Oskarżenie proboszcza z Lublina. Sekcja zwłok psa ujawnia szokującą prawdę?

2025-12-08 13:16

Latem tego roku mieszkaniec Lublina publicznie oskarżył duchownych z parafii przy ul. Gospodarczej o zastrzelenie swojego psa. Sprawa wywołała duże emocje i natychmiast zajęła się nią policja oraz prokuratura. Po przeprowadzeniu szczegółowego śledztwa oraz sekcji zwłok zwierzęcia okazało się, że pies nie miał żadnych ran postrzałowych, a przyczyną jego śmierci był zawał serca, co potwierdził serwis lublin112.pl.

Sylwetka osoby w ciemnym płaszczu idzie chodnikiem wzdłuż wysokiego, ceglanego muru. Słońce oświetla lewą część muru i chodnika, tworząc długi cień za postacią oraz rozległy, amorficzny cień w środkowej części ściany, który przechodzi w ciemność po prawej stronie. Na tle jasnego nieba widoczne są nagie konary drzew oraz fragmenty budynków z oknami w tle po lewej stronie obrazu, a w dolnej części biegnie dwupasmowa jezdnia z podwójnymi żółtymi liniami.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Sylwetka osoby w ciemnym płaszczu idzie chodnikiem wzdłuż wysokiego, ceglanego muru. Słońce oświetla lewą część muru i chodnika, tworząc długi cień za postacią oraz rozległy, amorficzny cień w środkowej części ściany, który przechodzi w ciemność po prawej stronie. Na tle jasnego nieba widoczne są nagie konary drzew oraz fragmenty budynków z oknami w tle po lewej stronie obrazu, a w dolnej części biegnie dwupasmowa jezdnia z podwójnymi żółtymi liniami.

Niespodziewana śmierć psa w Lublinie

Tragedia rozegrała się w połowie sierpnia, w rejonie ulicy Gospodarczej w Lublinie. Jak podał serwis lublin112.pl, mężczyzna spacerował ze swoimi psami po gruntowej drodze, która prowadziła od ulicy Mełgiewskiej wzdłuż torów, w kierunku przystanku kolejowego Lublin Północny. Właściciel zeznał, że przed godziną 7 rano teren ten jest zazwyczaj pusty, dlatego pozwalał swoim pupilom na swobodne bieganie bez smyczy.

Podczas tego porannego spaceru, gdy właściciel znajdował się na wysokości ogrodzenia parafii pw. Matki Bożej Królowej Polski, zauważył, że z jednym z jego psów dzieje się coś niepokojącego. Zwierzę przestało reagować na gwizdanie, zaczęło się chwiać, a następnie po kilku krokach upadło na ziemię. Natychmiast zawieziono psa do lecznicy weterynaryjnej, jednak pomimo szybkiej interwencji lekarzy, życia zwierzęcia nie udało się uratować.

Czy duchowni z Lublina zostali oskarżeni o postrzelenie?

Po śmierci swojego pupila, mężczyzna doszedł do wniosku, że pies został zabity umyślnie. Według relacji lublin112.pl, przechodząc obok kościoła, miał usłyszeć krzyk oraz głuchy odgłos, który opisał jako trzy strzały. W tym samym czasie rzekomo zauważył także postać na terenie parafii, co wzmocniło jego podejrzenia. W efekcie, mężczyzna zadzwonił na policję, twierdząc, że to ksiądz, a konkretnie proboszcz, zastrzelił jego zwierzę.

Na miejsce zdarzenia natychmiast wezwano funkcjonariuszy policji, którzy przeprowadzili szczegółowe oględziny terenu oraz przesłuchali zarówno duchownych z parafii, jak i lekarza weterynarii. Ponieważ na ciele zmarłego psa nie ujawniono żadnych widocznych ran postrzałowych, śledczy podjęli decyzję o przeprowadzeniu sekcji zwłok, której celem było precyzyjne ustalenie faktycznej przyczyny zgonu zwierzęcia.

Co ujawniła sekcja zwłok psa?

Wyniki przeprowadzonych badań patologicznych rozwiały wszelkie wątpliwości dotyczące przyczyny śmierci psa. Biegli weterynaryjni jednoznacznie stwierdzili, że zwierzę padło na skutek rozległego zawału serca, jak podaje serwis lublin112.pl. Tym samym, wszystkie wcześniejsze spekulacje oraz podejrzenia dotyczące zastrzelenia lub postrzelenia zwierzęcia zostały kategorycznie wykluczone.

Księża z parafii pw. Matki Bożej Królowej Polski od samego początku byli zaskoczeni i oburzeni stawianymi im zarzutami. Wyjaśniali śledczym, że w domniemanym czasie zdarzenia, czyli około godziny 6:45, proboszcz zamknął swoje własne psy i udał się w podróż do Częstochowy, a wikariusze odprawiali w tym czasie mszę świętą. Ich alibi potwierdzone zostało przez licznych parafian, którzy zeznawali na policji.

"Sam ma trzy psy i rozumie ból po stracie zwierzęcia, dlatego nie mógłby wyrządzić krzywdy żadnemu psu" - mówił proboszcz Sławomir Laskowski dziennikarzowi lublin112.pl.

Czy oskarżenia wobec proboszcza były bezpodstawne?

Duchowni relacjonowali również, że rozgoryczony właściciel psa wtargnął na teren plebanii, dobijał się do budynku i obrażał księży, zarzucając im najcięższe przewinienia. Proboszcz Sławomir Laskowski, cytowany przez lublin112.pl, podkreślił swoje osobiste zrozumienie dla cierpienia po stracie zwierzęcia, wskazując, że sam jest właścicielem trzech psów i nie byłby zdolny do wyrządzenia im krzywdy. Zwracał uwagę na fakt, że cały teren plebanii jest objęty monitoringiem wizyjnym, a zarejestrowane nagrania miały potwierdzić jego słowa.

Po formalnym zakończeniu śledztwa i ujawnieniu wszystkich wyników badań, proboszcz Sławomir Laskowski publicznie podkreślił, że oficjalnie potwierdzono wersję wydarzeń przedstawioną przez duchownych. Tym samym, wszystkie wcześniejsze, poważne zarzuty skierowane pod adresem parafii i księży okazały się całkowicie bezpodstawne. Sprawa została zamknięta, a prawda o przyczynie śmierci psa została ostatecznie ustalona.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.