Potrójne zabójstwo w Barcicach. Czy można było zapobiec tragedii?

2025-10-24 18:46

Aresztowanie Piotra B. po potrójnym zabójstwie w Barcicach otwiera bolesne pytania o systemową pomoc. Mężczyzna, który zgładził matkę, wujka i kuzyna, czeka na ocenę biegłych psychiatrów. Okazuje się, że zamordowana Małgorzata B. już lata temu błagała sąd o leczenie syna. Czy urzędnicy i wymiar sprawiedliwości zawiedli, ignorując alarmujące sygnały i szansę na uniknięcie tej koszmarnej zbrodni?

Długa, kręta droga asfaltowa z białą linią przerywaną biegnie przez centrum kadru, w oddali widoczne są latarnie uliczne. Po lewej stronie drogi rozciąga się zielona, trawiasta łąka z krzewami i kilkoma drzewami bez liści, a po prawej stronie znajduje się szary budynek z ciemnymi oknami i spadzistym dachem. Przed budynkiem widoczny jest szary chodnik, a dalej niskie ogrodzenie z drewnianych pali i bujna roślinność. Nad całością rozciąga się jednolicie szare, zachmurzone niebo.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Długa, kręta droga asfaltowa z białą linią przerywaną biegnie przez centrum kadru, w oddali widoczne są latarnie uliczne. Po lewej stronie drogi rozciąga się zielona, trawiasta łąka z krzewami i kilkoma drzewami bez liści, a po prawej stronie znajduje się szary budynek z ciemnymi oknami i spadzistym dachem. Przed budynkiem widoczny jest szary chodnik, a dalej niskie ogrodzenie z drewnianych pali i bujna roślinność. Nad całością rozciąga się jednolicie szare, zachmurzone niebo.

Dramat w Barcicach. Kim był Piotr B.?

Tragedia, która rozegrała się w malowniczych Barcicach pod Starym Sączem, wstrząsnęła całą Polską. Nocą z 14 na 15 października 25-letni Piotr B. brutalnie odebrał życie swojej 52-letniej matce Małgorzacie, 46-letniemu wujkowi Krzysztofowi oraz 66-letniemu kuzynowi Andrzejowi. Ciała ofiar znaleziono w domu, a sposób ich ułożenia sugeruje, że matka mogła próbować uciekać, podczas gdy pozostali zginęli we śnie.

Zabójca po dokonaniu zbrodni zbiegł i ukrył się w pobliskim, niezamieszkałym budynku, co tylko pogłębiło panikę i niedowierzanie w lokalnej społeczności. Jak się okazało, Piotr B. nie był postacią anonimową – jego problemy i agresywne zachowania były dobrze znane zarówno policji, która regularnie interweniowała w jego miejscu zamieszkania, jak i mieszkańcom.

"Wszyscy wiedzieliśmy, że ma problemy z alkoholem i innymi używkami. Często zachowywał się irracjonalnie, był agresywny, ale raczej do swoich najbliższych, obcych nie zaczepiał" – powiedzieli w rozmowie z Super Expressem mieszkańcy Bracic.

Historia niepokojących sygnałów i walki o pomoc

To nie była nagła eksplozja szaleństwa, lecz tragiczny finał długotrwałego problemu, ignorowanego przez system. Rodzina Piotra B. od lat szukała wsparcia, a Ośrodek Pomocy Społecznej w Starym Sączu miał z nią kontakt już w 2019 roku. Właśnie wtedy, w desperackiej próbie ratowania syna, zamordowana Małgorzata B. z pomocą asystenta rodziny skierowała do sądu oficjalne pismo.

Jej prośba była jasna: kobieta domagała się skierowania Piotra R. na przymusowe leczenie psychiatryczne, alarmując o jego problemach. Niestety, mimo tak wyraźnych sygnałów i zaangażowania służb społecznych, system zawiódł. Sąd finalnie nie podjął decyzji o leczeniu mężczyzny, co w świetle ostatnich wydarzeń budzi ogromny żal i pytania.

"Rodzina z Barcic była nam znana co najmniej od 2019 roku. Mogę powiedzieć, że miała przydzielonego asystenta rodziny, który m.in pomagał pani Małgorzacie napisać pismo do sądu z prośbą o skierowanie na leczenie psychiatryczne syna. Członkowie rodziny byli też w związku z sytuacją w domu kierowani także do gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych. Mogę powiedzieć także, że wraz z lokalną społecznością zaangażowaliśmy się w pomoc tej rodzinie przy odbudowie domu, który uległ uszkodzeniu w wyniku pożaru. Ten dom został wyremontowany, rodzina miała dobre warunki mieszkaniowe. Z panem Piotrem rozmawialiśmy w lipcu tego roku, deklarował chęć współpracy i podjęcia pracy zarobkowej" – powiedział w rozmowie z Super Expressem Franciszek Tudaj dyrektor Centrum Usług Społecznych w Starym Sączu.

Co zadeklarował dyrektor CUS Stary Sącz?

Franciszek Tudaj, dyrektor Centrum Usług Społecznych w Starym Sączu, potwierdził, że rodzina Piotra B. była pod opieką instytucji od 2019 roku, mając przydzielonego asystenta rodziny. CUS aktywnie wspierał Małgorzatę B. w staraniach o leczenie syna, a także angażował rodzinę w działania gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych. Wspominano również o pomocy w odbudowie domu po pożarze, co miało zapewnić rodzinie godne warunki życia.

Niestety, pomimo deklaracji chęci współpracy i podjęcia pracy zarobkowej, które Piotr B. złożył jeszcze w lipcu tego roku, jego sytuacja nie uległa poprawie. Sąd nie podjął interwencji, a mężczyzna pracy nie znalazł. Ta tragiczna historia staje się kolejnym, bolesnym przypomnieniem o lukach w systemie wsparcia dla osób z zaburzeniami i ich rodzin.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.