Pożar w Kaletach pochłonął życie kobiety. Co dokładnie stało się w feralną noc?

2026-02-19 15:52

Tragiczny pożar w Kaletach, przy ulicy księdza Drozdka, wstrząsnął lokalną społecznością. W środowy wieczór płomienie strawiły dom, w którym samotnie mieszkała 67-letnia kobieta. Niestety, mimo szybkiej akcji straży pożarnej, los okazał się bezlitosny. Śledczy badają teraz każdą możliwą przyczynę tego dramatycznego zdarzenia, które pozostawiło wiele pytań.

Pionowa, prostokątna ściana z bloków, widoczna z przodu, jest rozświetlona przez ukośny promień słońca. Promień biegnie od lewego górnego rogu w dół, na prawo, przecinając ścianę na dwie części: lewą, oświetloną, o barwie beżowo-brązowej, i prawą, pogrążoną w ciemnym cieniu. Oświetlona część ściany ma ziarnistą teksturę, z widocznymi drobnymi nierównościami i ciemnymi plamkami. Wzdłuż środka ściany biegną poziome linie fug między blokami, widoczne zarówno w jasnej, jak i ciemnej części, natomiast pionowe linie są mniej wyraźne. Na granicy cienia i światła widać poszarpaną krawędź.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Pionowa, prostokątna ściana z bloków, widoczna z przodu, jest rozświetlona przez ukośny promień słońca. Promień biegnie od lewego górnego rogu w dół, na prawo, przecinając ścianę na dwie części: lewą, oświetloną, o barwie beżowo-brązowej, i prawą, pogrążoną w ciemnym cieniu. Oświetlona część ściany ma ziarnistą teksturę, z widocznymi drobnymi nierównościami i ciemnymi plamkami. Wzdłuż środka ściany biegną poziome linie fug między blokami, widoczne zarówno w jasnej, jak i ciemnej części, natomiast pionowe linie są mniej wyraźne. Na granicy cienia i światła widać poszarpaną krawędź.

Spokój przerwany dymem z pożaru

Mieszkańcy ulicy księdza Drozdka w Kaletach z pewnością nie spodziewali się, że zwyczajny środowy wieczór, 18 lutego, przerodzi się w koszmar. Około godziny 20:00 z jednego z domów jednorodzinnych zaczął wydobywać się gęsty dym, co natychmiast zaalarmowało sąsiadów. Szybka reakcja świadków i zgłoszenie na policję okazały się kluczowe, bo sytuacja od początku wyglądała na wyjątkowo groźną.

Podejrzenia, że w środku płonącego budynku ktoś może być uwięziony, sprawiły, że każda sekunda miała znaczenie. Podobne dramatyczne scenariusze nieraz rozgrywały się już w Polsce, gdzie samotne osoby ginęły w pożarach, zanim pomoc dotarła na miejsce. Tarnogórska policja potwierdziła, że zgłoszenie o pożarze od przerażonych sąsiadów natychmiast uruchomiło całą maszynę ratunkową.

Walka z żywiołem i dramatyczne odkrycie

Na miejsce zdarzenia w Kaletach pospiesznie dotarły jednostki straży pożarnej z OSP Kalety, OSP Żyglinek oraz strażacy z Tarnowskich Gór, wspierani przez patrole policji i zespoły ratownictwa medycznego. Rozpoczęła się zacięta walka z ogniem, który bezlitośnie trawił budynek. Ratownicy walczyli o każdą minutę, mając nadzieję, że uda im się ocalić potencjalne ofiary.

Gdy w końcu udało się opanować płomienie, a dym nieco się rozwiał, druhowie weszli do środka, by przeszukać pogorzelisko. Niestety, ich najgorsze przypuszczenia okazały się prawdziwe – na drugiej kondygnacji domu odnaleziono ciało 67-letniej kobiety, która, jak ustalono, mieszkała tam samotnie. Smutku dopełniło znalezienie dwóch martwych psów, o czym poinformowało Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach.

Kto zbada okoliczności tej tragedii?

Pytanie, które teraz nurtuje wszystkich, brzmi: co było przyczyną tego niszczycielskiego pożaru w Kaletach? Na obecnym etapie śledztwa przyczyny pojawienia się ognia pozostają owiane tajemnicą. Sprawą z urzędu zajęli się policjanci, którzy działają pod ścisłym nadzorem prokuratora.

Do zespołu badającego przyczyny tragedii dołączył również biegły z zakresu pożarnictwa, którego ekspertyza będzie kluczowa dla odtworzenia przebiegu zdarzeń. Prokurator, który przybył na miejsce tragedii, zlecił niezwłoczne przeprowadzenie sekcji zwłok kobiety, co ma rzucić światło na dokładne okoliczności jej śmierci. To standardowa procedura, mająca na celu rozwianie wszelkich wątpliwości i ustalenie, czy na pewno był to nieszczęśliwy wypadek.

Czy można było uniknąć fatalnych skutków?

Tragedie takie jak ta w Kaletach często rodzą pytanie o systemy bezpieczeństwa i świadomość zagrożeń pożarowych. Czy w domu były sprawne czujki dymu? Czy sąsiedzi, mimo szybkiej reakcji, mogli zareagować jeszcze wcześniej? To pytania, na które śledczy będą musieli znaleźć odpowiedź, analizując każdy detal zdarzenia.

Śmierć 67-letniej kobiety i jej zwierząt domowych to bolesne przypomnienie o tym, jak brutalny potrafi być żywioł ognia, zwłaszcza gdy ofiara jest sama w obliczu zagrożenia. Wszyscy z niecierpliwością czekają na oficjalne ustalenia prokuratury, które pozwolą zrozumieć, co dokładnie wydarzyło się tego tragicznego wieczoru w Kaletach.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.