Pijany "wyczynowiec" na Bielanach. Miał aż tyle promili, że nikt nie wierzył?

2026-03-23 10:12

Skrajna nieodpowiedzialność i gigantyczne szczęście towarzyszyły niedzielnemu zdarzeniu na Bielanach. 49-letni kierowca, mając w organizmie 3,4 promila alkoholu, cudem uniknął tragedii, wjeżdżając na wysepkę tuż przy przystanku autobusowym. Ten groźny incydent mógł skończyć się dramatem, ale na szczęście nikt nie ucierpiał. Policja zatrzymała mężczyznę, którego stan uniemożliwia przesłuchanie.

Nocna scena przedstawia miejską ulicę z długimi smugami świateł pojazdów w ruchu. Droga w centralnej części zdjęcia rozciąga się w głąb, a jej asfaltowa nawierzchnia jest ciemna z widocznymi refleksami światła. Po prawej stronie widać dwie wyraźne, poziome smugi: czerwoną na dole i niebieską powyżej, symbolizujące światła tylne i przednie samochodów.

Wzdłuż drogi po lewej stronie biegnie krawężnik, a tuż za nim znajduje się ciemne pobocze. Na horyzoncie, rozciągając się po lewej i górnej części obrazu, widoczny jest rząd rozmytch, okrągłych świateł ulicznych o ciepłej, żółtej barwie, które przypominają efekty bokeh. Tło jest całkowicie ciemne, co potęguje kontrast z jasnymi światłami.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Nocna scena przedstawia miejską ulicę z długimi smugami świateł pojazdów w ruchu. Droga w centralnej części zdjęcia rozciąga się w głąb, a jej asfaltowa nawierzchnia jest ciemna z widocznymi refleksami światła. Po prawej stronie widać dwie wyraźne, poziome smugi: czerwoną na dole i niebieską powyżej, symbolizujące światła tylne i przednie samochodów. Wzdłuż drogi po lewej stronie biegnie krawężnik, a tuż za nim znajduje się ciemne pobocze. Na horyzoncie, rozciągając się po lewej i górnej części obrazu, widoczny jest rząd rozmytch, okrągłych świateł ulicznych o ciepłej, żółtej barwie, które przypominają efekty bokeh. Tło jest całkowicie ciemne, co potęguje kontrast z jasnymi światłami.

Kolejny popis nieodpowiedzialności na warszawskich ulicach

W niedzielne popołudnie, dokładnie o godzinie 16:02, warszawskie Bielany stały się areną kolejnego, potencjalnie tragicznego incydentu drogowego, który znowu stawia pod znakiem zapytania poczucie odpowiedzialności niektórych kierowców. Na skrzyżowaniu ulic Kochanowskiego i Rudnickiego policja otrzymała zgłoszenie o kolizji z udziałem samochodu osobowego, jednak to, co ujawniono na miejscu, przerosło najczarniejsze scenariusze.

Za kierownicą potężnego Fiata typu SUV, zjeżdżając z ronda, siedział mężczyzna, który w pewnym momencie całkowicie stracił panowanie nad pojazdem, wjeżdżając z impetem na wysepkę drogową. Jak informował „Miejski Reporter”, auto staranowało znaki i uszkodziło infrastrukturę, zatrzymując się niebezpiecznie blisko przystanku autobusowego. Tylko cudem udało się uniknąć tragedii, gdyż w tym miejscu o tej porze mogło znajdować się wielu pasażerów komunikacji miejskiej, czekających na autobus.

Kierowca z promilami. Czy ktoś nad tym panuje?

Na miejsce natychmiast skierowano wszystkie niezbędne służby – policję, a także straż pożarną, której interwencja była konieczna ze względu na wyciek płynów z rozbitego samochodu. To, co początkowo wydawało się jedynie niefortunną kolizją, szybko okazało się efektem rażącej nieodpowiedzialności i pogardy dla bezpieczeństwa innych. Prawdziwa skala problemu wyszła na jaw w momencie, gdy funkcjonariusze podjęli próbę zbadania stanu kierowcy.

Badanie alkomatem przyniosło szokujący wynik: w organizmie 49-letniego mężczyzny stwierdzono aż 3,4 promila alkoholu! To stężenie, które u większości ludzi prowadziłoby do całkowitej utraty świadomości, w tym przypadku pozwoliło na "kierowanie" pojazdem, choć z opłakanym skutkiem. Mężczyzna został zatrzymany, jednak jego stan upojenia był tak poważny, że funkcjonariusze nie mogli nawet rozpocząć standardowych czynności procesowych.

"Daleń czekamy na możliwość przeprowadzenia z nim czynności" - powiedziała w poniedziałek "Super Expressowi" podinsp. Elwira Kozłowska, oficer prasowy Komendanta Rejonowego Policji Warszawa V.

Co grozi pijanemu kierowcy za taki wybryk?

Mimo że w tym szokującym incydencie na Bielanach nikt fizycznie nie ucierpiał, jego konsekwencje dla 49-latka będą z pewnością bardzo dotkliwe i daleko idące. Mężczyzna najprawdopodobniej usłyszy zarzuty spowodowania kolizji drogowej oraz prowadzenia pojazdu w stanie skrajnego upojenia alkoholowego, co zgodnie z polskim prawem może skutkować karą pozbawienia wolności nawet do 3 lat.

To jednak nie wszystko. Przy tak drastycznym stężeniu alkoholu we krwi, sąd niemal na pewno zdecyduje się na dożywotnie odebranie mu uprawnień do kierowania pojazdami. Dodatkowo, w świetle niedawno wprowadzonych przepisów, 49-latek musi liczyć się z przepadkiem swojego samochodu, co jest jedną z najbardziej odczuwalnych sankcji, mających zniechęcać do jazdy pod wpływem. Pozostaje pytanie: ile jeszcze takich "cudów" musi się wydarzyć, zanim niektórzy zrozumieją wagę odpowiedzialności za kierownicą?

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.