Nowy odcinek S7 w Krakowie otwarty. Co poszło nie tak?

2025-12-29 15:00

Uruchomienie niespełna 3-kilometrowego odcinka trasy ekspresowej S7 w Krakowie, między węzłem Grębałów a Nową Hutą, miało przynieść ulgę kierowcom. Zamiast tego, jak to często bywa przy tego typu inwestycjach, spowodowało to gigantyczne problemy komunikacyjne. Mieszkańcy Krakowa i dojeżdżający do miasta, zwłaszcza na rondzie na Wzgórzach Krzesławickich, utknęli w potężnych korkach, co wydłużyło ich podróż o kilkadziesiąt minut.

Czteropasmowa autostrada z ciemnym asfaltem i wyraźnymi białymi liniami prowadzi prosto w głąb kadru, wznosząc się delikatnie. Po obu stronach drogi znajdują się szare barierki ochronne oraz betonowe mury, a za nimi, po lewej, widoczne jest zielone zbocze usypane ziemią i pokryte siatką oraz krzewami, oddzielone również metalowym płotem akustycznym. Na drugim planie, nad autostradą, przebiega betonowy wiadukt, z widocznymi filarami, z siatkowymi balustradami, a w tle rozciąga się zachmurzone niebo.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Czteropasmowa autostrada z ciemnym asfaltem i wyraźnymi białymi liniami prowadzi prosto w głąb kadru, wznosząc się delikatnie. Po obu stronach drogi znajdują się szare barierki ochronne oraz betonowe mury, a za nimi, po lewej, widoczne jest zielone zbocze usypane ziemią i pokryte siatką oraz krzewami, oddzielone również metalowym płotem akustycznym. Na drugim planie, nad autostradą, przebiega betonowy wiadukt, z widocznymi filarami, z siatkowymi balustradami, a w tle rozciąga się zachmurzone niebo.

Krakowska S7. Dlaczego doszło do paraliżu?

Krakowianie przywykli już do specyficznego poczucia humoru drogowców, ale to, co wydarzyło się po częściowym otwarciu niespełna 3-kilometrowego odcinka S7, przeszło najśmielsze oczekiwania. Fragment łączący węzeł Grębałów z Nową Hutą miał być wybawieniem, a stał się koszmarem. Zamiast upłynnienia ruchu, kierowcy napotkali gigantyczne korki, zwłaszcza na newralgicznym rondzie na Wzgórzach Krzesławickich, gdzie czas oczekiwania wydłużył się nawet o pół godziny.

Ten świeżo udostępniony fragment, mierzący dokładnie 2,6 kilometra, to kluczowy element obwodnicy, który w teorii powinien rozładować ruch. Jego strategiczne położenie, spinające Grębałów z Nową Hutę, miało ułatwić dojazd do miasta i jego ominięcie. Realne efekty okazały się jednak odwrotne do zamierzonych, wzbudzając falę krytyki wśród mieszkańców i dojeżdżających do pracy. Cała sytuacja rodzi pytania o planowanie i koordynację tak ważnych inwestycji.

S7 Grębałów. Jak wyglądają warunki na drodze?

Nie jest to jeszcze pełnoprawna autostrada, a raczej przejazd przez plac budowy, co z pewnością wpływa na płynność. Ruch odbywa się tam w sposób awaryjny – jedną jezdnią w obu kierunkach, a do tego z ograniczeniem prędkości do 60 km/h. To istotne, bo buduje wrażenie tymczasowości i niepełnej funkcjonalności, które często towarzyszy polskim inwestycjom drogowym, gdzie otwarcie nie zawsze oznacza pełne udogodnienia.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad próbowała nieco osłodzić gorzką pigułkę, tłumacząc, że oddawany odcinek rozpoczyna się na węźle Grębałów, łączącym S7 z ul. Kocmyrzowską i ul. Łowińskiego. Wskazano na perspektywy rozwoju, gdy rondo ma stać się wielopasowe. Na razie jednak kierowcy muszą mierzyć się z ograniczeniami, co stawia pod znakiem zapytania deklarowane korzyści. Pytanie, czy obietnice przyszłego komfortu wystarczą, by ukoić nerwy w korkach.

"Oddawany w poniedziałek odcinek S7 rozpoczyna się na węźle Grębałów. To miejsce łączy trasę S7 z ul. Kocmyrzowską, którą biegnie droga wojewódzka nr 776 do Buska-Zdroju. Z ronda, które powstało nad S7, można również pojechać ul. Łowińskiego w kierunku Mistrzejowic i Kombinatu. Rondo funkcjonuje dziś jako jednopasowe. W przyszłości, po otworzeniu odcinka S7 do Mistrzejowic, będą na nim miejscami nawet trzy pasy ruchu" – informuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.

Mistrzejowice Grębałów. Kiedy koniec prac?

Cała ta sytuacja jest tym bardziej frustrująca, że do pełnego domknięcia ringu, czyli spięcia wszystkich kluczowych fragmentów S7, brakuje jeszcze 3,5-kilometrowego odcinka Mistrzejowice-Grębałów. To właśnie ten fragment jest ostatnim brakującym ogniwem w drogowej układance Krakowa, a jego oddanie wciąż pozostaje kwestią przyszłości. To pokazuje, że mimo postępów, daleka droga do pełnej funkcjonalności i rzeczywistego odciążenia miasta.

GDDKiA jasno ostrzega, że udostępnienie drogi to jedynie 'przejazd po placu budowy', z licznymi obostrzeniami, takimi jak ograniczenia prędkości do 40 km/h na 'przewiązkach'. Co więcej, zapowiedziano utrzymanie braku możliwości zjazdu z ul. Ujastek Mogilski na trasę S7 'jeszcze przez kilka miesięcy'. Takie komunikaty, choć rzetelne, tylko potęgują poczucie chaosu i tymczasowości, które towarzyszyło całemu procesowi otwarcia. Czy naprawdę nie dało się tego zrobić sprawniej?

"Udostępniliśmy S7 na zasadzie przejazdu po placu budowy. Kierowcy pojadą jednym pasem w każdym kierunku. Obowiązywać będzie ograniczenie prędkości do 60 km/h, a w miejscach przemieszczania się między jezdniami („przewiązki”) będzie ograniczenie do 40 km/h. Na jezdni prowadzącej w kierunku Warszawy (w okolicy zamkniętego właśnie zjazdu na ul. Ujastek Mogilski) będą trwały ostatnie prace związane z położeniem nawierzchni. Po ich zakończeniu przywrócimy wyjazd z trasy S7 na ul. Ujastek Mogilski. Nie będzie jednak możliwości zjazdu z ul. Ujastek Mogilski na trasę S7. To rozwiązanie będzie utrzymane jeszcze przez kilka miesięcy" – ostrzega GDDKiA.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.