Odwołanie wiceburmistrza Pragi-Północ. Czy to realna szansa na zmianę?

2025-11-27 8:42

Polityczna gorączka na Pradze-Północ osiąga zenit. Wiceburmistrz Sylwester Klimiuk stanął w obliczu wniosku o odwołanie, który trafił pod obrady rady dzielnicy. Głosowanie w tej sprawie ma odbyć się już dziś, a w tle pojawiają się zarzuty o fatalny nadzór nad inwestycjami. Opozycja jasno wskazuje, że obecny zarząd prowadzi Pragę-Północ na skraj prawdziwej klęski inwestycyjnej. To starcie, którego wynik może zaskoczyć.

Wiele rąk wkłada karty do przezroczystej urny wyborczej. Na pierwszym planie, w centrum, widoczna jest męska dłoń wkładająca niebieską kartę do otworu w urnie, obok niej po prawej inna dłoń umieszcza jasnoszarą kartę. W tle, częściowo niewyraźne, widać więcej osób w podobnej czynności, a także leżące białe kartki na górze urny. Urna wykonana jest z przeźroczystego plastiku, przez który widać inne, złożone niebieskie karty w środku.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Wiele rąk wkłada karty do przezroczystej urny wyborczej. Na pierwszym planie, w centrum, widoczna jest męska dłoń wkładająca niebieską kartę do otworu w urnie, obok niej po prawej inna dłoń umieszcza jasnoszarą kartę. W tle, częściowo niewyraźne, widać więcej osób w podobnej czynności, a także leżące białe kartki na górze urny. Urna wykonana jest z przeźroczystego plastiku, przez który widać inne, złożone niebieskie karty w środku.

Polityczna burza nad Pragą

Na politycznej mapie warszawskiej Pragi-Północ znowu zawrzało. Obecnie dzielnicą zarządza koalicja złożona z Koalicji Obywatelskiej oraz lokalnego stowarzyszenia Porozumienie dla Pragi. Tymczasem opozycyjny blok, skupiający PiS i stowarzyszenie Kocham Pragę, które jeszcze niedawno miało swojego przedstawiciela w zarządzie, postanowił uderzyć w samo serce władzy. Ich celem stał się wiceburmistrz Sylwester Klimiuk, reprezentujący lewicę i aktywistów, wobec którego złożono formalny wniosek o odwołanie.

Działania opozycji nie są bynajmniej spontaniczne. Radni otwarcie mówią o potrzebie "wymiany" w strukturach zarządu dzielnicy, wskazując na konkretne zaniedbania. Ich zarzuty koncentrują się na kwestiach inwestycyjnych, które, jak twierdzą, od lat kuleją, obnażając słabości obecnego kierownictwa. To typowy scenariusz, gdy zbliżający się koniec kadencji lub ważnych decyzji budżetowych wyostrza polityczne apetyty, a inwestycje stają się kartą przetargową w walce o wpływy.

„− Zarząd dzielnicy prowadzi Pragę na skraj klęski inwestycyjnej − uzasadnia Kamil Ciepieńko, opozycyjny radny dzielnicy."

Inwestycje w ogniu krytyki

Kluczowym argumentem opozycji w starciu z wiceburmistrzem Klimiukiem jest "zaniedbanie nadzoru nad inwestycjami i infrastrukturą" oraz alarmująco niskie wykonanie zaplanowanych działań. Radni w uzasadnieniu wniosku wyliczają bolączki, które od dłuższego czasu irytują mieszkańców i budzą pytania o kompetencje zarządu. Na liście opóźnień znalazły się między innymi przeciągające się remonty tak istotnych obiektów jak słynne LO im. Władysława IV, muszla koncertowa w Parku Praskim, a także plac zabaw przy Ratuszowej. To projekty, które miały szansę stać się wizytówkami dzielnicy, lecz utknęły w urzędniczym limbo.

Słowa radnego Kamila Ciepieńki z "Kocham Pragę" jasno wskazują na frustrację opozycji. Uważa on, że tempo realizacji zadań jest dalece niesatysfakcjonujące. Mimo deklaracji o postępie, większość projektów jest albo opóźniona, albo przenoszona do kolejnych budżetów. Jedynym "sukcesem" jest przebudowa instalacji przeciwpożarowej, a plac zabaw ma być skończony do połowy grudnia. To druzgocąca diagnoza dla zarządu, który mierzy się z zarzutami o nieudolność.

„− Tym wnioskiem dajemy do zrozumienia, że inwestycje w dzielnicy nie idą tak, jak byśmy chcieli. Zakończona została jedynie przebudowa instalacji przeciwpożarowej, plac zabaw przy szkole ma zostać wykonany do 15 grudnia. Cała reszta zadań znajdzie się w budżecie na rok następny. Pytanie tylko, czy tym razem zostaną one zrealizowane czy znowu pozostaną cyfrą do przeniesienia na dalsze lata? − mówi radny opozycji Kamil Ciepieńko z "Kocham Pragę"."

Drobiazgi zamiast ważnych spraw?

