Spis treści
Sobolew: co wydarzyło się w Happy Dog?
Sprawa schroniska w Sobolewie, znanego pod nazwą Happy Dog, wstrząsnęła opinią publiczną i stała się katalizatorem dla szerszych działań kontrolnych w całym regionie. W poniedziałek 26 stycznia kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli wkroczyli do Urzędu Gminy w Sobolewie, rozpoczynając dogłębne badanie funkcjonowania placówki. W tle dramatu rozgrywa się postępowanie prokuratorskie, które już wcześniej zabezpieczyło wszelką dokumentację i sam obiekt, co stawia pod znakiem zapytania zakres dalszych czynności NIK w samym schronisku.
Działania NIK nie ominą również Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Garwolinie, organu odpowiedzialnego za nadzór nad schroniskiem w Sobolewie. To właśnie na barkach tego inspektoratu spoczywała odpowiedzialność za monitorowanie warunków panujących w Happy Dog i reagowanie na wszelkie nieprawidłowości. Kontrolerzy chcą zrozumieć, co spowodowało brak zdecydowanych działań ze strony nadzoru, skoro nagłe zamknięcie placówki sugeruje poważne problemy, które musiały narastać przez dłuższy czas. Pytania o skuteczność systemu kontroli są w tym kontekście w pełni uzasadnione.
"Kontrolerzy uzyskali w Urzędzie Gminy informację, że zarówno schronisko, jak i dokumentacja zostały zabezpieczone na potrzeby postępowania prokuratorskiego. Kontrolerzy sprawdzą tę informację i podejmą decyzję o zasadności prowadzenia kontroli również w samym schronisku" - przekazał w rozmowie z PAP rzecznik prasowy Najwyższej Izby Kontroli Bartłomiej Pograniczny.
"Kontrolerzy chcą sprawdzić, co było przyczyną braku zdecydowanej reakcji inspektoratu. Dlaczego wcześniej nie wskazywał na problemy, a nagle zdecydował o zamknięciu schroniska" - wyjaśnił Pograniczny.
Dlaczego NIK wkracza na Paluch?
Teraz, gdy echa afery w Sobolewie wciąż wybrzmiewają, Najwyższa Izba Kontroli skierowała swoją uwagę na stołeczne Schronisko na Paluchu, co dla wielu może być zaskoczeniem. Choć rzecznik NIK podkreśla, że rodzaj skarg wpływających na warszawskie przytulisko jest „innego typu, niż w Sobolewie”, to jednak skala problemów musiała być na tyle znacząca, by zainicjować tak poważne działania. Tajemnica kontrolerska otacza szczegóły tych zarzutów, co tylko podgrzewa atmosferę i spekulacje na temat tego, co dokładnie dzieje się za murami jednego z największych schronisk w Polsce.
Proces, który doprowadził do obecnej kontroli, rozpoczął się już w grudniu ubiegłego roku, kiedy to Mazowiecka Delegatura NIK zaczęła analizować napływające zgłoszenia. Po dokładnym przestudiowaniu materiałów, delegatura zwróciła się do kierownictwa Izby z wnioskiem o przeprowadzenie pełnej kontroli, na co zielone światło zapalono 7 stycznia 2026 roku. Ten systematyczny proces wskazuje na to, że decyzja nie została podjęta pochopnie, lecz jest wynikiem przemyślanej oceny sytuacji i nagromadzenia wystarczającej liczby sygnałów alarmowych.
"Delegatura Mazowiecka w Warszawie od grudnia ubiegłego roku prowadziła analizę napływających skarg i w reakcji na to zwróciła się do kierownictwa NIK z wnioskiem o zgodę na przeprowadzenie kontroli. Wniosek został zatwierdzony 7 stycznia 2026 r." – podał.
Czy Schronisko na Paluchu ma czystą kartę?
Warto pamiętać, że obecna kontrola NIK nie jest pierwszym tego typu wydarzeniem w historii Schroniska na Paluchu. Stołeczne przytulisko ma za sobą już burzliwe okresy, a jednym z najbardziej pamiętnych był poważny konflikt z wolontariuszami w 2024 roku, który doprowadził do interwencji ratusza. Ówczesne wewnętrzne tarcia i wzajemne oskarżenia zasiały ziarno nieufności i pokazały, że nawet w instytucjach o tak szlachetnym celu mogą pojawiać się poważne nieprawidłowości. Wyniki tamtej kontroli, choć wskazywały na uchybienia po stronie wolontariuszy, w tym na prowadzenie zbiórek bez zgody dyrekcji i nieprawidłowości w procedurach adopcyjnych, tylko potwierdziły potrzebę transparentności i rzetelnego nadzoru.
W obliczu tych historycznych zawirowań, obecna kontrola NIK nabiera szczególnego znaczenia, dając szansę na gruntowną ocenę aktualnej sytuacji w schronisku. Pytanie o to, czy wyciągnięto wnioski z poprzednich doświadczeń i czy wprowadzono trwałe zmiany, pozostaje otwarte. Społeczeństwo oczekuje jasnych odpowiedzi i zapewnienia, że dobro zwierząt jest priorytetem, a placówka działa zgodnie z najwyższymi standardami, wolna od konfliktów i zarzutów. NIK ma za zadanie zweryfikować, na ile te oczekiwania są obecnie spełniane.
Wojewoda Mazowiecki zapowiada audyt
Na fali ujawnionych problemów w schroniskach interweniuje również wojewoda mazowiecki, Mariusz Frankowski, który zapowiedział własne, kompleksowe kontrole w placówkach na terenie całego województwa. Celem tych działań jest uniknięcie powtórzenia scenariusza z Sobolewa, gdzie zwierzęta w schronisku „Happy Dog” przeżywały prawdziwą gehennę, co ostatecznie doprowadziło do zamknięcia placówki 24 stycznia. Wojewoda zwróci się do wszystkich gmin z prośbą o weryfikację prawidłowości realizacji umów ze schroniskami, aby zapewnić adekwatną opiekę nad bezdomnymi zwierzętami i zapobiec przyszłym tragediom. To sygnał, że nikt nie zamierza tolerować zaniedbań.
Dodatkowo, Mariusz Frankowski zapowiedział dogłębną analizę uchwał dotyczących programów opieki nad zwierzętami bezdomnymi, które każda gmina ma obowiązek opracować do końca marca. Jest to kluczowy element systemu, mający zapewnić systemową ochronę zwierząt i zapobiegać ich cierpieniu. Wojewoda wyraził nadzieję, że afera w Sobolewie przyczyni się do wypracowania skuteczniejszych metod kontroli przez Inspektoraty Weterynarii. Oczekuje również pilnego wyjaśnienia sytuacji w Sobolewie od Powiatowego Inspektoratu Weterynarii, co pokazuje determinację w dążeniu do pełnej transparentności i odpowiedzialności.
"Zgodnie z prawem, do końca marca w ramach zadań własnych, każda gmina ma obowiązek opracować program opieki nad zwierzętami bezdomnymi. W ramach nadzoru nad działalnością samorządów, zlecę służbom prawnym dokładne przeanalizowanie tych uchwał" - przekazał wojewoda.
"Jako wojewoda, a prywatnie właściciel psa, wierzę, że sytuacja w Sobolewie przyczyni się do opracowania przez Inspektoraty Weterynarii skuteczniejszych metod kontroli nad schroniskami" - dodał Frankowski.
Mariusz Frankowski oczekuje "pilnego wyjaśnienia w sprawie sytuacji schroniska w Sobolewie od Powiatowego Inspektoratu Weterynarii, który sprawował nadzór nad tym miejscem".
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.