Ostatnie pożegnanie Marcina Przewoźniaka. Co powiedział jego brat na cmentarzu?

2026-03-20 17:52

Na warszawskim cmentarzu w Rembertowie odbył się pogrzeb Marcina Przewoźniaka, wybitnego dziennikarza, literata, urzędnika i poety. Zmarł w wieku 54 lat po krótkiej chorobie, pozostawiając po sobie bogaty dorobek artystyczny i zawodowy. Uroczystość zgromadziła bliskich, współpracowników oraz przedstawicieli świata kultury i mediów. Podczas ceremonii, brat zmarłego skierował do zebranych wzruszającą prośbę.

Długa, prosta droga biegnie przez środek kadru, odbijając światło od mokrej powierzchni, co sugeruje niedawny deszcz. Po obu stronach drogi rosną rzędy wysokich, bezlistnych drzew o ciemnych pniach i gałęziach, które zbiegają się w oddali, tworząc perspektywiczny tunel. Pomiędzy drzewami a drogą znajduje się wąski pas trawiastej ziemi pokryty rozrzuconymi brązowymi liśćmi. Poza rzędami drzew, w tle po obu stronach drogi, widać liczne nagrobki i pomniki, tworzące cmentarny krajobraz, który stopniowo zanika w gęstej, szarej mgle.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Długa, prosta droga biegnie przez środek kadru, odbijając światło od mokrej powierzchni, co sugeruje niedawny deszcz. Po obu stronach drogi rosną rzędy wysokich, bezlistnych drzew o ciemnych pniach i gałęziach, które zbiegają się w oddali, tworząc perspektywiczny tunel. Pomiędzy drzewami a drogą znajduje się wąski pas trawiastej ziemi pokryty rozrzuconymi brązowymi liśćmi. Poza rzędami drzew, w tle po obu stronach drogi, widać liczne nagrobki i pomniki, tworzące cmentarny krajobraz, który stopniowo zanika w gęstej, szarej mgle.

Kim był Marcin Przewoźniak?

Marcin Przewoźniak zmarł 15 marca w wieku 54 lat, po krótkiej chorobie. Był postacią o wielu talentach, łącząc w swojej karierze role dziennikarza, pisarza, urzędnika, podróżnika, poety i pedagoga. Przez ponad 16 lat aktywnie działał w warszawskim ratuszu, gdzie pracował w biurze kultury. Jego odejście stanowi stratę dla wielu środowisk.

Poza pracą urzędniczą Przewoźniak tworzył literaturę, głównie dla młodszych czytelników. Jest autorem takich tytułów jak „Poradnik Małego Skauta”, „Poradnik Małego Patrioty” czy „Wielka Encyklopedia Krasnoludków". Za książkę „Puk, puk! Zastałem króla?” został uhonorowany Nagrodą Literacką im. Kornela Makuszyńskiego. Jego dziennikarska ścieżka wiodła przez redakcje „Życia Warszawy” i „Dziennika”, gdzie specjalizował się w tematyce edukacyjnej.

Ogarniał sprawy zarówno te łatwe, jak i trudne, czasami nużące, a czasami inspirujące. Zawsze jednak robił to z uśmiechem, dystansem i zdrowym cynizmem. Na opis najróżniejszych życiowych i urzędniczych paradoksów wysyłał do nas swoje limeryki – wspomniał Marcina dyrektor miejskiego biura kultury Artur Jóźwik.

Niezwykłe pożegnanie Marcina

Podczas uroczystości pogrzebowych, które miały miejsce na cmentarzu w warszawskim Rembertowie, Artur Jóźwik, dyrektor miejskiego biura kultury, wygłosił wzruszające przemówienie. W swoich słowach podkreślił wyjątkową osobowość Marcina Przewoźniaka oraz jego niepowtarzalny wkład w życie zarówno zawodowe, jak i osobiste współpracowników. Pogrzeb odbył się w piątek, 20 marca, stając się miejscem ostatniego pożegnania dla licznych bliskich i przyjaciół.

Jóźwik wspomniał o zamiłowaniu Przewoźniaka do limeryków, które towarzyszyły mu w życiu i pracy. Zaznaczył, że Marcin na wszystko miał odpowiedni limeryk, potrafił nim rozjaśniać trudne chwile. Podczas składania urny z prochami z głośnika popłynęły słowa żeglarskiej pieśni, dodając ceremonii osobistego charakteru. Była to „Dziś powrotnym kursem wracamy już / Rejsu chyba to ostatnie dni / I każdy w sercu już chyba ma / Piękne panny ze starej Maui”.

