Pies konał w Dąbrowie Górniczej. Kim byli właściciele i co ich czeka?

2026-01-13 13:43

W Dąbrowie Górniczej doszło do dramatycznej interwencji Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, gdzie na jednej z posesji w skandalicznych warunkach cierpiał owczarek niemiecki. Mimo desperackich wysiłków wolontariuszy i lekarzy, zwierzęcia nie udało się uratować. Sprawa, którą TOZ Radzionków kieruje do prokuratury, ujawnia świadome i długotrwałe znęcanie, rzucając cień na bezkarność w okrucieństwie wobec zwierząt.

Pierwszy plan zajmuje szeroki, szorstki blok betonu, jego górna krawędź jest nierówna i porowata, z widocznymi drobnymi kamykami i wgłębieniami. Powierzchnia betonu jest ciemnoszara, a światło pada na nią z góry, tworząc subtelne cienie. W tle, ostrość obrazu rozmywa się, ukazując dwie ciężkie, metalowe łańcuchy, biegnące poziomo od lewej do prawej strony. Pomiędzy łańcuchami, w centrum kadru, znajduje się jasny, prostokątny otwór, być może okno lub drzwi, emitujący intensywne światło, które kontrastuje z ogólnym, szarym i ciemnym tonem otoczenia.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Pierwszy plan zajmuje szeroki, szorstki blok betonu, jego górna krawędź jest nierówna i porowata, z widocznymi drobnymi kamykami i wgłębieniami. Powierzchnia betonu jest ciemnoszara, a światło pada na nią z góry, tworząc subtelne cienie. W tle, ostrość obrazu rozmywa się, ukazując dwie ciężkie, metalowe łańcuchy, biegnące poziomo od lewej do prawej strony. Pomiędzy łańcuchami, w centrum kadru, znajduje się jasny, prostokątny otwór, być może okno lub drzwi, emitujący intensywne światło, które kontrastuje z ogólnym, szarym i ciemnym tonem otoczenia.

Dramatyczny alarm z Dąbrowy Górniczej

Wolontariusze z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Radzionkowie odebrali w niedzielę wstrząsający telefon. Zgłoszenie dotyczyło psa w typie owczarka niemieckiego, którego stan na jednej z posesji w Dąbrowie Górniczej określono jako krytyczny – zwierzę dosłownie konało. Niezwłocznie na miejsce wyruszyła inspektor wraz z wolontariuszką, spodziewając się najgorszego.

To nie była zwykła interwencja, lecz wyścig z czasem, by uratować życie cierpiącego stworzenia. Działacze TOZ wielokrotnie podkreślają, że za każdym takim wezwaniem kryje się historia zaniedbania i ludzkiej obojętności, często prowadząca do nieodwracalnych konsekwencji. Niestety, ten przypadek miał się okazać jednym z tych najbardziej tragicznych.

Piekło na posesji: Owczarek konał w bólu

Scena, którą zastali wolontariusze w Dąbrowie Górniczej, przyprawiała o dreszcze. Wśród brudu, zimna i wilgoci, na mokrej szmacie, leżał umierający owczarek niemiecki, który nie był w stanie się poruszać i drżał z bólu. Obok niego przebywały dwa owczarki kaukaskie, również w skandalicznych warunkach, z miskami wypełnionymi pomyjami zamiast jedzenia i zamarzniętą wodą.

Obraz ten budzi pytanie o sumienie właścicieli i systemowe luki w ochronie zwierząt. Brak podstawowych warunków bytowych, wyraźne oznaki cierpienia i brak natychmiastowej reakcji ze strony osoby odpowiedzialnej za psy są jaskrawym przykładem bestialstwa, które, niestety, wciąż ma miejsce w naszym kraju.

