Spis treści
Nowy związek na starym gruncie
Związkowa Alternatywa to świeża siła w strukturach gdańskiego lotniska, choć jej przedstawiciele podkreślają, że problemy, z którymi mierzą się pracownicy, są stare jak świat. Monika Górecka, przewodnicząca nowo powstałego związku, nie kryje, że walka toczy się o fundamentalne wartości: przejrzystość i sprawiedliwość w zatrudnieniu. Brak klarownych zasad wynagradzania to dla wielu pracowników prawdziwa bolączka, prowadząca do poczucia niesprawiedliwości i frustracji. Jak można efektywnie pracować, gdy nie ma się pojęcia, skąd bierze się konkretna kwota na pasku płacowym?
Ten brak transparentności dotyka, zdaniem związku, „zdecydowanej większości” załogi Portu Lotniczego Gdańsk. Mimo deklarowanego wzrostu zysków spółki oraz rosnącej liczby obsługiwanych pasażerów, pracownicy skarżą się na symboliczne premie i śmiesznie niskie podwyżki, które nie idą w parze z ich rosnącym obciążeniem. Co więcej, przybywa obowiązków, ubywa rąk do pracy, zwłaszcza w służbie ochrony lotniska, co siłą rzeczy musi prowadzić do zmęczenia i spadku morale.
"To jest jeden wielki bałagan, jeśli chodzi o kwestię wynagrodzeń, premii, podwyżek i awansów"
Zarzuty o dyskryminację
Sytuacja staje się jeszcze bardziej napięta, gdy spojrzymy na zarzuty dotyczące dyskryminacji płacowej, zwłaszcza w kontekście różnic między wynagrodzeniami kobiet i mężczyzn. Związek alarmuje, że ta przepaść może sięgać nawet 2000 zł, co w dzisiejszych czasach jest absolutnie niedopuszczalne i woła o pomstę do nieba. Jeśli te zarzuty okażą się prawdziwe, Port Lotniczy Gdańsk stanie przed poważnym kryzysem wizerunkowym i prawnym.
Monika Górecka wskazuje również na inne, budzące kontrowersje praktyki dotyczące pracowników powracających z urlopów macierzyńskich czy tacierzyńskich. Obietnice wyrównania pensji, rzekomo złożone ustnie przed dwoma laty, miały pozostać martwą literą. Tymczasem rzecznik prasowy lotniska, Agnieszka Michajłow, stanowczo zaprzecza wszelkim oskarżeniom, podkreślając, że zasady przyznawania premii są jasne, a procesy oceny pracowników – obiektywne i sprawiedliwe.
"Port Lotniczy Gdańsk konsekwentnie przestrzega przepisów prawa pracy, w tym zasady równego traktowania w zatrudnieniu i zakazu dyskryminacji"
Okres rozliczeniowy budzi spory
Jednym z głównych kamieni obrazy w tym konflikcie jest trzymiesięczny okres rozliczeniowy, który zdaniem Związkowej Alternatywy, służy jedynie do systemowego niewypłacania należnych nadgodzin. Mechanizm ten jest prosty i perfidny: pracodawca manipuluje grafikami, wprowadzając dni wolne lub skracając zmiany, aby „wyzerować” nagromadzone nadliczbowe godziny. Taka praktyka, jeśli faktycznie ma miejsce, to nic innego jak jawne omijanie prawa i wykorzystywanie pracowników.
Związek przedstawia obraz, w którym pracownik pracuje o 20 godzin więcej w jednym miesiącu, o osiem w kolejnym, by w trzecim zobaczyć, jak jego nadgodziny magicznie znikają. Co więcej, w przypadku „niedogodzin”, pracownicy są zmuszani do odpracowywania ich, przychodząc na nieswoje zmiany. Port Lotniczy Gdańsk, ustami swojej rzecznik, Agnieszki Michajłow, odrzuca te zarzuty jako „całkowicie bezzasadne” i „nieprawdziwe”, twierdząc, że posiada zgody związków zawodowych z 2002 i 2013 roku.
"Przy tym okresie rozliczeniowym trzymiesięcznym wychodzi na to, że w jednym miesiącu pracujemy o 20 godzin więcej, w następnym osiem, a w trzecim miesiącu pracodawca nagle nam te godziny zeruje, bo nie chce wypłacić 28 godzin nadgodzin"
Cięcia benefitów, a konsultacje?
