Spis treści
Kiedy kupić ciepłe pączki w Krakowie?
Ciepłe pączki, wyciągnięte prosto z rozgrzanego oleju, to rarytas dostępny w Krakowie. Piekarnia „Ekler” oferuje je w każdy czwartek na Hali Targowej, w godzinach od 6:00 do 15:30. Bracia Stanisław i Tadeusz Filipek, właściciele piekarni, smażą pączki z ciasta przygotowanego już o północy, co zapewnia ich świeżość i aromat. Dzięki temu klienci mogą cieszyć się ciepłymi i pachnącymi wypiekami bezpośrednio po zakupie.
Dzieci i dorośli z niecierpliwością wyczekują czwartkowych dostaw. Jak relacjonuje Jolanta Gajewska, 42-letnia klientka, jej dzieci czekają na pączki już od poniedziałku. Należy jednak pamiętać, że słynne pączki z Ekleru dostępne są wyłącznie sezonowo, w okresie karnawału. Sprzedaż rozpoczyna się od Święta Trzech Króli i trwa aż do Tłustego Czwartku.
"Już od poniedziałku dzieci czekają na czwartek, żeby kupić im świeżo upieczone pączki" - mówi Jolanta Gajewska.
Piekarnia Ekler słynie nie tylko z pączków
Piekarnia „Ekler” to nie tylko synonim doskonałych pączków w Krakowie. Klienci cenią sobie również inne wypieki, takie jak chleb, który według nich smakuje „jak dawniej”. Jest on przygotowywany bez użycia polepszaczy i charakteryzuje się chrupiącą skórką. W ofercie piekarni znajdują się także pyszne ciasta i drożdżówki, które zdobyły uznanie wśród stałych bywalców Hali Targowej.
Zbliżający się Tłusty Czwartek, przypadający 12 lutego, stanowi ostatnią szansę w tym roku na zakup świeżo smażonych pączków z „Ekleru”. Poza okresem karnawału, te wyjątkowe słodkości nie są dostępne. To ostatnia okazja, aby nacieszyć podniebienie ciepłym pączkiem prosto z patelni przed dłuższą przerwą.
"Mają wspaniały chleb, który smakuje jak dawniej, bez żadnych polepszaczy, z chrupiącą skórką. Pyszne są ciasta i drożdżówki" - dodaje Jolanta Gajewska, mama trojga dzieci.
Historia rodziny Filipek i piekarni
Początki piekarni „Ekler” sięgają 2006 roku, kiedy to bracia Stanisław i Tadeusz Filipek, pochodzący z miejscowości Tokarnia, założyli swój biznes. Przedsiębiorcy długo zastanawiali się nad nazwą dla swojej piekarni, aż w końcu jeden z pracowników zaproponował nazwę „Ekler”, która przetrwała do dziś. W momencie zakładania firmy, do braci dołączył także ich trzeci brat, który niestety już nie żyje.
Tradycje gastronomiczne są głęboko zakorzenione w rodzinie Filipek. Ich matka była kucharką, a dwóch braci również zostało kucharzami. Pan Tadeusz, najmłodszy z nich, wybrał zawód cukiernika. Zamiłowanie do gastronomii zaszczepił w nich najstarszy brat, który pracował w renomowanej restauracji Wierzynek i miał kolegę cukiernika. To oni, podczas Dnia Nauczyciela w rodzinnej miejscowości, zafascynowali Tadeusza sztuką cukierniczą.
"Gdy zakładaliśmy naszą piekarnię był z nami jeszcze jeden brat, który już niestety nie żyje. Mama była kucharką, dwóch braci zostało kucharzami a ja jestem cukiernikiem. Najstarszy brat zaszczepił w nas zamiłowanie do gastronomii, pracował w Wierzynku, miał kolegę cukiernika i pewnego dnia przyjechali do naszej miejscowości rodzinnej, by zrobić Dzień Nauczyciela. Przygotowali z tej okazji piękne dekoracje, mnie to zafascynowało i postanowiłem się tego nauczyć" - mówi w rozmowie z "Super Expressem" Tadeusz Filipek.
Jaki jest sekret smaku wyrobów Ekleru?
Oprócz pączków i chleba, piekarnia „Ekler” jest również znana ze swojej wspaniałej szarlotki. Sekret jej wyjątkowego smaku tkwi w szczegółach – jabłka do nadzienia są wciąż własnoręcznie obierane i przygotowywane. W „Eklerze” unika się stosowania gotowych wiader z nadzieniem, co jest powszechną praktyką w wielu innych cukierniach. Takie podejście gwarantuje świeżość i autentyczność smaku.
Pan Tadeusz Filipek podkreśla, że stara się kontynuować tradycje i nie zmienia receptur, których nauczył się przez lata. Jedyną modyfikacją, jaką wprowadził, było zmniejszenie ilości cukru w niektórych przepisach, ponieważ przedwojenne ciasta zawierały go bardzo dużo. Wszystkie wyroby piekarni bazują na tradycyjnych recepturach, zawierają jajka, a żadne ciasto nie jest przygotowywane z proszku, co świadczy o naturalności składników.
"To czego się nauczyłem staram się kontynuować, nie zmieniam receptur, jedyne co zrobiłem, to w niektórych ująłem cukru, bo przedwojenne ciasta miały go bardzo dużo. Wszystkie nasze wyroby są na tradycyjnych recepturach, wszystkie zawierają jajka, żadnego ciasta nie robimy z proszku, wszystko mamy naturalne" - dodaje pan Tadeusz.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.