Odmowa pomocy i rozpaczliwa walka o życie

W obliczu tak dramatycznej sytuacji, na miejsce wezwano patrol Policji. Co jednak zaskakujące i bulwersujące, pracownik pobliskiego schroniska, który również przybył na posesję, odmówił zabezpieczenia konającego psa, tłumacząc się bliżej nieokreślonymi procedurami. Ta decyzja postawiła wolontariuszy TOZ w niezwykle trudnej sytuacji, zmuszając ich do natychmiastowego działania na własną rękę.

Inspektorzy nie wahali się ani chwili. Podjęli decyzję o bezzwłocznym odebraniu zwierzęcia i przewiezieniu go do specjalistycznej kliniki weterynaryjnej. Wstępna diagnoza potwierdziła najgorsze obawy: pies był skrajnie wyniszczony i odwodniony, miał połamane zęby, zaawansowane choroby uszu, grzybicę, a jego ciało pokrywały bolesne kołtuny i filce. Był to obraz długotrwałego cierpienia.

Czy można było uratować umierającego psa?

Mimo heroicznej walki lekarzy weterynarii i ogromnego zaangażowania wolontariuszy, życia owczarka nie udało się uratować. Jego stan był zbyt poważny, a organizm wyczerpany długotrwałym cierpieniem. Zrozpaczona ekipa TOZ Radzionków musiała podzielić się tą tragiczną wiadomością w mediach społecznościowych, co wywołało falę oburzenia wśród internautów. Każda taka historia to cios dla tych, którzy poświęcają swoje życie ratowaniu zwierząt.

Intensywna diagnostyka w klinice ujawniła pełen obraz piekła, przez jakie przeszedł pies. Badania wykazały zaawansowane zwyrodnienie kręgosłupa, zrośnięte kręgi oraz potężny, trwający miesiącami, a może nawet latami ból. To nie był wypadek, ani nagła choroba. To było systematyczne wyniszczanie zwierzęcia, które zasługiwało na miłość i opiekę.

"Pies, którego odebraliśmy z posesji w Dąbrowie Górniczej, nie przeżył."

Długotrwałe cierpienie – czy to było morderstwo?

Wolontariusze Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Radzionkowie nie mają wątpliwości: śmierć psa była konsekwencją długotrwałego i świadomego znęcania się. Ich słowa, choć ostre, oddają istotę tragedii: zwierzę nie odeszło z powodu naturalnej choroby, lecz dlatego, że ktoś pozwolił mu umierać w niewyobrażalnych mękach przez bardzo długi czas. To brutalne zaniedbanie doprowadziło do ostateczności.

Jedynym humanitarnym rozwiązaniem w obliczu takiego cierpienia było skrócenie agonii psa. Ta decyzja, choć bolesna, była wyrazem ostatniej możliwej troski o zwierzę, które w ciągu swojego życia doświadczyło jedynie bólu. Pytanie, które pozostaje, to kiedy w końcu skończy się bezkarność w tego typu sprawach, i czy właściciele poniosą adekwatną karę za swoje czyny.

"Odszedł nie dlatego, że był chory. Odszedł, bo ktoś pozwolił mu umierać przez długi czas" – podkreślają inspektorzy.

Prokuratura zbada sprawę. Czy będzie sprawiedliwość?

Sprawa konającego psa z Dąbrowy Górniczej trafi teraz do prokuratury. Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami zapowiada, że nie pozwoli, by ta śmierć została przemilczana i apeluje do społeczeństwa o nagłaśnianie sprawy. Celem jest, by ten konkretny przypadek nie stał się "tylko kolejną interwencją" w statystykach, lecz symbolicznym wezwaniem do walki o prawa zwierząt.

Czy tym razem sprawiedliwości stanie się zadość? Czy winni długotrwałego znęcania się zostaną pociągnięci do odpowiedzialności? Każda taka historia przypomina, jak ważna jest czujność społeczna i zdecydowana reakcja na wszelkie przejawy okrucieństwa. Tylko w ten sposób można realnie wpływać na poprawę losu zwierząt i zapobiegać podobnym tragediom w przyszłości.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.