Kolejny punkt zapalny dotyczy benefitów pracowniczych, które według Związkowej Alternatywy miały zostać znacznie ograniczone. Mowa tu o pakietach medycznych dla rodzin oraz dopłatach do szkoleń, które w branży lotniczej są często kluczowe dla rozwoju i utrzymania kwalifikacji. Pracownicy czują się oszukani, gdy koszt opieki medycznej dla bliskich nagle spada na ich barki, a jednocześnie nie widzą adekwatnego wzrostu wynagrodzeń, który zrekompensowałby te „oszczędności”.
Lotnisko kontruje, twierdząc, że nowe zasady pakietów medycznych zostały uzgodnione ze Związkiem i będą obowiązywać od przyszłego roku bez żadnej przerwy. To stanowcze zaprzeczenie tworzy obraz chaosu informacyjnego i wzajemnych oskarżeń, gdzie każda strona przedstawia swoją wersję zdarzeń. Czyżby Port Lotniczy Gdańsk nie był świadom skali niezadowolenia, czy też mamy do czynienia z celową próbą zdyskredytowania nowo powstałego związku?
„Redukują nam benefity, nie dopłacają za kursy i szkolenia, które są w tej pracy jednymi z podstawowych, zabrali nam pakiety medyczne dla rodziny. Teraz pracownik sam musi opłacić ich część i jest to kwota np. przy dwójce dzieci taka jak tegoroczna część podwyżki”.
„Zasady przyznawania pakietów medycznych obowiązywały tylko do końca bieżącego roku. Dzięki staraniom Pracodawcy pracownicy będą mogli korzystać z pakietów medycznych na nowych zasadach od początku przyszłego roku. Co więcej – nowe zasady zostały uzgodnione ze Związkiem. Pracodawcy zależało, żeby pracownicy byli objęci opieką medyczną bez żadnej przerwy. Zarzut Związku budzi szczególnie zdziwienie, ponieważ nowe zasady obowiązywania pakietów medycznych zostały wcześniej uzgodnione ze Związkiem, który wyraził na nie zgodę."
Czy pensje naprawdę spadają?
Związkowa Alternatywa stawia odważną tezę: mimo prosperity spółki, pracownicy Portu Lotniczego Gdańsk mają w 2024 roku otrzymać niższe wynagrodzenia niż rok wcześniej. To byłoby jawne niezrozumienie realiów ekonomicznych i lekceważenie rosnących kosztów życia. Trudno uwierzyć, że w dobie inflacji i ciągłych wzrostów cen, zarząd mógłby podjąć taką decyzję, nie licząc się z poważnymi konsekwencjami dla morale i zaangażowania załogi.
Pracodawca jednak przedstawia twarde dane, które mają rozwiać wszelkie wątpliwości. Kwoty przeznaczone na wynagrodzenia pracowników rosną – z ponad 31,5 mln zł w 2023 roku do ponad 39 mln zł planowanych na 2024 rok. To ewidentny wzrost, który ma świadczyć o zaangażowaniu lotniska w poprawę sytuacji płacowej. Pytanie, dlaczego związek podnosi takie zarzuty, skoro, jak twierdzi lotnisko, „nie sięga do danych”?
„Port Lotniczy Gdańsk zarabia coraz więcej, a pracownikom zabiera coraz więcej”
Spór zbiorowy na horyzoncie
Sytuacja w Port Lotniczy Gdańsk jest napięta, a perspektywa sporu zbiorowego staje się coraz bardziej realna, jeśli strony nie znajdą wspólnego języka. Związkowa Alternatywa, choć deklaruje chęć „spokojnego wypracowania konsensusu”, nie zamierza biernie przyglądać się, jak pracodawca odrzuca ich postulaty. Historia polskiego przemysłu zna wiele przypadków, gdy takie konflikty eskalowały, prowadząc do paraliżu ważnych sektorów gospodarki.
Rzecznik lotniska utrzymuje, że dialog jest prowadzony intensywnie, o czym świadczy około 80 wiadomości mailowych wysłanych do związku od połowy września. Twierdzi również, że to nie działania pracodawcy prowadzą do eskalacji, a podczas spotkań związek nie przedstawił „żadnych merytorycznych pomysłów”. Związkowa Alternatywa jest jednak zdeterminowana i gotowa użyć wszystkich przewidzianych prawem środków, łącznie z ogłoszeniem strajku. Czy Port Lotniczy Gdańsk znajdzie w sobie wolę, by uniknąć tego czarnego scenariusza?
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.