Pożar w Płocku zabrał życie. Czego nie wiedziała ofiara o biokominku?

2026-01-14 10:14

Płockiem wstrząsnęła niewyobrażalna tragedia. Pożar, który wybuchł w mieszkaniu przy ulicy 3 Maja, doprowadził do śmierci Anny B., osieracając dwie córki. Mieszkańcy miasta oraz internauci spontanicznie ruszyli z pomocą dla rodziny, która w jednej chwili straciła cały dorobek życia. To zdarzenie ponownie otwiera dyskusję o bezpieczeństwie domowych urządzeń, zwłaszcza tych pozornie niegroźnych, jak biokominki. Tragedia ta poruszyła serca wielu osób.

Płytki chodnikowe o ciemnoszarym kolorze z widocznym łączeniem dominują pierwszy plan zdjęcia. Na powierzchni chodnika unosi się delikatna, mleczna mgiełka lub dym, która rozlewa się po całej szerokości kadru, stając się jaśniejsza i bardziej rozproszona w jego dolnej części, a także odbijając światło. Tło jest mocno rozmyte, przedstawiając niewyraźne zarysy budynków o jasnych fasadach, z widocznym mocnym źródłem światła w centralnej górnej części, sugerującym słońce lub jasne niebo.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Płytki chodnikowe o ciemnoszarym kolorze z widocznym łączeniem dominują pierwszy plan zdjęcia. Na powierzchni chodnika unosi się delikatna, mleczna mgiełka lub dym, która rozlewa się po całej szerokości kadru, stając się jaśniejsza i bardziej rozproszona w jego dolnej części, a także odbijając światło. Tło jest mocno rozmyte, przedstawiając niewyraźne zarysy budynków o jasnych fasadach, z widocznym mocnym źródłem światła w centralnej górnej części, sugerującym słońce lub jasne niebo.

Pożar w Płocku śmierć Anny B.

Tragiczne wiadomości nadeszły z Płocka w poniedziałek, 12 stycznia, kiedy to organizatorzy zbiórki wspierającej rodzinę, Daniel Żołek i Piotr Siwski, poinformowali o śmierci pani Anny B. Ta wiadomość wstrząsnęła lokalną społecznością, a słowa Piotra Siwskiego w mediach społecznościowych przypomniały wszystkim o wyjątkowej osobie, którą była zmarła. Jej odejście stanowi ogromną stratę dla bliskich i wszystkich, którzy mieli przyjemność ją znać.

Pani Anna B. była matką dwóch córek, a jej nagła śmierć w wyniku pożaru pozostawiła je bez matki i pozbawiła rodzinę całego dobytku. Wspólnota internetowa i mieszkańcy Płocka natychmiastowo zareagowali, uruchamiając zbiórkę pieniędzy, aby pomóc osieroconym dzieciom w tak dramatycznym czasie. To pokazuje siłę solidarności w obliczu tak wielkiego nieszczęścia, które dotknęło rodzinę.

"Każdy, kto znał Anię, zapamięta ją jako osobę niezwykle empatyczną, towarzyską, otwartą, pracowitą i chętną do niesienia pomocy - przekazała szefowa pani Ani".

Co stało się przy 3 Maja?

Do dramatycznego zdarzenia doszło we wtorek, 6 stycznia, kiedy to w bloku przy ulicy 3 Maja w Płocku wybuchł pożar, który szybko ogarnął całe mieszkanie. Ogień, którego płomienie buchały przez okno, pozostawił po sobie jedynie zgliszcza i zniszczenia, zmuszając rodzinę do natychmiastowej ewakuacji. Pani Anna B. przebywała w domu sama, podczas gdy jej mąż był w pracy, a młodsza córka u koleżanki.

Według nieoficjalnych doniesień, tragiczny pożar mógł być spowodowany wybuchem biokominka, co ponownie budzi pytania o bezpieczeństwo tych popularnych urządzeń. Organizatorzy zbiórki podkreślali, że mieszkanie zostało doszczętnie spalone, a rodzina straciła dostęp do swojego domu, co znaczy, że nie mają gdzie wracać. W ciągu zaledwie tygodnia zebrano ponad 100 tysięcy złotych, co świadczy o ogromnym wsparciu.

"Mieszkanie spłonęło doszczętnie, zostało objęte całe ogniem. Rodzina na ta chwilę nie ma dostępu do mieszkania"

Śledztwo prokuratury w sprawie pożaru.

Płocka prokuratura niezwłocznie wszczęła śledztwo w sprawie tragicznego pożaru, aby wyjaśnić wszystkie okoliczności, które doprowadziły do śmierci pani Anny B. Ofiara została zidentyfikowana jako osoba zamieszkująca spalone mieszkanie, co jest kluczowe dla dalszych działań. Śledczy oczekują na pełną dokumentację medyczną oraz opinię pośmiertną, które mają rzucić światło na przyczyny zgonu, choć na ich sporządzenie trzeba będzie poczekać kilka tygodni.