Opozycja nie ogranicza się jedynie do krytyki tempa inwestycji, ale stawia również zarzuty dotyczące priorytetów zarządu dzielnicy. W opinii radnych, władze Pragi-Północ skupiają się na "banałach", podczas gdy kluczowe dla rozwoju dzielnicy projekty cierpią na brak uwagi. Przykłady? Wynajęcie kilkunastometrowej choinki za około 50 tysięcy złotych czy przekazanie prawie pół miliona złotych – konkretnie 480 tysięcy – Zarządowi Dróg Miejskich na świąteczną iluminację. Takie decyzje, w obliczu opóźnień w strategicznych inwestycjach, jawią się jako co najmniej kontrowersyjne.

Z drugiej strony barykady Julian Rembelski, rzecznik urzędu dzielnicy Praga-Północ, stara się tonować nastroje. Zapewnia on, że "wszystkie projekty idą swoim trybem", a urząd działa zgodnie z procedurami i reaguje na potrzeby mieszkańców. Jednakże, w kontekście oskarżeń o "klęskę inwestycyjną", takie lakoniczne komunikaty mogą nie wystarczyć, by uspokoić wzburzone wody politycznego sporu. Mieszkańcy oczekują konkretów, a nie pustych frazesów o "bieżącej realizacji zadań".

„− Urząd na bieżąco realizuje swoje zadania i reaguje na wszystkie pojawiające się potrzeby oraz sygnały od mieszkańców. Prace prowadzone są w sposób ciągły i zgodny z procedurami − odpiera zarzut rzecznik Julian Rembelski."

Spokój wiceburmistrza Klimiuka

Mimo burzy politycznej, sam wiceburmistrz Sylwester Klimiuk wydaje się podchodzić do wniosku o odwołanie z zaskakującym spokojem. W rozmowie z "Super Expressem" bagatelizuje całą sytuację, traktując ją jako "element bieżącej polityki dzielnicowej", a nie realne zagrożenie dla jego stanowiska. Deklaruje, że skupia się na pracy, a nie na sporach, i spokojnie przyjmuje krytykę. Czy to wyraz dojrzałości politycznej, czy raczej lekceważenie powagi zarzutów stawianych przez opozycję?

Klimiuk odpiera również zarzuty o "rekordowo niskie wykonanie inwestycji", nazywając je "uproszczeniem". Twierdzi, że wiele z obecnych opóźnień wynika z problemów, które mają swoje korzenie w poprzednich latach. Brak kompletnej dokumentacji, konieczność uzupełniania projektów i ponownego procedowania – to wszystko miało doprowadzić do obecnego stanu rzeczy. Taka argumentacja, choć brzmi racjonalnie, stawia pytanie o to, dlaczego te problemy nie zostały rozwiązane wcześniej.

„− Wniosek traktuję wyłącznie jako element bieżącej polityki dzielnicowej. Skupiam się na pracy, a nie na sporach. Każdą krytykę przyjmuję spokojnie, ale fakty są takie, że realizujemy na Pradze-Północ największy od lat program inwestycyjny i porządkujemy wiele spraw, które wcześniej były odkładane – mówi „Super Expressowi” wiceburmistrz."

„− To uproszczenie. Część inwestycji, które dziś są wykazywane jako niewykonane, została rozpoczęta w poprzednich latach bez kompletu dokumentacji, co wymagało uzupełnienia projektów, dodatkowych uzgodnień i przeprocedowania wszystkiego od nowa − przekonuje Sylwester Klimiuk."

Czy dojdzie do zmiany w zarządzie?

Mimo ostrych słów i formalnego wniosku, nieoficjalne doniesienia sugerują, że opozycji wcale nie chodzi o całkowitą zmianę zarządu dzielnicy, a jedynie o "wymianę" wiceburmistrza Sylwestra Klimiuka. To precyzyjnie wymierzony atak, który ma na celu osłabienie pozycji konkretnej osoby, a nie destabilizację całej koalicji. Opozycja, składająca się z PiS i Kocham Pragę, zdaje sobie sprawę, że sama nie dysponuje wystarczającą liczbą głosów do przegłosowania tak poważnych zmian. Ich nadzieją są głosy radnych Koalicji Obywatelskiej, bez których odwołanie wiceburmistrza Pragi będzie niemożliwe.

W tym całym politycznym zamieszaniu burmistrz Pragi-Północ Gabriela Szustek z Koalicji Obywatelskiej może czuć się bezpiecznie. Jej stanowisko nie jest zagrożone, a inicjatorzy wniosku jasno deklarują, że nie chodzi im o przejęcie władzy. Cel jest jeden: wskazanie na "najsłabsze ogniwo" obecnego zarządu i doprowadzenie do jego wymiany. To zagranie, które pokazuje złożoność lokalnej polityki, gdzie personalne animozje i walka o wizerunek często przeważają nad ideologicznymi sporami.

„− My nie chcemy przejmować władzy na Pradze. To jest po prostu wskazanie na najsłabsze ogniwo tego zarządu, które jest do wymiany − tłumaczą inicjatorzy wniosku o odwołanie Sylwestra Klimiuka."

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.