Spis treści
Zatrzymanie czterech funkcjonariuszy
Pod koniec stycznia Biuro Spraw Wewnętrznych Policji (BSWP) zatrzymało czterech funkcjonariuszy. Dwóch z nich pracowało w komendzie w Piekarach Śląskich, a dwóch w Tarnowskich Górach. Wszyscy mundurowi zostali przewiezieni do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty dotyczące pobicia, zgodnie z art. 158 Kodeksu karnego. Jeden z zatrzymanych częściowo przyznał się do winy, składając wyjaśnienia.
Prokurator Agnieszka Bukowska z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach potwierdziła postawienie zarzutów, lecz nie ujawniła szczegółów śledztwa. Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że policjanci mieli wdzierać się do mieszkania, aby dokonać pobicia mężczyzny. Mimo prób ukrycia tożsamości, ofiara zdołała rozpoznać jednego z napastników po głosie.
"Wszyscy usłyszeli zarzuty z art. 158 Kodeksu karnego, czyli pobicia. Tylko jeden z nich przyznał się częściowo do zarzutu i złożył wyjaśnienia, umniejszając swoją rolę w zdarzeniu. Inni nie przyznali się i nie złożyli wyjaśnień" - informuje Agnieszka Bukowska z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.
Czy ofiara znała napastników?
Poszkodowany mężczyzna, który został brutalnie pobity we własnym mieszkaniu, znał mundurowych ze względu na ich wcześniejsze interwencje. To doświadczenie pozwoliło mu zidentyfikować jednego z atakujących mimo tego, że funkcjonariusze byli zamaskowani. Biuro Spraw Wewnętrznych Policji podjęło działania po zgromadzeniu dowodów potwierdzających zeznania pokrzywdzonego, co skutkowało zatrzymaniem.
Motywy działania czterech policjantów nadal pozostają nieznane. Śledczy spekulują, że funkcjonariusze mogli zamierzać "dać nauczkę" mężczyźnie, jednak konkretne zamiary i cel ich brutalnego ataku nie zostały jeszcze ustalone. Prokuratura Rejonowa Gliwice-Wschód prowadzi dalsze śledztwo w tej sprawie, aby wyjaśnić wszystkie okoliczności zdarzenia.
Kto to jest Paweł S.?
Wśród zatrzymanych policjantów znajduje się funkcjonariusz Paweł S., który już wcześniej budził kontrowersje. W kwietniu 2024 roku w Zabrzu Paweł S., będąc poza służbą i w cywilnym ubraniu, wyjął służbową broń i dwukrotnie strzelił w kierunku mężczyzny po kłótni na drodze. Incydent miał miejsce pod blokiem przy ulicy Harcerskiej, co wywołało duże oburzenie wśród świadków.
Pokrzywdzeni w tamtej sprawie, pan Artur i jego żona Sylwia, relacjonowali, że Paweł S. wpadł w szał po rzekomym zajeździe drogi. Według ich zeznań, policjant nie przedstawił się ani nie okazał legitymacji służbowej, co spotęgowało zamieszanie. Zdarzenie eskalowało do szarpaniny i uderzenia w twarz jednego z poszkodowanych.
Jakie konsekwencje poniósł Paweł S.?
Mimo powagi incydentu w Zabrzu, prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie Pawła S., uznając, że nie przekroczył on uprawnień. Decyzja ta spotkała się z niezadowoleniem poszkodowanych, którzy skierowali do sądu subsydiarny akt oskarżenia. Sprawa ta nadal oczekuje na rozstrzygnięcie, a wyrok nie został jeszcze wydany.
W wyniku zajścia na zabrzańskim osiedlu, przełożony Pawła S. z komendy w Piekarach Śląskich ukarał go jedynie upomnieniem. Jest to najniższa z kar dyscyplinarnych przewidzianych dla funkcjonariuszy. Jeśli jednak w toczącym się procesie sądowym Paweł S. zostanie uznany za winnego pobicia w Tarnowskich Górach, czekają go znacznie poważniejsze konsekwencje służbowe.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.