Hager-Małeckiej, co ma być odpowiedzią na medialny szum i próbą przekucia negatywnych emocji w konstruktywne działania. Inicjatywa ta ma stanowić most między pamięcią o przeszłości a wsparciem dla przyszłych pokoleń w środowisku medycznym, udowadniając, że prawdziwe dziedzictwo obroni się samo.
Stanisław Torbus podkreślił, że fundacja będzie działać jako podmiot non-profit, w ścisłej współpracy ze środowiskiem naukowym, w tym ze Śląskim Uniwersytetem Medycznym. Głównym celem ma być kultywowanie pamięci i ochrona dorobku naukowego profesor, a także "przywracanie prawdy o jej pionierskiej roli w walce z ołowicą". Planowane działania, obejmujące edukację i wsparcie medyczne, mają zapewnić, że osiągnięcia profesor Hager-Małeckiej nie zostaną zapomniane ani zniekształcone, stanowiąc inspirację dla kolejnych pokoleń lekarzy i naukowców.
— „Wraz z rodziną podjęliśmy kroki, by pamięć o mojej Babci, prof. Bożenie Hager-Małeckiej, stała się trwała i pożyteczna dla przyszłych pokoleń” — poinformował Stanisław Torbus.
— „Naszym celem jest stworzenie organizacji non-profit, która będzie między innymi kultywować pamięć i chronić dorobek naukowy prof. Hager-Małeckiej, w tym przywracać prawdę o jej pionierskiej roli w walce z ołowicą” — zaznaczył.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.