Pracownia Zagoździński triumfuje w plebiscycie. Czy to nadal ten sam legendarny smak?

2026-02-12 7:18

Pracownia Cukiernicza „Zagoździński” po raz kolejny udowadnia, że tradycja ma moc. Czytelnicy „Super Expressu” i se.pl zadecydowali, przyznając jej tytuł „Super Pączka 2026”. To właśnie przy ulicy Górczewskiej, gdzie od dekad warszawiacy ustawiają się w gigantycznych kolejkach, bije serce legendarnego Tłustego Czwartku, oferując pączki, które są czymś więcej niż tylko słodką przekąską. To symbol historii i niezmiennej receptury, który przetrwał pokolenia i wciąż rozpala zmysły.

Grupa puszystych pączków z dziurką, obficie posypanych białym cukrem pudrem, ułożona jest na drewnianej tacy. Pączki mają złocistobrązową skórkę i jaśniejsze, kremowe brzegi, a ich otwory są wyraźnie widoczne. Niektóre pączki są lekko rozmazane, inne ostre i stanowią centralny punkt kompozycji. Cukier puder jest rozsypany także na brzegach drewnianej tacy.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Grupa puszystych pączków z dziurką, obficie posypanych białym cukrem pudrem, ułożona jest na drewnianej tacy. Pączki mają złocistobrązową skórkę i jaśniejsze, kremowe brzegi, a ich otwory są wyraźnie widoczne. Niektóre pączki są lekko rozmazane, inne ostre i stanowią centralny punkt kompozycji. Cukier puder jest rozsypany także na brzegach drewnianej tacy.

Wolskie pączki królują nieprzerwanie

Plebiscyt „Super Expressu” nie pozostawił złudzeń – Pracownia Cukiernicza „Zagoździński” z ulicy Górczewskiej po raz kolejny zdobyła tytuł „Super Pączka 2026”. To nic zaskakującego dla tych, którzy od lat z pietyzmem kultywują Tłusty Czwartek w Warszawie, a szczególnie na Woli, gdzie ta cukiernia to prawdziwa instytucja. Wygrana tylko potwierdza ugruntowaną pozycję miejsca, które dla wielu jest synonimem tradycyjnego smaku.

Choć co roku pojawiają się nowe propozycje i modne smaki, to właśnie klasyka triumfuje, udowadniając, że jakość i wierność recepturze wciąż są w cenie. W czasach, gdy wszystko zmienia się w zawrotnym tempie, warszawiacy wciąż cenią sobie tę swoistą kulinarną stałość. Kolejki po pączki z Górczewskiej to już wręcz rytuał, który zapowiada nadchodzący Tłusty Czwartek.

Tak to trwa od 101 lat. Czwarte pokolenie, a kolejne już się szykuje do pracy. Ta sama receptura na prawdziwe ciasto drożdżowe. Każdego pączka z marmoladą trzeba zawinąć ręcznie. Mamy dwie patelnie, na jedną wchodzi 50 pączków, na drugą 30. To taka tradycja rodzinna, bardzo mocno zakorzeniona − mówiła „Super Expressowi” właścicielka pracowni Sylwia Kamińska, która z rąk dziennikarzy „SE” przejęła pamiątkowy dyplom.

Czym Zagoździński wyróżnia się na tle innych?

W dobie masowej produkcji i eksperymentów kulinarnych, Pracownia Zagoździński w Warszawie pozostaje wierna swoim korzeniom, co zdaje się być kluczem do jej niezmiennego sukcesu. Na ścianach niewielkiej cukierni na Górczewskiej wisi już wiele trofeów i dyplomów, a każdy z nich świadczy o uznaniu. Jednak to nie zaszczytne tytuły, lecz niekończące się kolejki klientów są prawdziwym miernikiem jakości.

Już w przeddzień Tłustego Czwartku, warszawiacy cierpliwie stali w ogonku nawet dwie godziny, by zdobyć upragnione pączki. Prognozy na sam czwartek są jeszcze bardziej spektakularne – pierwsi chętni pojawią się o 4 rano, co stało się corocznym, spektakularnym widowiskiem. Ten fenomen świadczy o czymś więcej niż tylko o smaku – to kultura i przywiązanie do tradycji, które pociągają za sobą tłumy.

Historia pączków na ulicy Wola

Dzieje Pracowni Cukierniczej Zagoździński to fascynująca podróż przez wiek, która rozpoczęła się w 1925 roku. Pierwszy Zagoździński otworzył cukiernię przy Wolskiej 53, by później przenieść ją na Wolską 66. Niestety, burzliwe wydarzenia historii, w tym Powstanie Warszawskie, nie oszczędziły rodzinnego interesu, kiedy to dom spłonął w gruzach miasta. Mimo trudności, determinacja rodziny pozwoliła na odbudowę działalności praktycznie od zera, co jest świadectwem ich niezwykłej pasji.

Po wojnie, z ogromnym zapałem, rodzina Zagoździńskich podniosła się z ruin, a w 1973 roku nastąpił kolejny przełom. Pracownia przeniosła się na Górczewską, a produkcja została ściśle wyspecjalizowana – wyłącznie w pączkach. Ten odważny krok okazał się strzałem w dziesiątkę, czyniąc pączki ich absolutnym znakiem rozpoznawczym i budując legendę miejsca, które dziś znamy. To właśnie dzięki tej odwadze i koncentracji na jednym produkcie Zagoździński stał się ikoną pączków w Warszawie.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.