Spis treści
Spektakularne zatrzymanie patostreamera Bienieka
Sceny rodem z filmu akcji rozegrały się w Będzinie, gdzie funkcjonariusze z katowickiej komendy wojewódzkiej przeprowadzili błyskawiczną akcję, której bohaterem stał się Przemysław B., szerzej znany jako internetowy "celebryta" o pseudonimie „Bieniek”. Całość wydarzenia, od pierwszych sekund interwencji po obezwładnienie, była transmitowana na żywo, a tym samym dostępna dla tysięcy widzów w sieci, co natychmiast wywołało falę komentarzy i udostępnień, a jako pierwsza o zdarzeniu pisała „Gazeta Wyborcza”.
Kiedy mundurowi zbliżyli się do zaparkowanego auta, w którym siedział "Bieniek" prowadzący transmisję, wydali jasne i stanowcze polecenia, oczekując natychmiastowej reakcji. Patostreamer jednak całkowicie zignorował wezwania stróżów prawa, co postawiło policjantów w sytuacji wymagającej podjęcia zdecydowanych kroków. Zamiast czekać na jego dobrowolną współpracę, funkcjonariusze użyli środków przymusu bezpośredniego, rozbijając samochodową szybę i siłą wyciągając mężczyznę z pojazdu.
Dramatyczne sceny: co z dzieckiem?
W trakcie dynamicznej i widowiskowej akcji, która elektryzowała tysiące widzów w internecie, na jaw wyszło coś, co wstrząsnęło opinią publiczną – w kabinie rozbitego samochodu przebywało również małe dziecko, które było świadkiem całego zajścia. Funkcjonariusze niezwłocznie podjęli się opieki nad nim, traktując jego bezpieczeństwo jako absolutny priorytet. Mundurowi pozostali na miejscu zdarzenia, aż do momentu przyjazdu matki dziecka, której bezpiecznie przekazano nieletniego.
Przedstawiciele służb podkreślają, że w tego typu interwencjach ochrona osób postronnych, zwłaszcza najmłodszych, jest zawsze kwestią nadrzędną i stanowi kluczowy element każdego działania. Samo zatrzymanie "Bienieka" nie było przypadkiem, lecz elementem szerszego, zakrojonego na dużą skalę śledztwa, które od dłuższego czasu prowadzone jest przez wydział do walki z przestępczością zorganizowaną, a bezpośrednie polecenie jego ujęcia wydała Prokuratura Krajowa, badająca działalność gangu Torcida.
Torcida: gang z chuligańskim rodowodem
Wspomniana struktura przestępcza, której rozpracowywanie jest jednym z głównych celów Prokuratury Krajowej, ma swoje korzenie w hermetycznym i często brutalnym środowisku chuliganów, silnie sympatyzujących z Górnikiem Zabrze. Zgromadzony przez śledczych obszerny materiał dowodowy wskazuje, że członkowie tej grupy parali się bardzo szerokim wachlarzem przestępczych aktywności, które obejmowały między innymi kradzieże pojazdów, produkcję i dystrybucję substancji odurzających, a także planowanie i realizację brutalnych ustawek zwaśnionych bojówek, stanowiących realne zagrożenie dla porządku publicznego.
Organy ścigania od przeszło dwóch lat, czyli dwudziestu czterech miesięcy, sukcesywnie uderzają w struktury tej niebezpiecznej organizacji, konsekwentnie rozbijając jej siatkę powiązań. W efekcie tej wytężonej pracy operacyjnej i śledczej, w ręce wymiaru sprawiedliwości wpadło już wiele osób, które są podejrzewane o czynne uczestnictwo w tym zorganizowanym procederze, co świadczy o skali prowadzonych działań.
Niezwykła przeszłość Przemysława B.
Zanim Przemysław B. zyskał wątpliwą "sławę" jako kontrowersyjny patostreamer, jego życie miało zupełnie inny bieg i wiązało się ze światem sportu. W młodości aktywnie szlifował swoje piłkarskie umiejętności w juniorskich sekcjach Górnika Zabrze, marząc o karierze na murawie. Los sprawił, że na boisku i w szatni dzielił przestrzeń między innymi z Łukaszem Skorupskim, obecnie dumnie strzegącym bramki piłkarskiej reprezentacji Polski, co nadaje jego historii dodatkowy, ironiczny kontekst.
Niestety, sportowa przygoda Przemysława B. zakończyła się stosunkowo szybko i zamiast kontynuować karierę na murawie, mężczyzna wybrał inną drogę. Wniknął w struktury radykalnych grup kibicowskich, by w ostatnich latach zyskać rozpoznawalność jako bezkompromisowy, a często wulgarny patostreamer. Jego internetowa twórczość opierała się głównie na publikowaniu treści pełnych agresji, regularnym rzucaniu gróźb karalnych i bezpardonowym obrażaniu innych użytkowników sieci społecznościowych, co przyniosło mu sporą, choć wątpliwą, popularność.
Kibice Górnika odcinają się od "Bienieka"
Warto odnotować, że już w grudniu 2025 roku, długo przed spektakularnym zatrzymaniem, społeczność kibiców Torcidy kategorycznie odcięła się od działalności Przemysława B., wydając w tej sprawie oficjalne oświadczenie. Z treści komunikatu jednoznacznie wynikało, że został on wyrzucony z grupy, a główną przyczyną tej radykalnej decyzji miały być liczne kradzieże wymierzone w innych członków bojówki oraz bezczelne przywłaszczanie środków finansowych, pochodzących nawet z charytatywnych zbiórek, co budziło niesmak w środowisku.
Po wykluczeniu z dotychczasowego środowiska kibicowskiego, Przemysław B. przeniósł swoją aktywność niemal wyłącznie do przestrzeni wirtualnej, skupiając się na generowaniu kontrowersji poprzez relacje na żywo. Jednak jedna z takich transmisji, mająca tysiące widzów przed ekranami, zakończyła się gwałtownym wejściem policji i spektakularnym zatrzymaniem, co po raz kolejny dowiodło, że przeszłość bywa długa i często dogania człowieka nawet w najbardziej nieoczekiwanych momentach.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.