Postępowanie zostało wszczęte w poniedziałek, 12 stycznia, i dotyczy nieumyślnego spowodowania pożaru, który zagroził życiu i zdrowiu wielu osób, a w konsekwencji doprowadził do śmierci jednej osoby. Prokurator Bartosz Maliszewski z Prokuratury Okręgowej w Płocku podkreślił, że czynności prowadzone są w kierunku czynu z art. 163 § 1 pkt 1 k.k. w związku z art. 163 § 3 i § 4 k.k. To oznacza, że sprawa traktowana jest z najwyższą powagą.

"- Ofiara śmiertelna została zidentyfikowana jako osoba zamieszkująca lokal, w którym doszło do pożaru. Prokuratura wystąpi o pełną dokumentację medyczną oraz opinię pośmiertną. Na jej sporządzenie trzeba będzie poczekać kilka tygodni -" przekazał "SE" prok. Bartosz Maliszewski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku.

"- W poniedziałek, 12 stycznia, wszczęto śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania pożaru zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób, w wyniku którego zmarła jedna osoba. Postępowanie prowadzone jest w kierunku czynu z art. 163 § 1 pkt 1 k.k. w związku z art. 163 § 3 i § 4 k.k. -" dodał prokurator.

Czy biokominek był przyczyną tragedii?

Mimo początkowych nieoficjalnych doniesień wskazujących na biokominek jako potencjalne źródło ognia, służby na razie nie potwierdzają tej wersji wydarzeń. Śledztwo jest w toku, a na miejscu zdarzenia przeprowadzono już szczegółowe czynności procesowe z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa. Ich celem jest zebranie wszelkich dowodów, które pozwolą ustalić rzeczywistą przyczynę wybuchu ognia.

Obecnie biegły nie wskazał jeszcze jednoznacznej przyczyny pożaru, co oznacza, że wszelkie spekulacje są przedwczesne. Dopiero po sporządzeniu oficjalnej opinii, która może potrwać jeszcze jakiś czas, będzie możliwe precyzyjne ustalenie źródła oraz pełnych okoliczności powstania ognia. To standardowa procedura, która ma na celu wykluczenie wszelkich błędów.

"- Na miejscu zdarzenia przeprowadzono czynności procesowe z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa. Na obecnym etapie nie wskazał on jednoznacznej przyczyny pożaru. Dopiero sporządzenie oficjalnej opinii biegłego pozwoli ustalić źródło oraz okoliczności powstania ognia -" słyszymy.

Akcja ratunkowa w płockim bloku.

Wieczorem 6 stycznia, kiedy ogień trawił mieszkanie przy ulicy 3 Maja, służby ratunkowe przeprowadziły zakrojoną na szeroką skalę akcję ratunkową. Na miejsce natychmiast skierowano liczne zastępy straży pożarnej, policję, zespoły ratownictwa medycznego, straż miejską oraz służby energetyczne, które szybko zorganizowały pomoc. Z daleka było widać płomienie wydobywające się z okien drugiego piętra, co świadczyło o sile ognia.

Państwowa Straż Pożarna w Płocku poinformowała, że po przybyciu na miejsce zastano "w pełni rozwinięty pożar mieszkania na drugim piętrze", co potwierdzało dramatyzm sytuacji. W wyniku pożaru przeprowadzono ewakuację 26 osób z zagrożonego budynku, a pięć z nich, głównie z objawami zatrucia dymem, trafiło do szpitala na obserwację i dalsze leczenie. To świadczy o skali zagrożenia, jakie niosła ze sobą ta tragedia.

"Po przybyciu na miejsce zastaliśmy w pełni rozwinięty pożar mieszkania na drugim piętrze budynku. Płomienie wydobywały się przez okno. Przeprowadzono ewakuację 26 osób, z czego 5 osób zostało przewiezionych do szpitala" – informowała Państwowa Straż Pożarna w Płocku.

Mieszkańcy Płocka bez dachu nad głową?

Łącznie z budynku ewakuowano ponad 30 osób z sąsiednich mieszkań, co pokazuje, jak poważne było zagrożenie dla całego bloku. Poszkodowani, którzy trafili do szpitala, zmagali się z objawami zatrucia dymem, co jest częstym skutkiem takich zdarzeń. Dla mieszkańców, którzy stracili dostęp do swoich domów, podstawiono autokar, gdzie mogli się ogrzać i bezpiecznie przeczekać rozwój sytuacji, co było niezwykle ważne w zimowy wieczór.

Część lokatorów zdecydowała się szukać schronienia u rodziny, inni skorzystali z pomocy oferowanej przez miasto, co świadczy o zorganizowanym wsparciu lokalnych władz. Około godziny 21 mieszkańcy klatek numer 1 i 3 mogli wrócić do swoich mieszkań, natomiast klatka, w której doszło do pożaru, została wyłączona z użytkowania. Mieszkanie, w którym wybuchł pożar, zabezpieczono do dalszych czynności śledczych, a okoliczności zdarzenia są wciąż wyjaśniane przez funkcjonariuszy.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.