Spis treści
Przebieg piątkowej rozprawy Łukasza Żaka
21 listopada w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia kontynuowano proces Łukasza Żaka. Sędzia Maciej Mitera wezwał kolejnych świadków, którzy mieli przedstawić swoje zeznania w sprawie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Wśród nich była ciocia oskarżonego, która opisywała jego charakter oraz reakcję tuż po tragicznym zdarzeniu. Jej relacja przedstawiała Łukasza Żaka jako grzecznego i miłego człowieka.
Zeznawał również Paweł K., który był leasingobiorcą volkswagena arteona, użytego w wypadku. Mężczyzna nie potrafił w sposób logiczny wytłumaczyć okoliczności, w jakich pojazd trafił w ręce Łukasza Żaka, co budziło pewne wątpliwości. Kolejnym świadkiem była 33-latka, która jako naoczny świadek jako jedna z pierwszych udzielała pomocy rannym. Jej świadectwo dotyczyło pierwszych chwil po kolizji i było kluczowe dla odtworzenia przebiegu zdarzenia.
Emocje na sali sądowej i nagrania z wypadku
Podczas rozprawy nie zabrakło silnych emocji, które narastały wraz z kolejnymi zeznaniami. Sędzia Mitera zdecydował o odtworzeniu jednego z kluczowych nagrań zarejestrowanych bezpośrednio po wypadku. Materiał ten ukazywał pierwsze chwile po tragicznym zderzeniu pojazdów na Trasie Łazienkowskiej. Ujęcia miały na celu precyzyjne odtworzenie zdarzeń i reakcji uczestników.
Nagrań i zeznań słuchali wszyscy obecni na sali, w tym oskarżony Łukasz Żak. Chociaż świadectwa te były ważne dla procesu, największe poruszenie wywołały informacje przedstawione pod koniec rozprawy. To właśnie w tych momentach atmosfera na sali sądowej znacząco się zmieniła. Zakończenie posiedzenia przyniosło niespodziewane oskarżenia ze strony prokuratury.
Nielegalne przedmioty w celi oskarżonego
Kulminacyjny moment rozprawy nastąpił, gdy prokurator odniosła się do wniosków złożonych przez obrońców Łukasza Żaka. Przedstawiła ona zarzuty dotyczące nielegalnego posiadania telefonów komórkowych przez oskarżonego, gdy przebywał w areszcie. Korzystanie z takich urządzeń jest surowo zabronione w placówkach penitencjarnych. To ujawnienie zelektryzowało obecnych.
Prokurator kontynuowała, informując sąd o znalezieniu nie tylko telefonów, ale również grypsów. Jak wynikało z jej słów, w tych tajnych wiadomościach Łukasz Żak zwracał się do swoich kolegów z prośbą o przekazanie narkotyków. Funkcjonariusze aresztu mieli zatrzymać te dowody, potwierdzające próbę nielegalnego zorganizowania substancji odurzających.
"W celi funkcjonariusze zatrzymali telefony oraz grypsy do kolegów, w których Żak prosił o przekazanie narkotyków" – powiedziała prokurator.
Reakcja Łukasza Żaka na zarzuty prokuratury
Ujawnienie informacji o nielegalnych telefonach i grypsach wywołało natychmiastową i gwałtowną reakcję Łukasza Żaka. Oskarżony zerwał się z miejsca, wyrażając swoje oburzenie wobec przedstawionych zarzutów. Jego słowa były skierowane bezpośrednio do prokurator, a także do sędziego prowadzącego sprawę. Wyraźnie zaprzeczał przedstawionym faktom.
Łukasz Żak kategorycznie zaprzeczył, aby w znalezionych grypsach znajdowały się jakiekolwiek wzmianki o narkotykach. Oskarżył prokurator o kłamstwo i wyraził nadzieję, że zostanie przez nią przeproszony za te insynuacje. Jego stanowcza obrona wskazywała na dużą determinację w odpieraniu zarzutów dotyczących nielegalnych działań w areszcie.
"Ta pani kłamie, tam nic nie było o narkotykach, liczę że ta pani mnie przeprosi!" – mówił do sędziego.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.