Spis treści
Kim był Paweł Tuchlin?
Paweł Tuchlin, znany szerzej jako „Skorpion”, zapisał się w historii kryminalistyki PRL jako jeden z najgroźniejszych seryjnych zabójców w Polsce. Mężczyzna działał w latach 1975–1983, siejąc postrach głównie na Pomorzu, w tym w Gdańsku, a także na obszarach ówczesnych województw elbląskiego i bydgoskiego. Jego ofiarami padały kobiety, które atakował znienacka, stosując brutalne metody. Oficjalnie przypisano mu ataki na 20 kobiet.
Z 20 zaatakowanych kobiet, dziewięć zostało zamordowanych, a pozostałe jedenaście doznało trwałych obrażeń, często prowadzących do różnego stopnia niepełnosprawności. Adrian Wrocławski, autor książki poświęconej Tuchlinowi, wskazuje, że biorąc pod uwagę wszystkie jego przestępstwa, "Skorpion" jawi się jako jeden z najniebezpieczniejszych przestępców epoki PRL. Jego modus operandi charakteryzowało się uderzeniem młotkiem, a następnie dopuszczeniem się czynów seksualnych.
Trudne dzieciństwo i początek zbrodni
Paweł Tuchlin pochodził ze wsi Góra, położonej niedaleko Starogardu Gdańskiego, gdzie doświadczył trudnego dzieciństwa. Był ofiarą przemocy ze strony ojca alkoholika, a także doświadczał wyśmiewania ze strony rówieśników i otoczenia, co mogło mieć wpływ na jego późniejsze problemy adaptacyjne. W dorosłym życiu również napotykał liczne trudności, m.in. nie radził sobie w relacjach międzyludzkich.
Z powodu wady słuchu został zwolniony z wojska, a po przeprowadzce do Gdańska wykonywał jedynie dorywcze prace. Ożenił się i założył rodzinę, jednak jego pierwsze małżeństwo szybko się rozpadło. Krótko po rozwodzie z pierwszą żoną, Tuchlin zaczął przejawiać coraz bardziej niepokojące zachowania. Jego przestępcza działalność ewoluowała od ekshibicjonizmu do brutalnych napadów.
Pierwsze ataki Skorpiona. Kto był ofiarą?
Pierwszy udokumentowany atak "Skorpiona" miał miejsce w październiku 1975 roku. Wówczas Paweł Tuchlin napadł na samotnie idącą Danutę Ch. w okolicy przystanku Gdańsk-Orunia. Uderzył ją młotkiem, a następnie próbował rozebrać. Kobieta cudem przeżyła ten brutalny atak, jednak doznała bardzo ciężkich i trwałych obrażeń ciała. To wydarzenie było punktem zwrotnym w jego działalności przestępczej.
Po dokonaniu pierwszego ataku, "Skorpion" w krótkim czasie dopuścił się kolejnych przestępstw, których ofiary również doznawały ciężkich ran. Dzięki przypadkowi lub spłoszeniu napastnika, kobiety te szczęśliwie uchodziły z życiem. W tym początkowym okresie Tuchlin okradał napadane kobiety, zbierając nie tylko wartościowe przedmioty, ale także elementy garderoby. Traktował je jako "trofea", część z nich zatrzymywał, a inne przekazywał swojej drugiej żonie, z którą miał dziecko.
Lata 1979-1980 – apogeum zbrodni
W latach 1976-1979 Paweł Tuchlin odbywał karę więzienia za kradzieże, co na pewien czas przerwało jego brutalną serię. Po wyjściu na wolność, "Skorpion" wznowił swoją przestępczą działalność, jednak z jeszcze większą brutalnością niż wcześniej. Jego powrót do zbrodni oznaczał eskalację agresji i brak skrupułów.
W listopadzie 1979 roku Tuchlin zaatakował pielęgniarkę, uderzając ją młotkiem i zaciągając na pole, gdzie zadał jej wiele ciosów. Mimo że zgubił młotek z zakładu pracy na miejscu zbrodni, milicji nie udało się wówczas powiązać narzędzia z nim. W ciągu następnego roku, 1980, Tuchlin zamordował sześć kobiet, co stanowiło apogeum jego działalności przestępczej. Działał z coraz większą pewnością siebie i bezwzględnością.
Czy milicja była blisko złapania Skorpiona?
Jedną z ofiar "Skorpiona" w tym okresie była pracownica Centrali Rybnej, której śmierć początkowo przypisano jej mężowi. Mężczyzna przyznał się do zbrodni, jednak późniejsze śledztwo wykazało, że nie był on sprawcą. W tym samym czasie Paweł Tuchlin prowadził podwójne życie, funkcjonując jako przykładny mąż i ojciec rodziny, jednocześnie dokonując kolejnych kradzieży i morderstw.
Z czasem żądza Tuchlina do popełniania zbrodni narastała, co skłoniło go do atakowania również w ciągu dnia, bez zachowania dawnej ostrożności. Łącznie dokonał jeszcze dziesięciu napadów, z czego trzy zakończyły się śmiercią ofiar, a siedem kobiet przeżyło, choć z pewnością z trwałymi traumami. Jego aktywność stała się coraz bardziej widoczna dla organów ścigania.
Ostatnie dni Skorpiona na wolności
Jedno z ostatnich znaczących zdarzeń miało miejsce w marcu 1983 roku, kiedy to Paweł Tuchlin potrącił kobietę samochodem, a następnie zaatakował ją młotkiem i wywiózł do lasu. Uciekając z miejsca zbrodni, porzucił pojazd, który ugrzązł w błocie, co stanowiło kluczowy błąd. W tym okresie milicja była już bardzo blisko ujęcia sprawcy i powołała specjalną grupę śledczą, która otrzymała kryptonim „Skorpion”.
Mimo że władze PRL nie informowały publicznie o istnieniu seryjnego mordercy, w regionie Pomorza i sąsiednich województwach narastał strach. Mieszkańcy doskonale zdawali sobie sprawę z brutalnych napaści i zaczęli obawiać się wychodzić z domów po zmroku, co świadczyło o społecznym oddźwięku zbrodni Tuchlina. Ta atmosfera strachu świadczyła o skali jego działania i zaniepokojeniu publicznym.
Zatrzymanie Pawła Tuchlina i wyrok
Milicjanci intensywnie analizowali wszelkie ślady pozostawione przez sprawcę, w tym ślady biologiczne oraz odciski butów, a także wykorzystali portret pamięciowy napastnika. Przełom w śledztwie nastąpił 31 maja 1983 roku, kiedy funkcjonariusze wkroczyli do domu Pawła Tuchlina w miejscowości Góra. Znaleziono tam przedmioty należące do ofiar, które jednoznacznie wskazywały na jego winę.
Po kilku godzinach przesłuchania Paweł Tuchlin przyznał się do wszystkich popełnionych zbrodni, ujawniając pełny zakres swojej brutalnej działalności. Mężczyzna został skazany na karę śmierci i stracony przez powieszenie w 1987 roku w areszcie przy ulicy Kurkowej w Gdańsku. Jego egzekucja była jednym z ostatnich wykonanych wyroków śmierci w historii Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, zamykając tym samym ponury rozdział w polskiej kryminalistyce.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.