Spis treści
Kolejna odsłona dramatu na drogach
W Częstochowie ponownie rozgorzała dyskusja na temat bezpieczeństwa na drogach, a wszystko za sprawą 30-letniego Jakuba S., który po raz kolejny zlekceważył prawo i zagroził bezpieczeństwu innych. Mężczyzna, mający na swoim koncie niechlubną historię, został zatrzymany po tym, jak pijany wjechał samochodem na popularną plażę w Parku Lisiniec. To wydarzenie budzi uzasadnione oburzenie i stawia pytanie o skuteczność dotychczasowych środków resocjalizacyjnych.
Ta ostatnia eskapada, zakończona zatrzymaniem, ujawniła szokujące fakty. Jakub S. nie tylko kierował pojazdem, mając w organizmie około 2 promili alkoholu, ale także złamał dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Historia tego recydywisty, skazanego już wcześniej za spowodowanie śmiertelnego wypadku, powraca niczym bumerang, ukazując systemową bezradność wobec notorycznych łamiących prawo. Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Północ już skierowała kolejny akt oskarżenia przeciwko niemu.
Czy dożywotni zakaz to fikcja?
Kiedyś, w październiku 2016 roku, Jakub S. był 21-letnim motocyklistą, którego brawura kosztowała życie niewinnej osoby. Pędząc na motocyklu, stracił kontrolę nad maszyną i uderzył w barierę, co doprowadziło do tragicznej śmierci 16-letniej pasażerki, która doznała śmiertelnych obrażeń głowy. Zamiast udzielić pomocy, młody mężczyzna uciekł z miejsca zdarzenia, ukrywając się w mieszkaniu znajomego, co tylko pogłębiło jego winę i pokazało brak jakiejkolwiek odpowiedzialności.
Sąd Rejonowy w Częstochowie, po długim procesie w 2017 roku, skazał go na 10 lat więzienia, dodatkowo orzekając wobec niego dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Choć sąd apelacyjny w 2018 roku złagodził wyrok pozbawienia wolności do sześciu lat, kluczowy element kary – dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów – pozostał niezmieniony. Wygląda jednak na to, że nawet tak surowa kara nie była w stanie wywołać refleksji ani skłonić go do przestrzegania fundamentalnych zasad.
Pijany kierowca na miejskiej plaży
Najnowsze wydarzenia z udziałem Jakuba S. brzmią jak scenariusz z niskobudżetowego filmu sensacyjnego, choć w rzeczywistości są smutną relacją z polskiego podwórka. Śledztwo prokuratury ujawniło, że 16 września tego roku, zaledwie kilka godzin po opuszczeniu zakładu karnego, gdzie odbywał zastępczą karę, 30-latek bez wahania kupił samochód marki Audi. Co gorsza, natychmiast wsiadł za jego kierownicę, ignorując obowiązujący go dożywotni zakaz.
Następnego dnia, 17 września, scenariusz przybrał jeszcze bardziej absurdalny obrót, gdy ten sam mężczyzna wjechał zakupionym pojazdem prosto na miejską plażę w popularnym Parku Lisiniec w Częstochowie. Wezwani na miejsce policjanci nie mieli wątpliwości co do jego stanu: badanie wykazało około 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Cała sytuacja to kpina z wymiaru sprawiedliwości i dowód na niepokojącą ignorancję wobec prawa.
Długa lista zarzutów
Jakub S. usłyszał już zarzuty prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości oraz niestosowania się do sądowego zakazu, a co znamienne, podczas przesłuchania przyznał się do winy. Na wniosek prokuratury, sąd zastosował wobec niego tymczasowe aresztowanie, co w świetle jego dotychczasowej kartoteki wydaje się jedynym sensownym rozwiązaniem. Lista jego przewinień jest jednak znacznie dłuższa niż tylko te ostatnie wydarzenia.
Zaledwie kilka miesięcy temu, w październiku, uprawomocnił się wyrok skazujący go na trzy lata więzienia za trzykrotne kierowanie pojazdami w stanie nietrzeźwości. Ponadto, w lipcu zapadł nieprawomocny wyrok skazujący go na trzy lata i cztery miesiące za jazdę pod wpływem alkoholu i narkotyków. Za najnowsze przestępstwa, popełnione w warunkach recydywy, Jakubowi S. grozi teraz kara do 7 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności, co może być ostatnią szansą na trwałe odseparowanie go od społeczeństwa i dróg.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.