Policjant zaatakował posłankę gazem. Jakie konsekwencje czekają Sebastiana S.?

2025-12-17 17:04

Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła zarzuty Sebastianowi S., byłemu funkcjonariuszowi policji, w związku z użyciem gazu pieprzowego wobec posłanki Magdaleny Biejat. Incydent miał miejsce podczas protestu kobiet w 2020 roku na placu Powstańców Warszawy. Sebastianowi S. grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności za nadużycie uprawnień.

Przedstawiono ujęcie od pasa w górę, ukazujące złożone dłonie osoby o jasnej karnacji, spoczywające na jasnoszarym, lekko chropowatym podłożu. Lewe ramię i część korpusu, ubrane w ciemną, prawdopodobnie czarną tkaninę, widoczne są po lewej stronie kadru, otoczone głębokim cieniem. Słońce, padające z prawej strony, oświetla dłonie i podłoże, tworząc wyraźny, ciemny cień rzucany przez złożone ręce, rozciągający się w dół i na prawo.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Przedstawiono ujęcie od pasa w górę, ukazujące złożone dłonie osoby o jasnej karnacji, spoczywające na jasnoszarym, lekko chropowatym podłożu. Lewe ramię i część korpusu, ubrane w ciemną, prawdopodobnie czarną tkaninę, widoczne są po lewej stronie kadru, otoczone głębokim cieniem. Słońce, padające z prawej strony, oświetla dłonie i podłoże, tworząc wyraźny, ciemny cień rzucany przez złożone ręce, rozciągający się w dół i na prawo.

Zarzuty dla funkcjonariusza policji

Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Sebastianowi S., byłemu funkcjonariuszowi policji. Zarzuty dotyczą użycia gazu pieprzowego wobec ówczesnej posłanki Magdaleny Biejat podczas protestów kobiet w Warszawie w 2020 roku. Sebastian S. miał dopuścić się nadużycia uprawnień służbowych, co wywołało szeroką dyskusję społeczną i medialną.

Do zdarzenia doszło 18 listopada 2020 roku na placu Powstańców Warszawy, gdzie Magdalena Biejat, pełniąc funkcję posłanki, interweniowała w trakcie zgromadzenia. Nagrania z miejsca incydentu dokumentują, jak posłanka, legitymując się dokumentem, próbowała powstrzymać eskalację konfliktu. Mimo jej pokojowych działań, nieumundurowany funkcjonariusz Sebastian S. użył wobec niej gazu pieprzowego.

"Jeden z nieumundurowanych policjantów prysnął w twarz pokrzywdzonej gazem pieprzowym, a następnie ukrył się za szpalerem umundurowanych funkcjonariuszy" - mówił prokurator Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej.

Dlaczego prokuratura postawiła zarzuty?

Śledztwo w sprawie użycia gazu pieprzowego przez Sebastiana S. zostało wszczęte na podstawie zawiadomienia złożonego bezpośrednio przez Magdalenę Biejat. Posłanka wyjaśniała, że jej interwencja miała na celu powstrzymanie, jak to określiła, "nieuzasadnionego, prowadzącego do eskalacji użycia przemocy" ze strony funkcjonariuszy. Działania prokuratury trwały pięć lat, zanim postawiono formalne zarzuty.

Prokuratura uznała, że postępowanie Sebastiana S. naruszyło kluczowe przepisy dotyczące użycia środków przymusu bezpośredniego przez policję. Ponadto, stwierdzono naruszenie ustawy o wykonywaniu mandatu poselskiego. Zarzuty obejmują także złamanie zasady proporcjonalności w użyciu środków przymusu oraz działanie na szkodę prywatnego interesu posłanki. Sprawa podkreśla złożoność interakcji między funkcjonariuszami a osobami publicznymi podczas protestów.

Czy Sebastian S. przyznał się do winy?

Sebastian S. został przesłuchany w charakterze podejrzanego w związku z postawionymi mu zarzutami. Podczas przesłuchania nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Mężczyzna, który obecnie jest na emeryturze, nie był wcześniej karany sądownie. Fakt ten może mieć wpływ na przebieg procesu.

Za popełniony czyn Sebastianowi S. grozi kara pozbawienia wolności do 10 lat. Sprawa wywołuje szeroką publiczną dyskusję na temat granic użycia siły przez funkcjonariuszy publicznych oraz konieczności zapewnienia odpowiedniej ochrony prawnej osobom pełniącym funkcje publiczne, takim jak posłowie. Orzeczenie sądu w tej sprawie będzie miało znaczenie dla interpretacji przepisów dotyczących działań policji podczas protestów.

Jakie są konsekwencje dla emerytowanego policjanta?

Fakt, że Sebastian S. jest obecnie emerytowanym policjantem, nie zwalnia go z odpowiedzialności karnej za czyny popełnione podczas pełnienia służby. Postawienie zarzutów i perspektywa procesu sądowego stanowią poważne konsekwencje prawne, niezależnie od statusu zawodowego podejrzanego. Sprawa ta może również wpłynąć na postrzeganie działań policji w kontekście protestów społecznych.

Decyzja sądu w tej sprawie będzie bacznie obserwowana przez opinię publiczną, a także przez środowiska prawnicze i polityczne. Wyrok może ustanowić ważny precedens dotyczący odpowiedzialności funkcjonariuszy za nadużycia władzy, szczególnie w sytuacjach, gdy ich działania dotykają osób pełniących mandaty publiczne. Zapewnienie rzetelności postępowania jest kluczowe dla zaufania publicznego.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.