Spis treści
Zima już puka do Polski
Po krótkiej odwilży, zima przypomniała o sobie w połowie listopada, a pierwszy śnieg poza rejonami górskimi zaskoczył mieszkańców południowych i wschodnich regionów kraju. Na początku tygodnia, rozległy niż zagościł nad Polską, radykalnie zmieniając pogodę i przynosząc obfite opady białego puchu. Malowniczy, choć dla wielu uciążliwy krajobraz, pojawił się zwłaszcza w Małopolsce, na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu, gdzie po raz pierwszy tej jesieni można było cieszyć się śniegiem.
Te wczesne sygnały zimy nie tylko zachwyciły miłośników zimowych krajobrazów, ale także znacząco wpłynęły na bezpieczeństwo. W Tatrach ratownicy TOPR ponownie przywrócili zagrożenie lawinowe, co jest jasnym ostrzeżeniem dla wszystkich planujących aktywności w górach. Chociaż wiele regionów nadal cieszy się typowo jesienną aurą, to zaledwie cisza przed burzą, która ma nadejść w najbliższych dniach.
Kiedy spadnie najwięcej śniegu?
Nadchodzące dni przyniosą prawdziwą zimową rewolucję, która rozpocznie się już w piątek, 21 listopada. Wówczas to, wbije się klinem w układ niżowy, a ciśnienie wzrośnie do 1024 hPa, co będzie miało bezpośredni wpływ na warunki atmosferyczne. Najbardziej intensywne opady śniegu spodziewane są w Małopolsce, na Podkarpaciu oraz w części województw lubelskiego i świętokrzyskiego, gdzie miejscami może spaść nawet do 20 cm białego puchu. Scenariusz ten nie wróży najlepiej kierowcom, którzy powinni być szczególnie czujni.
Sytuacja w górach będzie jeszcze bardziej wymagająca. W Tatrach i Karpatach prognozowane są opady śniegu sięgające imponujących 30 cm, co drastycznie pogorszy warunki drogowe i zwiększy ryzyko wypadków. Temperatury w ciągu dnia w regionach objętych opadami będą oscylować wokół zera, natomiast na północy kraju termometry wskażą do 4 stopni Celsjusza na plusie. W nocy należy spodziewać się mrozu do -3 stopni Celsjusza oraz dalszych opadów śniegu, a rano może wystąpić zdradliwa gołoledź, zmieniając drogi w ślizgawki.
Czy Polska zostanie podzielona pogodowo?
Sobota, 22 listopada, przyniesie wyraźny podział Polski na dwie części. Północ kraju może liczyć na bardziej łaskawą aurę z pogodnym niebem i temperaturami sięgającymi 3-4 stopni Celsjusza. Na południu jednak sytuacja pozostanie typowo zimowa, z temperaturami oscylującymi wokół zera, a w Tatrach spadającymi nawet do -4 stopni Celsjusza. Gołoledź na drogach nadal będzie stanowić poważne zagrożenie, wymagające od kierowców maksymalnej ostrożności i dostosowania prędkości do panujących warunków.
Z kolei niedziela, 23 listopada, przyniesie ujednolicenie warunków pogodowych w całym kraju, choć nadal będzie to zima w pełnej krasie. Temperatura w niemal całej Polsce znajdzie się w okolicach zera stopni, a lekki śnieg przyprószy wszystkie regiony. Chociaż w centrum i na północy biały puch może nie utrzymać się długo, będzie to wyraźna zapowiedź tego, co czeka nas w kolejnych tygodniach. Nadchodzący poniedziałek, 24 listopada, odwróci pogodowy scenariusz. Na północy będzie panować ponura aura bez słońca, z temperaturami bliskimi zeru i opadami śniegu oraz deszczu ze śniegiem. Południe natomiast doświadczy chłodniejszej pogody, do -3 stopni Celsjusza, ale zza ciężkich chmur wyjdzie słońce, natomiast w Tatrach temperatura spadnie do -5 stopni Celsjusza.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.