Pożar na Białołęce. Co działo się w kabinie dźwigu?

2026-03-18 18:20

W środę, 18 marca, na terenie budowy budynku mieszkalnego przy ulicy Portowej na warszawskiej Białołęce wybuchł groźny pożar elewacji. Kłęby czarnego dymu były widoczne z dużej odległości, a świadkowie relacjonowali serię wybuchów. W dramatycznych okolicznościach operator dźwigu został uwięziony na wysokościach i musiał walczyć o życie. Ostatecznie, po akcji ratunkowej, mężczyzna trafił do szpitala, wykazując osłabienie i lekkie oparzenia dłoni.

Na pierwszym planie widoczny jest wysoki żuraw budowlany w kolorze żółto-czarnym, z długim ramieniem rozciągającym się w prawo, a pod nim częściowo zbudowane, ciemne szkielety kilku budynków. Horyzont dominuje jasne, zachodzące słońce, które tworzy rozmyty, pomarańczowo-szary pas światła, rozciągający się przez środek nieba. Pozostała część nieba jest szarawa, a krajobraz poniżej, po lewej stronie, ukazuje ciemne, niewyraźne zarysy drzew i terenu budowy. Elementy konstrukcyjne budynków, takie jak wystające pręty zbrojeniowe i ramy, są wyraźnie widoczne w ciemnej sylwetce.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie widoczny jest wysoki żuraw budowlany w kolorze żółto-czarnym, z długim ramieniem rozciągającym się w prawo, a pod nim częściowo zbudowane, ciemne szkielety kilku budynków. Horyzont dominuje jasne, zachodzące słońce, które tworzy rozmyty, pomarańczowo-szary pas światła, rozciągający się przez środek nieba. Pozostała część nieba jest szarawa, a krajobraz poniżej, po lewej stronie, ukazuje ciemne, niewyraźne zarysy drzew i terenu budowy. Elementy konstrukcyjne budynków, takie jak wystające pręty zbrojeniowe i ramy, są wyraźnie widoczne w ciemnej sylwetce.

Groźny pożar na Białołęce

W środę, 18 marca, po południu wybuchł **pożar na terenie budowy budynku mieszkalnego** zlokalizowanego przy ulicy Portowej na warszawskiej Białołęce. Ogień objął elewację powstającego obiektu, a kłęby czarnego dymu były widoczne z odległości wielu kilometrów, co wzbudziło zaniepokojenie mieszkańców. Zdarzenie to wymagało natychmiastowej interwencji służb ratunkowych.

Świadkowie zdarzenia relacjonowali dramatyczny rozwój sytuacji, wskazując na szybkie rozprzestrzenianie się ognia i towarzyszący mu gęsty dym. „Jak przyjechałem, to dopiero zaczął się palić. To był czarny, bardzo duży dym – aż nie było widać miejsca, w którym siedzi operator dźwigu” – mówił jeden z nich. **Gęsta zasłona dymu utrudniała ocenę sytuacji** i dostęp do uwięzionego mężczyzny.

Operator dźwigu uwięziony w kabinie

Najbardziej krytyczne chwile dotyczyły operatora dźwigu budowlanego, który w momencie wybuchu pożaru znajdował się w swojej kabinie na wysokości. Świadkowie na bieżąco obserwowali rozwój wypadków, widząc mężczyznę wewnątrz. „On tam jest, nic mu się nie stało, bo widać, że się porusza, ale na pewno jest zadymiony i słabo z nim, bo teraz próbują go stamtąd ściągnąć” – przekazywał naoczny świadek. **Sytuacja operatora była niezwykle niebezpieczna**, a jego ewakuacja stanowiła priorytet dla służb.

Na miejsce zdarzenia szybko skierowano liczne zastępy Państwowej Straży Pożarnej, które podjęły działania ratunkowe. Strażacy, wykorzystując specjalistyczny sprzęt, w tym wysięgniki, zdołali dotrzeć do uwięzionego mężczyzny. Po uzyskaniu do niego dostępu, **ratownicy niezwłocznie podali operatorowi tlen**, aby zminimalizować skutki zatrucia dymem i zapewnić mu podstawową pomoc medyczną jeszcze przed ewakuacją na ziemię.

"Operator dźwigu, osłabiony i z lekkimi oparzeniami dłoni wyszedł z kabiny o własnych siłach, ale trafił do szpitala" - przekazała rzecznik prasowa Mazowieckiego Komendanta Wojewódzkiego PSP mł. kpt. Karolina Jaworska.

Konieczność hospitalizacji operatora dźwigu

Po zakończeniu skomplikowanej akcji ratunkowej, operator dźwigu, pomimo iż opuścił kabinę o własnych siłach, został natychmiast przewieziony do szpitala. Jego stan wymagał oceny medycznej ze względu na **osłabienie oraz lekkie oparzenia dłoni**, które były bezpośrednim skutkiem ekspozycji na ogień i dym. Mężczyzna otrzymał niezbędną pomoc medyczną na miejscu, a następnie dalszą opiekę w placówce.

W związku z pożarem i zagrożeniem, z terenu budowy ewakuowano łącznie 20 pracowników, co zapewniło ich bezpieczeństwo. Dodatkowo, dwie osoby znajdujące się w sąsiednim obiekcie również zostały prewencyjnie ewakuowane. Na miejsce zdarzenia, aby opanować sytuację i przeprowadzić akcję ratunkową, **zadysponowano dziewięć zastępów straży pożarnej**, co świadczy o skali i powadze incydentu.

Przyczyny i dogaszanie pożaru elewacji

Działania straży pożarnej skupiały się na szybkim zlokalizowaniu źródła ognia i jego ugaszeniu, aby zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu. Po godzinie 15 asp. Łukasz Wujek z miejskiej straży pożarnej poinformował, że **zarzewie pożaru zostało skutecznie zlokalizowane**. Następnie rozpoczęto intensywne prace dogaszające, mające na celu całkowite wyeliminowanie wszelkich ognisk zapalnych na elewacji budynku.

Wstępne ustalenia dotyczące przyczyn pożaru wskazują na możliwość zapoczątkowania ognia na niższych kondygnacjach obiektu. Świadek zdarzenia sugerował, że **pożar mógł rozpocząć się na dole budynku i rozprzestrzenić się z powodu wybuchu butli**. Budynek był w fazie wznoszenia, co mogło oznaczać obecność wielu materiałów łatwopalnych i butli gazowych na placu budowy.

"Ogień zaczął się palić na dole, wybuchły butle. To jest świeżo budowany blok, prawdopodobnie było tam dużo butli i od tego wszystko się zaczęło. Najpierw pojawił się dym, a potem wybuchy – wybuchało bardzo dużo butli" – mówił mężczyzna naszemu reporterowi.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.