Spis treści
Monument kontrowersji w Olsztynie
W sercu Olsztyna, na placu Xawerego Dunikowskiego, dumnie, a może raczej symbolicznie, wznosi się monument, który od dekad rozpala emocje mieszkańców – popularnie zwany olsztyńskimi szubienicami. Oficjalnie znany jako Pomnik Wyzwolenia Ziemi Warmińskiej i Mazurskiej, został odsłonięty w 1954 roku, jako wyraz „wdzięczności” Armii Czerwonej. Składający się z dwóch charakterystycznych szarych pylonów, miał symbolizować niezamknięty łuk triumfalny, co już samo w sobie brzmi jak ironia dziejów w kontekście historycznych wydarzeń. Ta konstrukcja to nie tylko kawałek kamienia, to również żywa lekcja historii, której interpretacja wciąż budzi liczne spory i nieporozumienia.
Co ciekawe, historia powstania tego pomnika jest nierozerwalnie związana z powojennymi realiami politycznymi Polski, mimo że Olsztyn po zajęciu przez Armię Czerwoną w styczniu 1945 roku doświadczył ogromnych zniszczeń, tracąc około 40 proc. zabudowy miasta, w tym bezcenne zabytki kultury. To właśnie w obliczu tych tragicznych wydarzeń, ówczesny wojewoda Mieczysław Moczar, pod egidą Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, zlecił budowę monumentu. Ta decyzja, mająca na celu upamiętnienie radzieckich żołnierzy, od początku była obarczona piętnem historii i polityki, co rzutuje na obecne dyskusje o jego losie.
Kto stworzył olsztyńskie szubienice?
Niezwykłym, a wręcz paradoksalnym faktem jest to, że za projektem olsztyńskich szubienic stał Xawery Dunikowski, artysta z bogatym i dramatycznym życiorysem, były więzień niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. To on, człowiek doświadczony przez totalitaryzm, był odpowiedzialny za koncepcję monumentu upamiętniającego żołnierzy II i III Frontu Białoruskiego, którzy walczyli w Prusach Wschodnich. Fakt ten dodaje całości niezwykłej, niemal surrealistycznej warstwy, ukazując złożoność i niejednoznaczność powojennych losów i wyborów artystycznych w Polsce Ludowej.
Co więcej, pomnik został wykonany z kamiennych elementów pochodzących z pomnika bitwy pod Tannenbergiem, który wcześniej przekształcono w mauzoleum Hindenburga. Dziś monument w Sudwie pod Olsztynkiem już nie istnieje, co sprawia, że olsztyńskie szubienice są nie tylko świadectwem powojennej historii, ale również echem znacznie starszych, niemieckich upamiętnień. Pracę nad jego fizycznym wykonaniem podjęli trzej krakowscy rzeźbiarze – Tadeusz Sieklucki, Edward Koniuszy i Antoni Kostrzewa, wspomagani przez kamieniarzy z Warszawy, co świadczy o skali i ambicji tego propagandowego projektu.
Symbolika i ataki na pomnik
Pierwotne założenia ideologiczne pomnika były jasno widoczne w jego detalach. Wykuto na nim typowe sceny batalistyczne z czasów II wojny światowej – czołg i sylwetkę żołnierza – ale także elementy jednoznacznie odwołujące się do socrealizmu: pracę na roli, przemysł oraz symbol ZSRR – sierp i młot. Ta mieszanka symboli miała jednoznacznie komunikować „wyzwolenie” i budowę nowego, socjalistycznego ładu, ignorując jednocześnie dramatyczne okoliczności zajęcia miasta przez Armię Czerwoną i późniejsze zniszczenia. Pierwotnie pomnik miał stanąć na placu Bema, jednak ostatecznie umiejscowiono go w ścisłym Śródmieściu, wraz z nowo utworzonym placem Armii Czerwonej.
Budowa pomnika nie była prosta i z uwagi na braki finansowe w Olsztynie prace trwały przez kilka lat, co opóźniło jego uroczyste odsłonięcie do lutego 1954 roku. Przez dekady stał on nienaruszony, będąc świadkiem zmieniającej się rzeczywistości, aż do lat 60. XX wieku, kiedy to stał się obiektem ataku ze strony nieznanych sprawców. Ten incydent, prowokujący dochodzenie Wojskowej Prokuratury Garnizonowej, był wczesnym sygnałem narastającego oporu i niezgody na jego symbolikę, która w kolejnych dziesięcioleciach miała eksplodować z nową siłą.
Czy olsztyńskie szubienice znikną?
Przełom roku 1989 i upadek komunizmu w Polsce naturalnie ożywił dyskusje wokół symboli poprzedniego ustroju. Olsztyńskie szubienice stały się jednym z najbardziej palących tematów, a głosy nawołujące do ich rozbiórki szybko nabrały na sile. W odpowiedzi na społeczne nastroje zmieniono nazwę zarówno placu, jak i samego pomnika, z „Wdzięczności Armii Czerwonej” na neutralne, choć wciąż dyskusyjne, „Wyzwolenia Ziemi Warmińskiej i Mazurskiej”. To jednak nie uspokoiło nastrojów, a politycy tacy jak Tomasz Głażewski i Jerzy Szmit również opowiadali się za jego przeniesieniem.
W 1992 roku sprawa nabrała tempa, gdy liczne organizacje, w tym Światowy Związek Żołnierzy AK, Związek Sybiraków i Rodzina Katyńska, wystosowały list otwarty z żądaniem natychmiastowej likwidacji pomnika, uznając go za symbol sowieckiego terroru, a nie dziedzictwo kulturowe. Niestety, w 1993 roku pomnik został wpisany do rejestru zabytków, co na lata zablokowało próby jego usunięcia. Dopiero w sierpniu 2022 roku, w świetle agresji Rosji na Ukrainę, minister kultury i dziedzictwa narodowego podjął kluczową decyzję o uchyleniu wpisu, co otworzyło drogę do zmian. Już w listopadzie 2022 roku z pomnika skuto symbol sierpa i młota, co jest wyraźnym sygnałem nadchodzących zmian. Debata o jego całkowitym usunięciu trwa nadal, podsycana przez bieżące wydarzenia międzynarodowe i społeczne oczekiwania, pokazując, że historia wciąż jest żywa i potrafi prowokować do działania.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.