Spis treści
Słoneczna nawałnica na horyzoncie
W ostatnich dniach Słońce, nasza najbliższa gwiazda, intensywnie przypomina o swojej mocy, generując serię zdarzeń, które mogą mieć spektakularne konsekwencje dla ziemskiego nieba. Karol Wójcicki z popularnego profilu "Z głową w gwiazdach" relacjonuje, że źródłem pierwszych zorzowych emocji jest dziura koronalna, przez którą w stronę Ziemi ulatuje szybki wiatr słoneczny, ta sama struktura, która miesiąc temu przyniosła piękne zorze polarne w Arktyce.
Obecnie prędkość wiatru słonecznego stale rośnie, a parametr Bz osiągnął wyjątkowo korzystne wartości do -15 nT. Jak podkreśla Wójcicki, ujemny Bz oznacza "super warunki", a przekroczenie -10 nT to już "petarda", czyli niemal gwarancja zwiększonych szans na obserwację zorzy polarniej. Nie jest to jednak koniec kosmicznych atrakcji.
Kolejne uderzenia w magnetosferę
Na Słońcu dochodzi do jeszcze bardziej dramatycznych wydarzeń. Aktywny region plam słonecznych AR4272 wyemitował potężny rozbłysk klasy M5, który uwolnił koronalny wyrzut masy (CME), czyli gigantyczny obłok plazmy. NASA potwierdziła, że ten kosmiczny pocisk zmierzał prosto w kierunku Ziemi i już dotarł do naszej magnetosfery, wywołując burzę geomagnetyczną klasy G3 – trzeciego stopnia w pięciostopniowej skali NOAA.
Ale to dopiero początek burzy słonecznej, która czeka nas w najbliższych dniach. We wtorek wieczorem plama aktywna 4274 dostarczyła nam kolejny impuls, emitując potężny rozbłysk klasy X1.8, a tuż po nim pojawił się jeszcze jeden, klasy M7.5. Oznacza to, że kilka chmur plazmy jednocześnie kieruje się w stronę naszej planety, z których część już "musnęła" Ziemię, a inne wciąż są w drodze.
Gdzie szukać zorzy nad Polską?
Według prognoz NOAA oraz precyzyjnych modeli WSA-ENLIL i HUXt, kolejne trzy koronalne wyrzuty masy mają dotrzeć do Ziemi między 6 a 8 listopada. Dwa z nich uderzą bezpośrednio, a jeden „bokiem”, co zwiastuje wielogodzinne zawirowania w ziemskim polu magnetycznym i naprzemienne pojawianie się zorzy polarnej. Prędkość tych cząstek przekracza oszałamiające 800 km/s.
Sytuację dodatkowo potęguje nakładający się wiatr z dziury koronalnej, co do złudzenia przypomina warunki, jakie towarzyszyły słynnej zorzy polarnej z maja 2024 roku, która zapisała się w pamięci wielu obserwatorów. Mimo pełni Księżyca, która tradycyjnie utrudnia obserwacje, tak duża aktywność słoneczna może sprawić, że barwne wstęgi zorzy będą widoczne nawet na jasnym niebie, zwłaszcza w północnej Polsce.
Czy Księżyc przeszkodzi w obserwacjach?
Karol Wójcicki wskazuje, że najbliższe noce, szczególnie z 6 na 7 listopada, mogą przynieść kolejne uderzenia plazmy, potencjalnie umożliwiające obserwację zorzy z Polski. Najlepsze warunki przewidywane są dla północnej części kraju – od Pomorza po Pomorze Zachodnie, gdzie prognozy pogodowe obiecują niemal bezchmurne niebo. Pozostałe regiony, takie jak Wielkopolska czy wschód, mogą mieć nieco więcej chmur, ale południe kraju zapowiada się wyjątkowo pogodnie.
Jedyną potencjalną przeszkodą dla obserwatorów jest fakt, że niebo rozświetli pełnia Księżyca, co naturalnie utrudni dostrzeżenie słabszych fragmentów świetlnego spektaklu. Jednakże, jak słusznie zauważa autor, przy obecnej, niezwykle wysokiej aktywności słonecznej, kolory zorzy mogą być na tyle intensywne, że przebiją się nawet przez blask Księżyca. NOAA utrzymuje alert G3 co najmniej do 8 listopada, co sugeruje, że każda noc do tego czasu może być szansą na niezwykłe doświadczenie. Warto więc poszukać miejsca z dala od zanieczyszczenia świetlnego miast i dać się porwać temu kosmicznemu widowisku.
"Najbliższe noce mogą być spektakularne" – mówi Wójcik.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.