Prezydenckie plany po wyborach. Komu Duda chciał powierzyć kluczową misję?

2025-12-25 5:04

Po burzliwych wyborach parlamentarnych w 2023 roku, kiedy władza ostatecznie przeszła w ręce ekipy Donalda Tuska, przez dwa tygodnie ster rządów dzierżył gabinet Mateusza Morawieckiego. Okazuje się jednak, że prezydent Andrzej Duda, zanim powierzył misję tworzenia rządu Mateuszowi Morawieckiemu, rozważał zupełnie zaskakującego kandydata. Szczegóły tych zakulisowych rozmów ujawnia jego książka, rzucając nowe światło na polityczne decyzje tamtego okresu i pokazując, jak blisko Polska była innego scenariusza.

Na brązowym, błyszczącym blacie stołu leżą okulary w ciemnej, grubej oprawie. Okulary spoczywają na zamkniętej, czarnej książce z jasnymi stronami. Po prawej stronie książki, bliżej krawędzi blatu, znajduje się czarny długopis ze złotymi elementami. W tle widać niewyraźną postać osoby w ciemnym garniturze i białej koszuli, której dłonie są złożone na wysokości klatki piersiowej. Za postacią widoczne są rozmyte, pionowe, jasnoszare kształty, prawdopodobnie okien.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na brązowym, błyszczącym blacie stołu leżą okulary w ciemnej, grubej oprawie. Okulary spoczywają na zamkniętej, czarnej książce z jasnymi stronami. Po prawej stronie książki, bliżej krawędzi blatu, znajduje się czarny długopis ze złotymi elementami. W tle widać niewyraźną postać osoby w ciemnym garniturze i białej koszuli, której dłonie są złożone na wysokości klatki piersiowej. Za postacią widoczne są rozmyte, pionowe, jasnoszare kształty, prawdopodobnie okien.

Polityczny pat po wyborach 2023

Końcówka 2023 roku to czas intensywnych negocjacji i politycznych manewrów, które nastąpiły po wynikach wyborów parlamentarnych. Scena polityczna wrzała, a prezydent Andrzej Duda stanął przed wyzwaniem wyboru kandydata na premiera, który mógłby stworzyć stabilny rząd. Zanim ostatecznie misję tę powierzono Mateuszowi Morawieckiemu, co na dwa tygodnie przed powołaniem rządu Donalda Tuska zapewniło ciągłość władzy, za kulisami rozgrywały się intrygujące scenariusze. Właśnie ten okres, pełen niepewności i spekulacji, stanowił tło dla zaskakujących propozycji, które dopiero teraz ujrzały światło dzienne.

Zgodnie z ugruntowaną tradycją parlamentarną, prezydent Duda zdecydował się dać szansę ugrupowaniu, które zdobyło najwięcej głosów w wyborach. Ten ruch był szeroko komentowany jako próba utrzymania porządku konstytucyjnego i zapewnienia płynnego przejścia władzy, choć jego realne szanse na stworzenie większościowego gabinetu były niewielkie. Prezydent otwarcie mówił o konieczności kontynuowania sprawnego zarządzania państwem, co miało kluczowe znaczenie w ówczesnej, dynamicznej sytuacji międzynarodowej i krajowej.

"(...) zdecydowałem o kontynuowaniu dobrej tradycji parlamentarnej, zgodnie z którą to zwycięskie ugrupowanie jako pierwsze otrzymuje szansę utworzenia rządu."

Bezpieczeństwo państwa ponad podziałami?

W momencie powoływania nowego rządu, prezydent Andrzej Duda z naciskiem podkreślał fundamentalne znaczenie bezpieczeństwa, zarówno w jego wymiarze fizycznym, jak i instytucjonalnym. Zaznaczał, że dla obywateli najważniejsza jest stabilność, efektywne rządzenie oraz zachowanie porządku w kraju. Te słowa, wypowiedziane w obliczu niepewności co do przyszłego kształtu koalicji, miały stanowić jasny sygnał dla wszystkich sił politycznych, że kwestie państwowe muszą dominować nad partyjnymi ambicjami. Podkreślał również konieczność jasnego określenia, kto ponosi odpowiedzialność za kluczowe sprawy kraju.

Apel prezydenta o skupienie się na bezpieczeństwie i stabilności politycznej był zrozumiały w kontekście regionalnych i globalnych wyzwań, z jakimi mierzyła się Polska. Chodziło o zapewnienie obywatelom poczucia, że państwo funkcjonuje sprawnie i jest zdolne do obrony ich interesów. Właśnie w tym kontekście jego późniejsze, niekonwencjonalne rozważania dotyczące kandydata na premiera, nabierają nowego, intrygującego znaczenia.

