Ogień pochłonął targowisko na Bakalarskiej. Czy zatrzymany mężczyzna to podpalacz?

2025-12-27 14:06

Na warszawskim targowisku przy ulicy Bakalarskiej wybuchł rozległy pożar kontenerów usługowych, wzywając do akcji liczne zastępy straży pożarnej i policję. Incydent w nocy z 26 na 27 grudnia postawił na nogi służby, a zatrzymanie 36-letniego mężczyzny rodzi pytania o kulisy zdarzenia i jego potencjalny związek z ogniem. Działania gaśnicze trwały ponad pięć godzin, angażując dziesiątki strażaków i specjalistyczny sprzęt.

Długa aleja handlowa w nocy, otoczona po obu stronach przez puste stoiska targowe wykonane z metalowych konstrukcji i paneli, dominuje głęboki, ciemny błękit. Deszczowa nawierzchnia odbija żółtawe światło pojedynczych, wiszących lamp, tworząc jasne refleksy na mokrym podłożu. W dali widoczna jest gęsta mgła, która zaciera kontury horyzontu i dalszych konstrukcji.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Długa aleja handlowa w nocy, otoczona po obu stronach przez puste stoiska targowe wykonane z metalowych konstrukcji i paneli, dominuje głęboki, ciemny błękit. Deszczowa nawierzchnia odbija żółtawe światło pojedynczych, wiszących lamp, tworząc jasne refleksy na mokrym podłożu. W dali widoczna jest gęsta mgła, która zaciera kontury horyzontu i dalszych konstrukcji.

Nocna hekatomba na Bakalarskiej

Warszawskie targowisko przy ulicy Bakalarskiej znów stało się areną dramatycznych wydarzeń. W nocy z piątku na sobotę, 26 na 27 grudnia, tuż przed godziną pierwszą, ogień błyskawicznie objął szereg kontenerów usługowych, tworząc apokaliptyczny spektakl widoczny z daleka. Szybko wezwane na miejsce służby ratunkowe zastały już rozwinięty pożar, co zwiastowało długie godziny walki z żywiołem.

Zgłoszenie o rozległym pożarze wpłynęło do służb praktycznie o północy, mobilizując natychmiast liczne siły straży pożarnej, policji oraz ekip technicznych. Pierwsi strażacy, widząc skalę zagrożenia, natychmiast podjęli decyzję o podaniu dwóch prądów gaśniczych w natarciu, próbując opanować rozprzestrzeniające się płomienie i chronić sąsiednie obiekty.

Skala działań gaśniczych imponuje

Kierujący akcją ratowniczą błyskawicznie ocenił sytuację, widząc potrzebę wzmocnienia sił. Decyzja o zadysponowaniu dodatkowych zastępów była kluczowa, gdyż teren działań wymagał podziału na dwa odrębne odcinki bojowe, co świadczy o rozległości i intensywności pożaru kontenerów. Walka z ogniem miała potrwać znacznie dłużej niż zakładano.

Łącznie do akcji wprowadzono aż cztery prądy gaśnicze w natarciu oraz jeden w obronie, zasilane z pobliskich hydrantów. Na miejscu, oprócz 12 zastępów straży pożarnej i 48 strażaków, pracowało także Pogotowie Energetyczne, wspierające działania Grupa RIT z JRG nr 5, a także policja, której obecność już na tym etapie sugerowała potencjalne kryminalne tło zdarzenia.

Ukryte zagrożenia w płonącym targowisku

W obliczu płonących kontenerów, największym zmartwieniem strażaków zawsze jest obecność materiałów łatwopalnych lub wybuchowych. Tym razem, w trakcie intensywnych działań, udało się wynieść z ogarniętych ogniem obiektów aż sześć butli gazowych. To niezwykle ryzykowna operacja, która mogła mieć katastrofalne skutki, gdyby doszło do eksplozji.

Każda z butli została natychmiastowo poddana szczegółowej kontroli przy użyciu kamer termowizyjnych, aby wykluczyć jakiekolwiek oznaki nagrzania czy bezpośredniego zagrożenia wybuchem. Na miejscu nieprzypadkowo pojawił się również P-Gaz oraz samochód rozpoznania chemicznego, co podkreśla poważny charakter i potencjalne ryzyko, z jakim musiały zmierzyć się służby ratunkowe podczas całej akcji.

Co ujawniły kamery termowizyjne po pożarze?

Po blisko sześciu godzinach nieustannej walki z żywiołem, w końcu udało się opanować ogień. Jednak samo ugaszenie pożaru to dopiero początek długiego procesu. Obiekty zostały dokładnie oddymione, a następnie poddane szczegółowej inspekcji przy użyciu kamer termowizyjnych, które miały potwierdzić brak ukrytych zarzewi ognia. Tylko tak można było mieć pewność, że zagrożenie minęło.

Warto podkreślić, że działania ratowniczo-gaśnicze zakończyły się dopiero około godziny 6 rano, co oznacza, że cała noc strażaków upłynęła pod znakiem intensywnej pracy. Szczegółowe sprawdzenie pogorzeliska jest standardową procedurą, która ma zapobiec ponownemu rozprzestrzenieniu się ognia z tlących się jeszcze elementów konstrukcji. Tym razem obyło się bez niespodzianek.

Zatrzymano 36-latka. Czy to on podpalił targowisko?

Kulisy pożaru na Bakalarskiej zaczynają się rozjaśniać, choć sprawa wciąż jest rozwojowa. Policjanci z Komendy Rejonowej Policji Warszawa Ochota działali szybko, doprowadzając do zatrzymania 36-letniego obywatela Polski, który "może mieć związek z pożarem" kontenerów. To kluczowy moment w śledztwie, który może rzucić nowe światło na przyczyny i motywy tego nocnego incydentu.

Obecnie prowadzone są intensywne czynności wyjaśniające, mające na celu ustalenie wszelkich okoliczności zdarzenia. Pytanie, czy zatrzymany mężczyzna jest faktycznie odpowiedzialny za podpalenie, czy jego udział był innego rodzaju, pozostaje otwarte i czeka na rozstrzygnięcie. Sprawa z pewnością wzbudzi wiele emocji i spekulacji wśród lokalnej społeczności kupców i mieszkańców.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.