Pacjent spadł z noszy. Kto odpowie za tragiczną śmierć?

2026-01-16 16:33

Przed Sądem Rejonowym w Siedlcach rozpoczął się proces lekarza i dwóch ratowników medycznych oskarżonych o nieumyślne spowodowanie śmierci 87-letniego pacjenta. Mężczyzna miał spaść z noszy podczas transportu do karetki, doznając urazu głowy. Dochodzenie wskazało upadek jako przyczynę śmierci seniora. Medycy nie przyznają się do zarzucanych czynów, grozi im do 5 lat więzienia.

Ciemne wnętrze z dominującymi szarymi i niebieskimi odcieniami. Po lewej stronie widoczne są betonowe ściany, a na podłodze leży długi, ostry cień. Prawa strona obrazu to okno, przez które wpada jasne światło, a na jego powierzchni widać liczne smugi i krople wody, sugerujące deszcz lub wilgoć.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Ciemne wnętrze z dominującymi szarymi i niebieskimi odcieniami. Po lewej stronie widoczne są betonowe ściany, a na podłodze leży długi, ostry cień. Prawa strona obrazu to okno, przez które wpada jasne światło, a na jego powierzchni widać liczne smugi i krople wody, sugerujące deszcz lub wilgoć.

Proces medyków w Siedlcach

W Sądzie Rejonowym w Siedlcach rozpoczął się proces lekarza i dwóch ratowników medycznych oskarżonych o nieumyślne spowodowanie śmierci pacjenta. Sprawa dotyczy 87-letniego Romana Flegiera, który podczas transportu do szpitala miał spaść z noszy. Prokuratura zarzuca medykom niedopełnienie podstawowych obowiązków podczas przewozu seniora. Oskarżonym grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności, jeśli zarzuty zostaną potwierdzone.

Tragiczne wydarzenie miało miejsce w sierpniu 2025 roku w Siedlcach, przy ulicy Woszczerowicza. Córka pana Romana wezwała pogotowie, gdy jej ojciec poczuł się źle, tracił przytomność i zgłaszał liczne dolegliwości. Zespół medyczny po wstępnym rozpoznaniu podjął decyzję o koniecznej hospitalizacji pacjenta.

Tragiczny wypadek podczas transportu

Według ustaleń śledztwa, 87-latek został położony na noszach i rozpoczęto jego transport do karetki pogotowia. W pewnym momencie, podczas przemieszczania pacjenta, mężczyzna niespodziewanie spadł na chodnik. W wyniku upadku pan Roman doznał urazu głowy, który, jak się okazało, był dla niego śmiertelny.

Po incydencie ranę głowy pacjenta opatrzono na miejscu zdarzenia. Mimo szybkiej interwencji i przewiezienia go do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, senior zmarł zaledwie kilkadziesiąt minut po dotarciu do placówki. To tragiczne zdarzenie zapoczątkowało szczegółowe dochodzenie w sprawie odpowiedzialności medyków.

Śledztwo prokuratury i zarzuty

Córki zmarłego, w tym Dorota Niemiałtowska, złożyły zawiadomienie do prokuratury, wskazując na ekipę pogotowia jako potencjalnych winnych. Przeprowadzone śledztwo wykazało, że bezpośrednią przyczyną śmierci pana Romana Flegiera był uraz głowy. Ten uraz nastąpił wskutek upadku na twarde podłoże, co potwierdziło wstępne ustalenia prokuratury.

Prokuratura Okręgowa w Siedlcach postawiła zarzuty lekarzowi i dwóm ratownikom medycznym. Oskarżono ich o to, że podczas transportu nieprzytomnego pacjenta nie dopełnili podstawowych obowiązków, co nieumyślnie doprowadziło do jego śmierci. Głównym punktem oskarżenia jest kwestia niewłaściwego zabezpieczenia pacjenta na noszach.

"Nieprzypięcie pasami bezpieczeństwa naraziło mężczyznę na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia" - mówił przed sądem prokurator Robert Więckiewicz z Prokuratury Okręgowej w Siedlcach.

Jak medycy tłumaczą zdarzenie?

Medycy, którzy stanęli przed sądem, nie przyznali się do zarzucanych im czynów. Przedstawili swoją wersję wydarzeń, która ma tłumaczyć, dlaczego pacjent nie został przypięty pasami bezpieczeństwa. Ich zeznania rzucają nowe światło na okoliczności tragicznego upadku.

Ratownik medyczny Kacper Ł. (28 l.) zeznał, że pacjent był nieprzytomny i miał przykurczone ręce oraz nogi, co utrudniało jego przypięcie. Dodał również, że podczas przewożenia noszy do karetki drogę zajechała im rowerzystka, co, jego zdaniem, przyczyniło się do spadnięcia mężczyzny.

Córka pacjenta oczekuje sprawiedliwości

Córka zmarłego, Dorota Niemiałtowska, wyraża swoje niezadowolenie z postawy oskarżonych. Podkreśla, że zespół medyczny powinien był dołożyć wszelkich starań, aby bezpiecznie dowieźć jej ojca do szpitala. Pani Dorota domaga się, aby sąd sprawiedliwie ocenił działania medyków i wymierzył odpowiednią karę.

Kolejna rozprawa w tej bulwersującej sprawie zaplanowana jest na połowę kwietnia. Rodzina zmarłego ma nadzieję, że postępowanie sądowe rzuci pełne światło na okoliczności śmierci pana Romana Flegiera i przyniesie rozstrzygnięcie zgodne z ich oczekiwaniami sprawiedliwości.

"Powinni zrobić wszystko, by tatę bez przeszkód dowieźć do szpitala" - mówi Dorota Niemiałtowska (62 l.), córka pana Romka. "Ja chcę by ekipa pogotowia została ukarana według uznania sądu".

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.