"Dzisiaj dla naszych rodaków kwestią absolutnie fundamentalnie najważniejszą jest bezpieczeństwo i to w tym bardzo twardo pojętym słowa znaczeniu. To bezpieczeństwo fizyczne. To bezpieczeństwo fizyczne, to żeby Polska była stabilna, to żeby Polska była rządzona, to żeby w Polsce był porządek. To jest zadanie dzisiaj fundamentalne, w rozumieniu wszystkich naszych rodaków, ażeby było wiadomo, kto rządzi, kto ponosi odpowiedzialność, kto dzierży w swoich rękach sprawy państwowe"

Prezydent Duda miał inny pomysł?

Kiedy uwaga publiczna była skupiona na starciach między największymi partiami, w kuluarach Pałacu Prezydenckiego snuto plany, które mogłyby zaskoczyć nawet najbardziej doświadczonych analityków politycznych. Okazuje się, że Andrzej Duda, zamiast faworyzować kandydatów z własnego obozu politycznego, poważnie rozważał powierzenie misji tworzenia rządu osobie z zupełnie innego środowiska. Miał to być lider Polskiego Stronnictwa Ludowego, Władysław Kosiniak-Kamysz, co stanowiłoby prawdziwy polityczny zwrot akcji. Taka decyzja, choć ostatecznie niezrealizowana, świadczy o poszukiwaniu niestandardowych rozwiązań w trudnej powyborczej układance.

Pojawienie się nazwiska Władysława Kosiniaka-Kamysza w kontekście potencjalnego premiera z prezydenckiej nominacji jest bez wątpienia jednym z najbardziej zaskakujących fragmentów wspomnień Andrzeja Dudy. Gdyby ta propozycja spotkała się z akceptacją, Polska mogłaby pójść zupełnie inną drogą, a dynamika polityczna po wyborach 2023 roku uległaby znaczącej zmianie. Książka prezydenta ujawnia więc nieznane dotąd kulisy i alternatywne scenariusze, które rozważał w tamtym czasie.

Dlaczego lider PSL odmówił prezydentowi?

Dążenie prezydenta Andrzeja Dudy do realizacji swojego pomysłu było na tyle konsekwentne, że nie ograniczył się jedynie do wewnętrznych rozważań. Jak sam przyznaje, podjął szereg działań, by sprawdzić możliwości i zainteresowanie Władysława Kosiniaka-Kamysza. Początkowo były to nieformalne sondowania poprzez wspólnych znajomych, mające na celu wybadać grunt pod tak śmiałą propozycję. Jednak nawet podczas bezpośredniego spotkania z przedstawicielami Trzeciej Drogi, w tym z Szymonem Hołownią, lider PSL pozostał nieugięty.

Każda próba przekonania Władysława Kosiniaka-Kamysza do objęcia funkcji premiera kończyła się stanowczą odmową. Mimo że prezydent widział w nim odpowiedniego kandydata, lider Stronnictwa Ludowego konsekwentnie odrzucał tę możliwość. Powody takiej postawy mogły być złożone: od lojalności wobec koalicji Trzeciej Drogi, przez brak pewności co do stabilności takiego rządu, aż po niechęć do podejmowania ryzyka politycznego. Jego decyzja zaważyła na ostatecznym kształcie polskiej polityki po wyborach 2023 roku.

"Najpierw sondażowo, nieformalnie, wypytywałem przez wspólnych znajomych. Później zapytałem go wprost, podczas oficjalnego spotkania z przedstawicielami Trzeciej Drogi, w którym uczestniczył także Szymon Hołownia. Za każdym razem odpowiedź była ta sama: "nie"."

W czym prezydent Duda widział potencjał?

Ocena Andrzeja Dudy dotycząca Władysława Kosiniaka-Kamysza jako potencjalnego premiera była bardzo wysoka, co prezydent otwarcie wyraził w swoich wspomnieniach. Podkreślał, że uważał lidera PSL za osobę z bogatym doświadczeniem politycznym oraz silnym, osobistym etosem, co jego zdaniem predysponowało go do kierowania rządem. Taka opinia jest niezwykle istotna, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że Kosiniak-Kamysz nie należał do środowiska politycznego prezydenta. Duda widział w nim kandydata zdolnego do ponadpartyjnej współpracy i odpowiedzialnego zarządzania państwem w trudnych czasach.

Z perspektywy czasu, intrygujące jest to, jak prezydent był gotów pójść pod prąd konwencji politycznych, by znaleźć rozwiązanie dla patowej sytuacji po wyborach. Fakt, że tak poważnie rozważał kandydaturę Władysława Kosiniaka-Kamysza, obecnie wicepremiera i szefa MON, pokazuje jego pragmatyzm oraz poszukiwanie kandydatów o określonych cechach charakteru i kompetencjach, niezależnie od barw politycznych. To świadczy o dążeniu do zapewnienia stabilności i sprawnego zarządzania krajem, co było dla niego nadrzędnym celem.

"Biorąc pod uwagę jego doświadczenie i osobisty etos, uważałem, że jest osobą, której można by powierzyć urząd premiera, nawet jeśli nie jest z mojego środowiska politycznego"

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.