Polski ambasador w Rosji zaatakowany. Co wydarzyło się na ulicach Petersburga?

2025-11-20 12:08

Polski ambasador w Rosji, Krzysztof Krajewski, został zaatakowany na ulicy w Sankt Petersburgu, jak wynika z jego relacji dla Polskiej Agencji Prasowej. Dyplomata podał, że grupa osób najpierw atakowała go słownie, wznosząc antypolskie i antyukraińskie okrzyki, a następnie próbowała przejść do rękoczynów. Profesjonalizm ochrony placówki zapobiegł napaści fizycznej. Rosyjska strona wydarzenia przedstawia inaczej.

Na pierwszym planie widoczny jest duży, ciemny cień, który przypomina zarys głowy i ramion osoby, rzucony na mokrą nawierzchnię ulicy. Ulica jest lśniąca, pokryta licznymi kroplami deszczu, które odbijają światło miejskich lamp, tworząc złote refleksy na ciemnej powierzchni. Pośrodku jezdni biegnie wyraźna, biała linia rozdzielająca pasy ruchu, prowadząca w głąb perspektywy.

W tle rozciąga się miejska ulica, oświetlona rzędem jasnych, żółtych lamp ulicznych, które tworzą efektowne, rozmyte koła światła w oddali. Po obu stronach ulicy stoją niewyraźne, ciemne budynki z rzędami okien. Widoczne są również światła czerwonych i zielonych świateł sygnalizacji świetlnej, a także rozmyte smugi światła po lewej stronie, sugerujące ruch pojazdów. Całość spowija niebieskawo-szara poświata zmierzchu lub świtu.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie widoczny jest duży, ciemny cień, który przypomina zarys głowy i ramion osoby, rzucony na mokrą nawierzchnię ulicy. Ulica jest lśniąca, pokryta licznymi kroplami deszczu, które odbijają światło miejskich lamp, tworząc złote refleksy na ciemnej powierzchni. Pośrodku jezdni biegnie wyraźna, biała linia rozdzielająca pasy ruchu, prowadząca w głąb perspektywy. W tle rozciąga się miejska ulica, oświetlona rzędem jasnych, żółtych lamp ulicznych, które tworzą efektowne, rozmyte koła światła w oddali. Po obu stronach ulicy stoją niewyraźne, ciemne budynki z rzędami okien. Widoczne są również światła czerwonych i zielonych świateł sygnalizacji świetlnej, a także rozmyte smugi światła po lewej stronie, sugerujące ruch pojazdów. Całość spowija niebieskawo-szara poświata zmierzchu lub świtu.

Atak na Ambasadora Krajewskiego w Petersburgu

Krzysztof Krajewski, ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Rosji, szczegółowo relacjonował incydent, do którego doszło 16 listopada w Sankt Petersburgu. Dyplomata w rozmowie z Polską Agencją Prasową oświadczył, że podczas przemarszu główną ulicą miasta, Newskim Prospektem, został zaatakowany przez dobrze zorganizowaną grupę. Agresorzy, określani jako "aktywiści", wznosili wrogie okrzyki o charakterze antypolskim i antyukraińskim, po czym podjęli próbę fizycznego ataku.

Wizyta ambasadora w Sankt Petersburgu miała charakter oficjalny i była związana ze spotkaniami z Polakami mieszkającymi w Rosji, organizowanymi z okazji niedawnego Święta Niepodległości. Mimo eskalacji słownych ataków, sytuacja została opanowana. Profesjonalna i szybka interwencja personelu ambasady zapobiegła przejściu napaści w fazę fizyczną, chroniąc dyplomatę i jego ochronę przed bezpośrednim kontaktem z agresorami.

"Doszło do kolejnego wrogiego aktu wobec mnie i personelu placówki. W czasie, gdy przechodziłem główną ulicą, Newskim Prospektem, grupa tzw. aktywistów, dobrze zorganizowana i kierowana przez osoby spoza tej grupy, zaatakowała mnie słownie, wznosząc antypolskie i antyukraińskie okrzyki, i próbowała zaatakować fizycznie" - relacjonował Polskiej Agencji Prasowej ambasador RP w Rosji Krzysztof Krajewski.

