Nietrzeźwy kierowca wpadł do rowu. Jaką metodę holowania wybrał?

2026-01-05 13:57

W miejscowości Rząsiny pod Lwówkiem Śląskim doszło do niezwykłego zdarzenia drogowego, którego bohaterem był nietrzeźwy kierowca. Po wpadnięciu do rowu mężczyzna podjął kuriozalną próbę usunięcia rozbitego pojazdu z miejsca kolizji. Jego nietypowa metoda holowania szybko wzbudziła zdziwienie funkcjonariuszy. Cała sytuacja doprowadziła do jego zatrzymania i postawienia zarzutów.

Rozmazany obraz przedstawia nocną lub zmierzchową scenę na drodze. Po lewej stronie, w oddali, stoi niewyraźny ciemny samochód kombi z wyraźnie świecącymi, okrągłymi żółtymi światłami przednimi, które odbijają się na mokrej nawierzchni jezdni. Droga jest ciemnoszara, z niewyraźnymi białymi liniami, i biegnie prosto w głąb obrazu, gdzie widać dalsze niewyraźne światła pojazdów, głównie pomarańczowe i białe punkty. Horyzont na górze obrazu jest jasnoróżowy i przechodzi w ciemniejsze odcienie szarości, sugerując wczesny ranek lub późny wieczór.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Rozmazany obraz przedstawia nocną lub zmierzchową scenę na drodze. Po lewej stronie, w oddali, stoi niewyraźny ciemny samochód kombi z wyraźnie świecącymi, okrągłymi żółtymi światłami przednimi, które odbijają się na mokrej nawierzchni jezdni. Droga jest ciemnoszara, z niewyraźnymi białymi liniami, i biegnie prosto w głąb obrazu, gdzie widać dalsze niewyraźne światła pojazdów, głównie pomarańczowe i białe punkty. Horyzont na górze obrazu jest jasnoróżowy i przechodzi w ciemniejsze odcienie szarości, sugerując wczesny ranek lub późny wieczór.

Zgłoszenie w Rząsinach

Policjanci z Lwówka Śląskiego otrzymali zgłoszenie o nietypowym wypadku drogowym w miejscowości Rząsiny, leżącej na Dolnym Śląsku. Zdarzenie miało miejsce 2 stycznia w godzinach popołudniowych, gdy system wskazał współrzędne kolizji. Służby ratunkowe natychmiast udały się na miejsce zdarzenia, przygotowane do standardowej interwencji drogowej.

Ku zaskoczeniu funkcjonariuszy, po przybyciu na wskazane miejsce pojazd, który zgłoszono jako znajdujący się w rowie, zniknął. Okazało się, że auto zostało przemieszczone. Ta niespodziewana sytuacja wymagała dalszych wyjaśnień i dokładnego sprawdzenia terenu przez policjantów. Wkrótce odkryto, co dokładnie zaszło.

"- Po przybyciu na miejsce funkcjonariusze ze zdziwieniem stwierdzili, że pojazd, który według zgłoszenia miał znajdować się w rowie, jest oddalony o około 100 metrów"

Jak doszło do wypadku?

Młodsza aspirant Olga Łukaszewicz z Komendy Powiatowej Policji w Lwówku Śląskim przekazała szczegóły tego zdarzenia. Okazało się, że za nietypową próbą usunięcia samochodu stał 32-letni mieszkaniec powiatu lwóweckiego. Mężczyzna kierował Fordem i w pewnym momencie wpadł w poślizg, po czym zjechał do przydrożnego rowu.

Kierowca doskonale wiedział, że jego sytuacja jest poważna, dlatego postanowił działać w pośpiechu. Jego celem było jak najszybsze usunięcie śladów kolizji oraz samego pojazdu z miejsca wypadku. Ta desperacka próba miała ukryć rzeczywisty powód zdarzenia drogowego, który szybko wyszedł na jaw. Mężczyzna miał swoje powody do takiego zachowania.

