Spis treści
Historia parafii Dziesiąta
Kościół przy ulicy Władysława Kunickiego w Lublinie stoi w dzielnicy „Dziesiąta”, która była planowana jako miasto-ogród jeszcze przed wojną. Pierwszy drewniany budynek świątyni powstał w 1934 roku, a później został rozebrany i przeniesiony do Pilaszkowic. Na jego miejsce, w 1985 roku, wzniesiono obecny kościół z cegieł i betonu, który wydawał się odporny na wszelkie zagrożenia. Nowa konstrukcja miała zapewnić trwałość i bezpieczeństwo wiernym przez wiele lat.
Wydarzenie z 25 grudnia 2023 roku zaskoczyło mieszkańców Lublina. Osiemdziesięcioletni państwo Anna i Ryszard Kargulowie, którzy w tej świątyni przyjęli chrzest, pierwszą komunię świętą, a nawet poznali się ponad 60 lat temu, z trudem przyjmują to, co się stało. Parafia Najświętszego Serca Jezusowego stanowiła dla nich i wielu innych ważną część życia. Wspólnie z synami pomagali budować ten ceglany kościół.
"Patrzymy, patrzymy i wciąż nie wierzymy. To piękna i bardzo ważna dla nas część życia" - państwo Anna i Ryszard Kargulowie, oboje po osiemdziesiątce, wtuleni w siebie w ciszy przyglądają się temu, co z niego zostało. Tylko mocniejszy uścisk rąk, jaki sobie dali, tylko łza gdzieś w kąciku oczu świadczy o tym, co czują oni i zapewne wiele, wiele osób mieszkających w tej dzielnicy.
Akcja ratunkowa strażaków
Ogień w kościele w Lublinie pojawił się przed godziną 7 rano w Boże Narodzenie. Kłęby dymu wydobywające się z okolic dachu świątyni szybko zauważył jeden z mieszkańców, co pozwoliło na szybką interwencję. Księża natychmiast wyprowadzili wiernych znajdujących się wewnątrz budynku, zapobiegając większej tragedii. Na miejsce zdarzenia momentalnie przybyły liczne zastępy straży pożarnej.
W kulminacyjnym momencie, w akcji gaśniczej brało udział 37 zastępów strażaków, co przekłada się na prawie 200 osób. Ratownicy zmagali się z ogniem pożerającym dach i poddasze, pracując w ekstremalnych warunkach – przy 12-stopniowym mrozie, na wysokości ponad 20 metrów. W akcji pomagali druhowie nie tylko z Lublina, ale także z okolicznych miejscowości, a nawet z Puław i Warszawy.
Zakończenie działań gaśniczych
Ogień udało się opanować około godziny 12:40 w dniu pożaru. Proces dogaszania i ciągłego monitorowania, czy nie pojawiają się nowe zarzewia ognia, trwał do wczesnych godzin porannych 26 grudnia. Wtedy to oficjalnie zakończono akcję gaśniczą, co pozwoliło na ocenę wstępnych zniszczeń. Działania te wymagały ogromnego zaangażowania służb ratunkowych przez wiele godzin.
Pomimo tragedii, wydarzenie to uwydatniło siłę wspólnoty i wiary. Jeszcze w trakcie trwania akcji ratunkowej, strażakom i wiernym udało się wynieść większość wyposażenia kościoła, w tym tabernakulum. Już 26 grudnia msze święte odbywały się w domu parafialnym, w dwóch specjalnie przygotowanych salach, co świadczyło o determinacji w kontynuowaniu życia religijnego. Parafianie wykazali niezwykłą solidarność w obliczu kryzysu.
"Nie prosiłem was o nic przez 15 lat. Teraz muszę to zrobić" - mówił na mszy o 10 rano ks. dr Waldemar Sądecki, proboszcz parafii. Spokojnym głosem, może trochę smutny, ale całkowicie pewnym tego, że się uda.
Proboszcz apeluje o pomoc
Ksiądz dr Waldemar Sądecki, proboszcz Parafii Najświętszego Serca Jezusowego, jest postrzegany przez parafian jako duchowny aktywny i skuteczny w działaniu. Parafianie szeptali, że "jak nie on to kto", wskazując na jego zdolność do realizacji trudnych przedsięwzięć, jak np. zapewnienie transportu miejskimi autobusami dla starszych osób na niedzielne msze święte. Jego postawa budzi zaufanie i nadzieję na szybką odbudowę świątyni.
Straty po pożarze są ogromne, jak podkreślił ks. Sądecki w rozmowie z "Super Expressem". Budynek kościoła grozi zawaleniem, co uniemożliwia jego bezpieczne oględziny. Całkowitemu zniszczeniu uległ dach i poddasze, a najprawdopodobniej także organy. Dokładna skala zniszczeń zostanie oceniona przez specjalistów po zabezpieczeniu konstrukcji.
Jak wesprzeć odbudowę?
Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski zaoferował już pomoc w odbudowie spalonego kościoła. Akcję wsparcia zainicjowała również lubelska Kuria Metropolitalna. Proboszcz ks. dr Waldemar Sądecki wyraźnie zaznaczył, że parafia nie będzie prowadzić zbiórek po domach ani w Internecie. Duchowny podkreślił, że pomoc finansową można wpłacać na konto parafii lub dostarczyć gotówką do kancelarii.
Parafianka Joanna Sadowska-Mazuryk, która w kościele przeżywała chrzest, Pierwszą Komunię Świętą oraz ślub, wyraziła pewność, że wszystko pomyślnie się zakończy. Opisała świątynię jako "święte i cudowne miejsce", co odzwierciedla głębokie emocje wielu wiernych. Lokalna społeczność wykazuje silne poczucie przynależności i gotowość do wspierania procesu odbudowy.
"To święte i cudowne miejsce, wszyscy to przeżywamy" - mówi Joanna Sadowska-Mazuryk.
Przyszłość lubelskiej świątyni
Na ten moment nie jest znana konkretna data ani sposób, w jaki budynek kościoła zostanie przywrócony do użytku wiernych. Specjaliści muszą ocenić stan konstrukcji i zdecydować o zakresie niezbędnych prac. Możliwa jest nawet częściowa rozbiórka uszkodzonych elementów świątyni.
Mimo niepewności co do przyszłości, wspólnota parafialna zjednoczyła się w obliczu tragedii. Działania proboszcza i wsparcie ze strony władz oraz Kurii Metropolitalnej dają nadzieję na pomyślne przezwyciężenie trudności. Parafianie wierzą, że kościół Najświętszego Serca Jezusowego zostanie odbudowany.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.