Pijany sprawca śmiertelnego wypadku. Jak długo ukrywał się pod Parczewem?

2025-12-08 8:49

Tragiczny wypadek pod Parczewem wstrząsnął regionem, kiedy pijany kierowca forda z impetem uderzył w skuter, pozbawiając życia 46-letniego Mariusza F. Zdarzenie na drodze wojewódzkiej 813, gdzie skuterzysta rozbił się na drzewie, to kolejny dowód na bezmyślność za kółkiem. Sprawca uciekł z miejsca wypadku, ale szybko wpadł w ręce policji, mimo prób ukrycia swojego czynu.

Na pierwszym planie, z lewej strony, widać duży, rozmazany, ciemny kształt, przypominający sylwetkę człowieka lub zwierzęcia. Płytka perspektywa ukazuje brukowaną nawierzchnię ulicy lub chodnika, z widocznymi odbiciami światła i cieni. Dalej, po prawej stronie, stoi wysoka, cienka latarnia uliczna z zakrzywionym ramieniem i oprawą oświetleniową. W tle rozciąga się miejski pejzaż z licznymi, prostokątnymi budynkami, które są rozmyte i częściowo przysłonięte jasnym, zamglonym niebem.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie, z lewej strony, widać duży, rozmazany, ciemny kształt, przypominający sylwetkę człowieka lub zwierzęcia. Płytka perspektywa ukazuje brukowaną nawierzchnię ulicy lub chodnika, z widocznymi odbiciami światła i cieni. Dalej, po prawej stronie, stoi wysoka, cienka latarnia uliczna z zakrzywionym ramieniem i oprawą oświetleniową. W tle rozciąga się miejski pejzaż z licznymi, prostokątnymi budynkami, które są rozmyte i częściowo przysłonięte jasnym, zamglonym niebem.

Tragiczny finał na DW 813

Droga wojewódzka 813, łącząca Międzyrzec Podlaski z Parczewem, bywa zdradliwa, szczególnie na prostych, lecz wąskich odcinkach. To właśnie tam, wczesnym popołudniem, doszło do tragedii, która przerwała życie 46-letniego Mariusza F. Mężczyzna wracał do domu swoim kilkunastoletnim Peugeotem, przemierzając suchą i z pozoru bezpieczną trasę obok wsi Kostry, nieświadom zbliżającego się zagrożenia. Jego podróż do rodzinnego Parczewa zakończyła się w najgorszy możliwy sposób.

Z relacji śledczych wynika, że pijany kierowca forda najechał na tył skutera, spychając go z drogi z taką siłą, że Mariusz F. uderzył w drzewo. Uderzenie było tak potężne, że skuterzysta nie miał najmniejszych szans na przeżycie, mimo natychmiastowej pomocy medycznej. Ten bulwersujący wypadek pod Parczewem to kolejny dowód na to, jak alkohol za kierownicą potrafi zniszczyć ludzkie życie.

"Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący samochodem marki ford, na prostym odcinku drogi najechał na tył skutera m-ki Peugeot, którym kierował 46- latek, następnie oddalił się z miejsca nie udzielając pomocy poszkodowanemu. W wyniku zdarzenia mężczyzna uderzył w drzewo i pomimo udzielonej pomocy medycznej jego życia nie udało się uratować" - informuje młodszy aspirant Ewelina Semeniuk z policji w Parczewie.

Ucieczka i pościg

Niestety, scenariusz po tego typu zdarzeniach często bywa podobny: zamiast udzielić pomocy, sprawca decyduje się na haniebną ucieczkę. Tak było i tym razem – kierujący fordem, w towarzystwie 43-letniego pasażera, po prostu zmiótł skuter z drogi i nie zatrzymał się nawet na chwilę, by sprawdzić stan ofiary. Oboje uznali, że najlepiej będzie zniknąć, zostawiając rannego człowieka na pastwę losu.

Na szczęście, jak to często bywa, sprawiedliwość dopadła uciekinierów. Policja natychmiast uruchomiła duże siły, a w poszukiwania zaangażowano nawet policyjnego psa. Ford został szybko odnaleziony na opuszczonej posesji, zaledwie kilka kilometrów od miejsca tragedii. To był tylko kwestia czasu, zanim funkcjonariusze namierzyli również samego kierowcę. Jego próba ukrycia się spełzła na niczym, podobnie jak u większości uciekinierów z miejsca wypadku.

Szokujące odkrycia

Kiedy kierowca forda, mieszkaniec Parczewa, wpadł w ręce policji, obraz jego "kierowczych" kompetencji okazał się jeszcze bardziej przerażający. Mężczyzna nie tylko był pijany – miał w organizmie ponad 1,5 promila alkoholu, co samo w sobie jest szokującym poziomem bezmyślności. Co gorsza, okazało się, że w ogóle nie powinien znajdować się za kierownicą, ponieważ aktywnie obowiązywał go zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. To ewidentnie kolejny przykład kompletnego lekceważenia prawa i bezpieczeństwa innych uczestników ruchu.

Taka postawa, gdzie ignoruje się sądowe zakazy i wsiada za kierownicę pod wpływem alkoholu, budzi uzasadnione oburzenie. System, który ma chronić społeczeństwo przed takimi osobami, wydaje się być niewystarczający, skoro tak często dochodzi do podobnych tragedii. Ile jeszcze osób musi zginąć, zanim lekkomyślni kierowcy nauczą się szacunku dla życia i przepisów?

"Ponadto nie posiadał uprawnień do kierowania, zaś w systemach widniała informacja dotycząca aktywnego zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych" - dodaje Semeniuk.

Konsekwencje i wymiar kary

47-latkowi grozi teraz poważna kara. Mężczyzna odpowie za spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym, kierowanie w stanie nietrzeźwości, ucieczkę z miejsca zdarzenia oraz nieudzielenie pomocy ofierze. Sąd, biorąc pod uwagę wagę czynów, zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt tymczasowy. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, za te przestępstwa grozi mu kara do 20 lat pozbawienia wolności, co jest adekwatne do skali tragedii.

Nie tylko sprawca poniesie konsekwencje. Jego 43-letniemu koledze, który towarzyszył mu w ucieczce i nie udzielił pomocy, grozi kara do 5 lat więzienia za poplecznictwo. To pokazuje, że próba tuszowania przestępstwa czy współudział w ucieczce również są surowo karane. Jednak żadna kara, nawet ta najsurowsza, nie zwróci życia Mariuszowi F. i nie odda go jego rodzinie – żonie i dzieciom, którzy zostali brutalnie pozbawieni bliskiej osoby.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.