MSZ reaguje na atak na polskiego ambasadora

W odpowiedzi na incydent, ambasador Krzysztof Krajewski niezwłocznie wystosował oficjalną notę protestacyjną do władz Federacji Rosyjskiej, domagając się wyjaśnień i podjęcia odpowiednich działań. Wydarzenie to zostało również potwierdzone przez Macieja Wewióra, rzecznika polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, co podkreśla jego wagę w relacjach dyplomatycznych. Polska strona wyraziła swoje oburzenie podczas spotkania z chargé d’affaire Rosji, domagając się reakcji.

Według rzecznika Wewióra, agresywna grupa liczyła około dziesięciu osób i posługiwała się transparentami, co wskazuje na jej zorganizowany charakter. Mimo prób przejścia od słownych do fizycznych ataków, agresorzy zostali skutecznie powstrzymani przez funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa (SOP) towarzyszących ambasadorowi. W odpowiedzi na polski protest, strona rosyjska jedynie enigmatycznie stwierdziła, że "tego typu sytuacje nie powinny mieć miejsca", unikając jednoznacznego potępienia.

"Potwierdzam, że takie zdarzenie miało miejsce. W środę, podczas spotkania z chargé d’affaire Rosji, strona polska wyraziła swoje oburzenie. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że tego typu sytuacje "nie powinny mieć miejsca. To była agresywna grupa ok. 10 osób, z transparentami. Od napaści słownej chcieli przejść do napaści fizycznej, ale zostali powstrzymani przez SOP" - powiedział "Wyborczej" rzecznik MSZ Maciej Wewiór.

Jaka jest wersja rosyjskich mediów?

Relacje przedstawiane przez rosyjskie media oraz oficjalne komunikaty władz rosyjskich znacząco różnią się od wersji wydarzeń podanej przez polskiego ambasadora. Strona rosyjska twierdzi, że to polskie służby towarzyszące ambasadorowi dopuściły się agresywnych zachowań wobec rzekomo pokojowych demonstrantów. Narracja ta usiłuje odwrócić uwagę od zarzutów o napaść, sugerując winę polskiej ochrony.

Rosyjski kanał telewizyjny "78" wyemitował materiał, w którym sugerowano, że manifestanci mieli jedynie zamiar "zadać kilka pytań" polskiemu ambasadorowi. Materiał ten przedstawia ochronę ambasady jako stronę, która uniemożliwiła dialog, doprowadzając do eskalacji. W ramach tego samego reportażu, autorzy przypomnieli również o polskim wsparciu dla Ukrainy oraz o demontażu pomników żołnierzy radzieckich w Polsce, co ma na celu przedstawienie Polski w negatywnym świetle.

Napięcie w relacjach Polska-Rosja rośnie?

Incydent z udziałem polskiego ambasadora w Sankt Petersburgu wpisuje się w szerszy kontekst dynamicznie zmieniających się i często napiętych stosunków polsko-rosyjskich. Tego typu zdarzenia, nawet jeśli nie kończą się fizycznym uszczerbkiem, są symptomem rosnących antypolskich nastrojów w Rosji, podsycanych przez propagandę. Rosyjskie media systematycznie przedstawiają Polskę w negatywnym świetle, zwłaszcza w kontekście wsparcia dla Ukrainy.

Zorganizowany charakter grupy, który opisał ambasador Krajewski, może sugerować, że demonstracja nie była spontanicznym aktem, lecz mogła być inspirowana lub koordynowana przez środowiska prorosyjskie. Incydent na Newskim Prospekcie można zatem interpretować jako element szerszej strategii mającej na celu wywarcie presji dyplomatycznej na Polskę. Sytuacja ta wymaga dalszego, uważnego monitorowania oraz zdecydowanej reakcji ze strony polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.