Spis treści
Tragedia na Koronacyjnej w Warszawie
Pod koniec marca 2024 roku funkcjonariusze policji interweniowali w mieszkaniu zlokalizowanym przy ulicy Koronacyjnej w dzielnicy Ursus w Warszawie. Na miejscu zdarzenia odnaleziono ciała czterech osób, w tym dwóch mężczyzn i dwóch kobiet. Przez niemal dwa dni śledczy intensywnie pracowali nad zabezpieczeniem wszelkich śladów, które mogłyby pomóc w ustaleniu przebiegu wydarzeń i tożsamości sprawców.
Niemal natychmiast po odkryciu ciał, jedna osoba została zatrzymana w związku ze sprawą. Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła jej zarzuty. Jak informował prok. Szymon Banna, mężczyzna usłyszał zarzuty dokonania potrójnego zabójstwa.
„Usłyszała ona zarzuty dokonania wspólnie i w porozumieniu ze Zygmuntem M. potrójnego zabójstwa” – mówił wówczas prok. Szymon Banna z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Dowody prokuratury czy były spójne?
Na ostatniej rozprawie, która odbyła się w czwartek 12 lutego w Sądzie Okręgowym w Warszawie, prokuratura przedstawiła swoją argumentację. Podkreślono, że zebrany materiał dowodowy tworzy spójną całość i jednoznacznie wskazuje na współdziałanie oskarżonego Ihora L. z Zygmuntem M. w dokonaniu zbrodni. Prokurator w swojej mowie końcowej stanowczo utrzymywała, iż dowody potwierdzają zarówno winę, jak i sprawstwo oskarżonego.
Zdaniem śledczych, kluczowe w sprawie były między innymi logowania telefonów komórkowych należących do podejrzanych. Dodatkowo, analiza nagrań z monitoringu miejskiego oraz zabezpieczone ślady biologiczne miały potwierdzać obecność i rolę oskarżonego na miejscu tragedii. Wskazywano na te elementy jako fundamenty oskarżenia.
„Stoję na stanowisku, że materiał dowodowy (…) potwierdził zarówno winę, jak i sprawstwo oskarżonego” – podkreślała prokurator.
Jakie ustalenia miała prokuratura?
Prokuratura szczegółowo omówiła dowody, wskazując na 68 połączeń telefonicznych, które miały miejsce między oskarżonym Ihoriem L. a Zygmuntem M. Wskazano również, że Ihor L. był obecny w rejonie stacji BTS obejmującej ulicę Koronacyjną. Według śledczych oskarżony miał przybyć do domu w momencie, gdy teściowie Zygmunta M. udali się do kościoła. Prokuratura utrzymywała, że ofiary doznały wielonarządowych obrażeń zadanych przy użyciu różnych narzędzi, a charakter ran sugerował działanie więcej niż jednej osoby. Pojawił się również wątek tak zwanego „overkillingu”, polegającego na zadawaniu obrażeń nawet po śmierci ofiary.
Szczególnie drastyczny był opis obrażeń jednej z ofiar. Prokurator ujawnił, że rany były rozległe i dotyczyły głowy oraz klatki piersiowej. Finalnie jednak bezpośrednią przyczyną zgonu było uduszenie gwałtowne. Miało ono być spowodowane zadławieniem sztuczną szczęką, którą wepchnięto jej do gardła, co wskazuje na wyjątkową brutalność sprawców. Ten element śledztwa szczególnie wstrząsnął opinią publiczną i przedstawicielami sądu.
„Obrażenia były także wielonarządowe w zakresie głowy i klatki piersiowej. Natomiast przyczyną zgonu było uduszenie gwałtowne, spowodowane zadławieniem sztuczną szczęką, którą wepchnięto jej do gardła” – opisywał ślady prokurator.
Obrona Ihora L. Jaka była jej wersja?
Obrona Ihora L. stanowczo odrzuciła przedstawioną przez prokuraturę wersję wydarzeń. Mecenas Piotr Mrowiński argumentował, że teza o udziale dwóch sprawców nie jest w pełni zgodna z opiniami biegłych sądowych. Podkreślał, że choć prokuratura jest przekonana o współudziale, eksperci mają odmienne zdanie. To stanowiło kluczowy punkt w strategii obrony, podważający jednolity obraz dowodowy.
Obrońca wskazywał również na brak jednoznacznych śladów materialnych, które mogłyby bezpośrednio przypisać oskarżonemu udział w zabójstwach. Podkreślał, że sama obecność Ihora L. w okolicy miejsca zdarzenia nie dowodzi jego bezpośredniego udziału w zbrodniach. Według mecenasa Mrowińskiego, istniał alternatywny scenariusz wydarzeń, w którym oskarżony mógł jedynie odebrać określone przedmioty z domu, bez uczestnictwa w samych aktach przemocy. Taka interpretacja miała na celu zdyskredytowanie wniosków prokuratury o współsprawstwie.
„Pani prokurator twierdzi, że nie ma innej możliwości niż udział dwóch sprawców. Biegli sądzą inaczej” – mówił mecenas Piotr Mrowiński.
Uzasadnienie wyroku Sądu Okręgowego
W uzasadnieniu wyroku Sąd Okręgowy w Warszawie szczegółowo odniósł się do tła wydarzeń, wskazując na istniejące konflikty rodzinne oraz skomplikowane relacje między uczestnikami tragicznego zdarzenia. Sędzia Izabela Ledzion podkreśliła, że inicjatorem brutalnego planu był Zygmunt M., który czuł się pokrzywdzony w relacjach z rodziną. Mimo braku bezpośrednich świadków zdarzenia, sąd uznał, że analiza połączeń telefonicznych, logowań oraz śladów biologicznych pozwoliła na ustalenie obecności oskarżonego na miejscu zbrodni, co miało kluczowe znaczenie dla wyroku.
Sąd uznał również, że kluczowe dowody obejmowały obecność DNA jednej z pokrzywdzonych kobiet na odzieży oskarżonego Ihora L. oraz precyzyjnie odtworzoną chronologię zdarzeń. Ta chronologia została zrekonstruowana na podstawie nagrań z monitoringu oraz szczegółowych danych telekomunikacyjnych. W ocenie sądu, wszystkie te dowody tworzyły logiczny łańcuch poszlak, który jednoznacznie wskazywał na współudział Ihora L. w potrójnym zabójstwie, co stanowiło podstawę do skazania.
„Nie mamy bezpośrednich świadków zdarzenia. Nikt nam nie powie, jaka była jego rola (…) Wiemy, że tam był” – podkreśliła sędzia Izabela Ledzion.
Jaki wyrok usłyszał Ihor L.?
Po wielomiesięcznym procesie sądowym Sąd Okręgowy w Warszawie ogłosił wyrok w sprawie potrójnego zabójstwa w Ursusie. Sąd uznał Ihora L. za winnego zarzucanych mu czynów. Przyjęto, że działał on wspólnie i w porozumieniu ze Zygmuntem M., który według śledczych był głównym inicjatorem zbrodni. Wyrok dla Ihora L. to 25 lat pozbawienia wolności za udział w trzech zabójstwach.
Sąd wliczył na poczet orzeczonej kary cały okres, który oskarżony spędził w areszcie tymczasowym przed wydaniem wyroku. Orzeczenie to kończy jeden z najgłośniejszych procesów dotyczących brutalnych zbrodni w Warszawie w ostatnich latach, podkreślając skuteczność prokuratury w zebraniu dowodów poszlakowych. Wyrok jest prawomocny, chyba że zostanie złożona apelacja.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.