Pijacki rajd quadem. Kto zapłaci za koszmar na ulicy Sikorka?

2026-01-07 10:37

Prokuratura Rejonowa w Myszkowie skierowała akt oskarżenia w sprawie koszmarnego wypadku, do którego doszło w lipcu ubiegłego roku. 42-letni Dariusz B. zasiądzie przed sądem za spowodowanie śmiertelnego rajdu quadem. Mężczyzna, będąc pod wpływem alkoholu i narkotyków, zabrał na pojazd 45-letniego sąsiada i jego 9-letniego syna, a szaleńcza jazda zakończyła się uderzeniem w drzewo i tragicznie.

Pierwszy plan wypełnia ciemna, mokra nawierzchnia pokryta licznymi kroplami deszczu i drobnymi zmarszczkami na wodzie, co sugeruje intensywne opady. W tle, na wysokości horyzontu, widoczny jest ciemny las lub zalesiony teren, a po prawej stronie kadru, wyłania się czarny pień drzewa, rozmyty i pozbawiony liści. Całość utrzymana jest w chłodnych, ciemnych odcieniach szarości, błękitu i czerni, tworząc ponury, deszczowy nastrój.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Pierwszy plan wypełnia ciemna, mokra nawierzchnia pokryta licznymi kroplami deszczu i drobnymi zmarszczkami na wodzie, co sugeruje intensywne opady. W tle, na wysokości horyzontu, widoczny jest ciemny las lub zalesiony teren, a po prawej stronie kadru, wyłania się czarny pień drzewa, rozmyty i pozbawiony liści. Całość utrzymana jest w chłodnych, ciemnych odcieniach szarości, błękitu i czerni, tworząc ponury, deszczowy nastrój.

Pijacki rajd w Myszkowie

Niektórzy zdają się myśleć, że zasady ruchu drogowego to jedynie luźne sugestie, a bezpieczeństwo pasażerów to kwestia drugorzędna. Dariusz B. niestety udowodnił, że takie podejście prowadzi do absolutnej katastrofy. Prokuratura Rejonowa w Myszkowie skierowała akt oskarżenia w sprawie śmiertelnego wypadku na quadzie, do którego doszło w lipcu 2025 roku. Jest to historia, która powinna być przestrogą dla każdego, kto lekceważy przepisy i wsiada za kierownicę po używkach.

Tragedia rozegrała się na ulicy Sikorka w Myszkowie, gdzie 42-letni Dariusz B., będąc pod wpływem alkoholu (1,3 promila) i amfetaminy, zabrał na swojego quada dwóch pasażerów. Jednym z nich był 45-letni sąsiad, drugim jego 9-letni syn. Jak ustalili śledczy, nieodpowiedzialny kierowca stracił panowanie nad pojazdem, zjeżdżając na sąsiedni pas i z impetem uderzając w przydrożne drzewo. Sceny, które rozgrywały się na miejscu wypadku, były mrożące krew w żyłach.

Tragiczne konsekwencje brawury

Skutki tej szaleńczej jazdy okazały się druzgocące. 45-letni pasażer doznał rozległych obrażeń i natychmiast trafił do szpitala. Mimo usilnych starań medyków, życia mężczyzny nie udało się uratować – zmarł on 23 lipca, kilka dni po wypadku. Prawdziwy koszmar przeżył również 9-letni chłopiec, który w wyniku zderzenia doznał licznych złamań i poważnych obrażeń wewnętrznych. Dziecko wciąż wymaga specjalistycznego leczenia szpitalnego, co świadczy o skali odniesionych urazów.

Badania przeprowadzone tuż po zdarzeniu nie pozostawiły żadnych wątpliwości co do stanu, w jakim znajdował się kierowca. W organizmie Dariusza B. stwierdzono około 1,3 promila alkoholu, co już samo w sobie kwalifikuje go do poważnych konsekwencji. Dodatkowo, obecność amfetaminy tylko pogarszała jego zdolności psychomotoryczne, stwarzając śmiertelne zagrożenie dla siebie i innych uczestników ruchu. Ten koktajl używek był tykającą bombą, która niestety eksplodowała z tragicznym skutkiem.

Jak doszło do tragedii?

Śledczy, chcąc w pełni odtworzyć przebieg wydarzeń, powołali biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. Jego opinia rzuciła nowe światło na skalę lekkomyślności Dariusza B. Ekspert bez ogródek stwierdził, że oskarżony w rażący sposób naruszył zasady bezpieczeństwa. Nie tylko przekroczył dopuszczalną prędkość w terenie zabudowanym o 35 km/h, ale także przewoził pasażerów bez wymaganych kasków ochronnych, co jest absolutnym minimum bezpieczeństwa na tego typu pojazdach.

Te rażące zaniedbania miały bezpośredni wpływ na tragiczny finał pijackiego rajdu. Gdyby kierowca zachował trzeźwość, odpowiednią prędkość i zadbał o podstawowe zabezpieczenia, być może udałoby się uniknąć tej katastrofy. Niestety, połączenie brawury, alkoholu, narkotyków i braku wyobraźni doprowadziło do utraty życia 45-latka i ciężkich obrażeń dziecka. W takich sytuacjach trudno mówić o przypadku, to jawna konsekwencja nieodpowiedzialnych decyzji.

Dariusz B. przed sądem. Co dalej?

W toku prowadzonego śledztwa prokurator przedstawił Dariuszowi B. zarzut spowodowania w stanie nietrzeźwości i pod wpływem substancji psychotropowej wypadku drogowego, którego następstwem była śmierć człowieka. Początkowo 42-latek nie przyznawał się do winy, tłumacząc się lukami w pamięci co do okoliczności zdarzenia. To dość typowa strategia, jednak w obliczu zebranych dowodów trudno ją było utrzymać. Dopiero w dalszej części postępowania zmienił zdanie i przyznał się do zarzucanego mu czynu.

Jednakże, mimo przyznania się do spowodowania wypadku, Dariusz B. konsekwentnie zaprzeczał, jakoby zażywał amfetaminę. Ten niuans prawdopodobnie będzie przedmiotem dalszych rozważań sądowych, choć obecność substancji psychotropowej w organizmie została jednoznacznie stwierdzona. Na wniosek prokuratora Sąd Rejonowy w Myszkowie zdecydował o zastosowaniu wobec oskarżonego najsurowszego środka zapobiegawczego, czyli tymczasowego aresztowania. Zważywszy na powagę zarzutów, jest to krok zrozumiały i uzasadniony.

Jaka kara za śmiertelny wypadek?

Z informacji śledczych wynika, że Dariusz B., z zawodu elektromonter, nie był wcześniej karany. To może być jeden z czynników, które sąd weźmie pod uwagę, choć w obliczu tak tragicznych konsekwencji, nie zmienia to istoty czynu. Za śmiertelny wypadek spowodowany pod wpływem alkoholu i narkotyków, grozi mu surowa kara – od 5 do 20 lat pozbawienia wolności. Jest to widełki, które dają sądowi pole do manewru, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności zdarzenia i postawę oskarżonego.

Akt oskarżenia został skierowany, co oznacza, że sprawa wkrótce trafi na wokandę. Społeczeństwo z pewnością będzie śledzić ten proces, oczekując sprawiedliwego wyroku, który będzie adekwatny do bólu i cierpienia, jakie ten jeden, fatalny rajd quadem sprowadził na niewinne rodziny. Pozostaje mieć nadzieję, że wymiar sprawiedliwości stanie na wysokości zadania i kara będzie przestrogą dla innych lekkomyślnych kierowców, którzy ważą się prowadzić pojazdy pod wpływem zabronionych substancji.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.