Mieliśmy napisać list, ale ty byś go i tak napisał lepiej. Dlatego żegnamy cię twoim własnym limerykiem, który napisałeś nam w czasie covid-u – powiedział Artur Jóźwik, gdy urna z prochami Marcina spoczęła w grobie na cmentarzu na warszawskim Rembertowie.

Czym ubarwiał codzienność?

Dyrektor Jóźwik podziękował Marcinowi za serdeczność, uczciwość i niezmienny uśmiech, który wnosił w codzienność biura kultury. Wspomniał również o nieformalnym „Muzeum Syreństwa” oraz o zdolności Marcina do rozchmurzania nawet najgorszych dni. Podkreślono jego talent do tworzenia limeryków, które były wysyłane zarówno w trudnych, jak i radosnych momentach.

W dalszej części przemówienia Artur Jóźwik przypomniał o charakterystycznym stylu Marcina, zapamiętanego w kolorowych marynarkach i muszkach. Wspomniał także o jego pasji kulinarnej. Szczególnie ciepło wspomniano bigos, który przygotował na ostatnie Boże Narodzenie dla swoich współpracowników. Słowa dyrektora podkreślały pełen życia obraz Marcina Przewoźniaka.

Marcinie, zapamiętamy cię w kolorowych marynarkach, w kolorowych muszkach, zapamiętamy też twoje wspaniałe umiejętności kulinarne i ten bigos, który ugotowałeś nam na ostatnie Boże Narodzenie. Spoczywaj w pokoju – zakończył dyrektor biura kultury.

Jaki był Marcin Przewoźniak?

Brat Marcina Przewoźniaka, obecny na ceremonii, podzielił się osobistymi wspomnieniami o zmarłym. Opisał go nie tylko jako starszego brata, ale również jako przyjaciela i opokę, zawsze gotowego do pomocy. Brat podkreślił rolę Marcina w swoim życiu, wspominając pierwsze zagraniczne podróże i rejsy żaglówką, które były inicjatywą zmarłego.

Przywołano anegdotę o pomysłowości Marcina, który, nie mogąc znaleźć noclegu, zapakował dwa stare łóżka na tarpana, tworząc prowizorycznego kampera na wspólny wyjazd. Został opisany jako dobry duch, twórczy, kreatywny i nietuzinkowy zarówno w swojej twórczości, jak i w życiu codziennym. Te wspomnienia malowały obraz człowieka pełnego pasji i niestandardowych rozwiązań.

O czym rozmawiał w szpitalu?

Brat Marcina Przewoźniaka wspomniał także o rozmowach prowadzonych w szpitalu, gdy stan zdrowia Marcina był już poważny. W tych trudnych chwilach, rozważając różne scenariusze, Marcin wyraził przekonanie, że przeżył dobre życie. Czuł, że zmienił trochę świata i pozostawił po sobie wartościowe dzieła literackie. Zmarł miesiąc po otrzymaniu diagnozy lekarskiej.

Jedyne, co spędzało mu sen z powiek, to świadomość, jak poradzą sobie jego żona i rodzice po jego odejściu. To świadectwo jego troski o bliskich w obliczu nieuchronnego, podkreślało jego bezinteresowność i głębokie więzi rodzinne. W chwili śmierci towarzyszyła mu żona Agata, trzymając go za rękę.

Ja mam do państwa prośbę. Jak będziecie wspominać Marcina, to róbcie to zawsze z uśmiechem. Bo on miał zawsze ciepły uśmiech i wesołe oczy dla nas w każdym momencie. Nawet jak miał gorszy dzień, nawet jak był zmęczony, czy nawet jak był bezsilny w szpitalu – nigdy nie stracił tego ciepłego wzroku i dobrotliwego uśmiechu. Zapamiętajcie go tak – poprosił brat Marcina Przewoźniaka.

Pożegnanie z uśmiechem

Na zakończenie uroczystości na cmentarzu, zebrani żałobnicy usłyszeli poruszającą prośbę od brata Marcina Przewoźniaka. Zwrócił się on do wszystkich, którzy znali Marcina, z apelem, aby zawsze wspominali go z uśmiechem. Podkreślił, że Marcin zawsze miał ciepły uśmiech i wesołe oczy, niezależnie od okoliczności, nawet w najtrudniejszych chwilach choroby.

Prośba ta miała na celu utrwalenie w pamięci Marcina jako osoby pełnej pozytywnej energii i życzliwości. Ceremonia pożegnalna zakończyła się słowami utworu Tadeusza Woźniaka „Zegarmistrz światła”, a w ostatniej drodze towarzyszyły mu dziesiątki dziennikarzy, nauczycieli, urzędników i członków rodziny, oddając hołd wybitnemu literacie, podróżnikowi i dziennikarzowi.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.