Niezwykłe holowanie auta

W celu usunięcia uszkodzonego Forda z rowu, 32-latek poprosił inną osobę o pomoc w holowaniu pojazdu. Nietypowość sytuacji polegała jednak na tym, że samochód nie znajdował się na kołach, a był ciągnięty w sposób, który zadziwił nawet doświadczonych funkcjonariuszy. Auto było holowane... na dachu, co stanowiło widok rodem z filmowej komedii.

Ta kuriozalna metoda transportu miała prawdopodobnie na celu szybkie pozbycie się rozbitego samochodu i uniknięcie konsekwencji. Mimo tak brawurowej i niebezpiecznej próby zatarcie śladów okazało się nieskuteczne. Policja szybko dotarła do nietrzeźwego sprawcy. Cała sytuacja szybko stała się przedmiotem dyskusji w mediach społecznościowych, gdzie budziła wiele emocji.

Pijany kierowca zatrzymany

Głównym powodem pośpiechu i tak absurdalnych działań ze strony 32-letniego kierowcy był fakt, że znajdował się on pod wpływem alkoholu. Funkcjonariusze policji, którzy dotarli na miejsce zdarzenia w Rząsinach, przeprowadzili badanie alkomatem. Wynik testu wskazał blisko 1,5 promila alkoholu w organizmie mężczyzny.

W związku z rażącym naruszeniem przepisów ruchu drogowego i stanem nietrzeźwości, 32-latek został natychmiast zatrzymany przez policję. Następnie został osadzony w policyjnej celi, gdzie miał wytrzeźwieć. Jego nieodpowiedzialne zachowanie doprowadziło do poważnych konsekwencji prawnych. Cała sytuacja podkreśla zagrożenia płynące z prowadzenia pojazdów pod wpływem alkoholu.

"- Przeprowadzone przez policjantów badanie alkomatem wykazało blisko 1,5 promila alkoholu w jego organizmie. Mężczyzna został zatrzymany i osadzony w policyjnej cel"

Jakie zarzuty usłyszał?

Po wytrzeźwieniu w areszcie, 32-letni mężczyzna usłyszał formalne zarzuty. Przyznał się do zarzucanych mu czynów, co jest istotnym elementem w postępowaniu sądowym. Sprawa ta stanowi przestrogę dla wszystkich, którzy decydują się na prowadzenie pojazdów w stanie nietrzeźwości, narażając siebie i innych uczestników ruchu.

Zgodnie z polskim prawem, za kierowanie pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości grozi kara pozbawienia wolności. W przypadku tego kierowcy, maksymalny wymiar kary może wynieść do 3 lat za kratkami. Jest to poważna konsekwencja jego nieodpowiedzialnego zachowania na drodze. Sytuacja ta ponownie wywołała dyskusję na temat zaostrzenia kar dla pijanych kierowców.

Reakcje internautów na zdarzenie

Historia o absurdalnej próbie ukrycia wypadku przez pijanego kierowcę szybko rozprzestrzeniła się w internecie, wywołując falę komentarzy. Wielu internautów nie kryło zdziwienia i oburzenia pomysłowością 32-latka, który w tak niebezpieczny sposób próbował uniknąć odpowiedzialności. Dyskusje pod artykułami dotyczyły zarówno braku wyobraźni, jak i konsekwencji prawnych.

Wśród licznych wpisów pojawiły się zarówno ostre słowa krytyki, jak i ironiczne uwagi na temat „kreatywności” kierowcy. Niektórzy komentujący zwracali uwagę na to, że takie zdarzenia podważają sensowność działań prewencyjnych. Internauci wprost wyrażali swoje zdanie na temat głupoty i nieodpowiedzialności sprawcy, traktując zdarzenie jako ostrzeżenie dla innych. W sieci pojawiły się komentarze takie jak "Głupota ludzka jednak nie ma żadnych granic" oraz "Dopiero styczeń a już mamy kandydata na dzbana roku", które odzwierciedlały powszechne oburzenie.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.