Pościg na S7. Pijany kierowca nie wierzył, że mu się to uda?

2025-12-09 19:51

Policjanci z kieleckiej drogówki 8 grudnia 2025 roku zmuszeni byli do pościgu za pijanym kierowcą na drodze ekspresowej S7. 54-letni mężczyzna, prowadzący samochód marki Kia, zignorował sygnały do kontroli trzeźwości i podjął brawurową ucieczkę w kierunku Warszawy. Jak się szybko okazało, uciekinier miał w organizmie blisko 3 promile alkoholu, a co więcej, nie posiadał w ogóle uprawnień do kierowania pojazdami.

Szeroką autostradę z trzema pasami ruchu w każdym kierunku, oddzielonymi pasem zieleni pośrodku. Droga biegnie prosto w dal, z rozmytym efektem ruchu na poboczach i pasach jezdni, co sugeruje dużą prędkość. Po lewej stronie widoczne są jaskrawoczerwone smugi światła, prawdopodobnie tylne światła mijających pojazdów, natomiast po prawej stronie, na pasie oddzielającym pasy ruchu, widoczna jest pomarańczowa smuga światła, będąca prawdopodobnie reflektorami nadjeżdżających samochodów. Niebo jest pochmurne, w odcieniach szarości i błękitu, z widocznymi poziomymi smugami chmur.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Szeroką autostradę z trzema pasami ruchu w każdym kierunku, oddzielonymi pasem zieleni pośrodku. Droga biegnie prosto w dal, z rozmytym efektem ruchu na poboczach i pasach jezdni, co sugeruje dużą prędkość. Po lewej stronie widoczne są jaskrawoczerwone smugi światła, prawdopodobnie tylne światła mijających pojazdów, natomiast po prawej stronie, na pasie oddzielającym pasy ruchu, widoczna jest pomarańczowa smuga światła, będąca prawdopodobnie reflektorami nadjeżdżających samochodów. Niebo jest pochmurne, w odcieniach szarości i błękitu, z widocznymi poziomymi smugami chmur.

Brawurowa ucieczka na S7

W poniedziałek, 8 grudnia 2025 roku, tuż przed południem na odcinku drogi ekspresowej S7 w miejscowości Chęciny rozegrał się scenariusz rodem z kina akcji, choć z tragicznym potencjałem. Funkcjonariusze kieleckiej drogówki prowadzili rutynową kontrolę trzeźwości, standardową procedurę mającą na celu wyeliminowanie zagrożeń z dróg. Niestety, jeden z kierowców postanowił zagrać va banque, ignorując wyraźne sygnały do zatrzymania i wciskając gaz do dechy.

Samochód marki Kia, zamiast grzecznie zatrzymać się do kontroli, gwałtownie przyspieszył, omijając policyjny punkt i rozpoczynając szaleńczą ucieczkę. Kierowca obrał kierunek na Warszawę, a jego brawurowa jazda drogą ekspresową S7 stwarzała realne i śmiertelne zagrożenie dla pozostałych uczestników ruchu. Patrząc na dalszy rozwój wydarzeń, można śmiało stwierdzić, że był to dopiero początek kłopotów 54-letniego pirata drogowego.

Szybkie zakończenie rajdu po S7

Na szczęście, profesjonalizm i błyskawiczna reakcja mundurowych z kieleckiej drogówki uniemożliwiły uciekinierowi dalsze popisy za kierownicą. Pościg za pijanym kierowcą nie trwał długo, co z pewnością jest dobrą wiadomością dla wszystkich podróżujących S7. Mężczyzna został zatrzymany w pobliskiej miejscowości Szewce, gdzie jego niebezpieczny rajd dobiegł końca, nim zdążył wyrządzić większe szkody.

Badanie alkomatem rozwiało wszelkie wątpliwości, potwierdzając najgorsze przypuszczenia funkcjonariuszy – 54-letni mieszkaniec podkieleckiej gminy wydmuchał blisko 3 promile alkoholu. To poziom, który dla większości oznacza ciężkie zatrucie, a dla kierowcy za kółkiem jest absolutnie niedopuszczalny i przestępczy. Co gorsza, policyjne systemy ujawniły dodatkowy, szokujący fakt o braku jakichkolwiek uprawnień do prowadzenia pojazdów.

Jakie kary grożą pijanemu kierowcy?

Zatrzymany 54-latek natychmiast trafił do policyjnej celi, gdzie spędził noc na wytrzeźwieniu, mając czas na przemyślenie konsekwencji swoich czynów. Teraz czeka go znacznie poważniejsza konfrontacja – przed sądem, gdzie lista zarzutów będzie długa i bolesna. Ten incydent przypomina, że brawura i ignorancja przepisów na drogach zawsze mają swoją cenę.

Wśród postawionych zarzutów znajdą się: niezatrzymanie się do kontroli drogowej, kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości oraz sprowadzenie realnego niebezpieczeństwa w ruchu lądowym. Zgodnie z polskim prawem, za tego typu przestępstwa grozi surowa kara, nawet do 5 lat pozbawienia wolności, a także wieloletni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. To jasno pokazuje, że system sprawiedliwości nie zamierza pobłażać takim wybrykom na drogach.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.